Grudzień 2025 przyniósł inflację na poziomie zaledwie 2,4%, a prognozy na 2026 rok mówią o jeszcze niższym wskaźniku – około 2,0-2,5%. To najlepszy wynik od lat. Problem w tym, iż polskie sklepy wcale nie stają się tańsze, a koszyk zakupowy wciąż ciąży portfelom. Dlaczego? Bo to nie tylko ceny surowców decydują o tym, ile zapłacimy przy kasie. Na domiar złego ekonomiści przewidują, iż taniej nie będzie.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
Firmy nie odpuszczają – 60% planuje podwyżki
Pomimo rekordowo niskiej inflacji, aż 60% średnich i dużych firm w Polsce zapowiada podwyżki cen swoich towarów i usług w 2026 roku – wynika z badania Grant Thornton. To o 3 punkty procentowe więcej niż rok wcześniej. Tylko 3% przedsiębiorstw deklaruje chęć obniżenia cen.
Skala planowanych podwyżek wcale nie jest symboliczna. 38% firm zamierza podnieść ceny o 5-7%, kolejne 10% o 8-10%, a 8% przedsiębiorstw planuje wzrost cen o 11-15%. choćby ci, którzy mówią o „skromnych” podwyżkach, zakładają wzrost do 4%.
Ekonomiści tłumaczą tę rozbieżność prostą prawdą – inflacja konsumencka to nie tylko ceny produktów krajowych. Duży wpływ mają ceny energii, paliw i towarów importowanych, a także – co najważniejsze – koszty prowadzenia działalności, które przez ostatnie lata gwałtownie wzrosły i już nie spadają.
Płaca minimalna podskoczyła, rachunki za prąd też
Od 1 stycznia 2026 roku płaca minimalna wzrosła do 4806 zł brutto (o 140 zł więcej niż w 2025), a minimalna stawka godzinowa wynosi teraz 31,40 zł. Dla pracowników to dobra wiadomość, ale dla przedsiębiorców oznacza to realny wzrost kosztów zatrudnienia.
Całkowity koszt zatrudnienia pracownika na minimalnej pensji to w tej chwili około 5790 zł miesięcznie (wliczając składki ZUS). To prawie 170 zł więcej niż rok temu. W firmach zatrudniających kilkuset lub kilka tysięcy pracowników, takich jak sieci handlowe, logistyka czy gastronomia, przekłada się to na miliony złotych dodatkowych obciążeń rocznie.
A to dopiero początek. Ponad 1,43 mln pracowników w Polsce otrzymuje wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej lub tylko nieznacznie wyższym. Każda podwyżka minimalnej pensji tworzy presję na podniesienie wynagrodzeń także u bardziej doświadczonych pracowników – inaczej różnice płac w firmach stają się symboliczne, co rodzi napięcia.
Rachunki za prąd: energia tańsza, ale opłaty w górę
Koniec 2025 roku przyniósł odmrożenie cen energii. Od 1 stycznia 2026 roku średnia cena energii dla gospodarstw domowych wynosi 495,16 zł za MWh netto – czyli nieznacznie mniej niż zamrożona stawka z 2025 roku (500 zł/MWh). Wydawałoby się, iż to dobra wiadomość.
Problem w tym, iż rachunki i tak rosną. Dlaczego? Bo drastycznie wzrosły opłaty dystrybucyjne – średnio o 7,6%. A do tego dochodzi opłata mocowa, która skoczyła aż o 50%. Dla przeciętnego gospodarstwa domowego to oznacza wzrost rachunku o około 5-7 zł miesięcznie, czyli łącznie około 3% w górę.
Dla firm sytuacja jest znacznie gorsza. Przedsiębiorstwa straciły wszelkie mechanizmy ochronne, które obowiązywały w latach 2024-2025. Ceny energii dla biznesu mogą wynosić w tej chwili 550-620 zł/MWh netto, a dodatkowo wzrosły opłaty handlowe – dla małych firm miesięczny abonament może sięgać choćby 150 zł.
Opłata mocowa uderza w przedsiębiorców szczególnie mocno – jest naliczana od każdej MWh zużytej w godzinach szczytu (7:00-22:00 w dni robocze). Firmy o dużym zapotrzebowaniu na energię w tych godzinach widzą znaczący wzrost miesięcznych faktur.
Paliwa tańsze, ale koszty transportu nie spadają
Ceny paliw na stacjach w styczniu 2026 roku lekko spadły w porównaniu do szczytu z 2024 roku. Benzyna Pb95 kosztuje w tej chwili średnio 5,65-5,77 zł za litr, a olej napędowy 5,92-6,18 zł za litr. To o kilkadziesiąt groszy mniej niż rok temu.
Ale dla firm transportowych i logistycznych to wciąż nie jest wystarczająca ulga. Od 2026 roku wzrosły stawki opłaty paliwowej: dla benzyny o 8,09 zł, dla oleju napędowego o 17,45 zł, a dla LPG o 9,88 zł. To dodatkowe obciążenie, które wpływa na całkowity koszt paliwa.
Co więcej, branża transportowa walczy z narastającym niedoborem kierowców, co winduje koszty pracy w górę. Presja płacowa w logistyce jest ogromna, a firmy konkurują o pracowników, oferując coraz wyższe wynagrodzenia.
Transport to kręgosłup polskiej gospodarki – w 2024 roku przewieziono 1861,8 mln ton ładunków. Każda podwyżka kosztów transportu przekłada się bezpośrednio na ceny produktów w sklepach.
Inflacja niska, ale koszty funkcjonowania firm już takie nie są
Firmy otwarcie przyznają, co wpływa na ich decyzje o podwyżkach. Według badania Grant Thornton, 59% średnich i dużych firm uważa, iż wysokie koszty energii są „silną” lub „bardzo silną” barierą w rozwoju. To wprawdzie niższy wynik niż w poprzednich latach, ale wciąż bardzo wysoki.
64% ankietowanych firm wskazuje na koszty pracy jako istotną barierę. To jeden z najwyższych wyników w historii badania. Presja na podwyżki płac utrzymuje się mimo spadającej inflacji – pracownicy pamiętają lata wysokiej inflacji i oczekują realnych podwyżek, które zrekompensują utratę siły nabywczej.
Do tego dochodzą rosnące koszty logistyki, opakowań, surowców oraz presja regulacyjna. W 2026 roku wchodzi system ETS II, który obejmuje emisje CO₂ z transportu drogowego. Przewoźnicy będą musieli monitorować i raportować ślad węglowy, a koniec darmowych uprawnień emisyjnych podniesie koszty o dodatkowe 5-10%.
Dlaczego ceny w sklepach nie spadają?
W styczniu 2026 roku koszyk 50 podstawowych produktów w popularnych sieciach handlowych kosztuje średnio 450-484 zł – w zależności od sieci. To wprawdzie stabilizacja w porównaniu do końcówki 2025 roku, ale w ujęciu rocznym ceny wciąż są wyższe o 5-7%.
Sieci handlowe weszły w fazę „zarządzania inflacją” – zamiast ogólnych podwyżek stosują punktowe korekty i rotację cen między kategoriami. Po grudniowych promocjach w górę poszły ceny herbaty, sera żółtego, soku pomarańczowego i schabu. Jednocześnie nieznacznie potaniało masło i kurczak.
Analitycy BNP Paribas prognozują, iż w 2026 roku część produktów może potanieć – między innymi jaja (o 2-5%), masło (o ponad 10%), niektóre warzywa i soki. To efekt poprawy sytuacji na rynkach surowcowych. Jednak równocześnie drożeją napoje słodzone i energetyki (wzrost opłaty cukrowej), alkohol (wzrost akcyzy o 15%) i papierosy (akcyza do 414 zł za tysiąc sztuk).
Problem w tym, iż przedsiębiorcy muszą gdzieś pokryć rosnące koszty. jeżeli płacą więcej za energię, pracę i transport, nie mają innego wyjścia, jak podnieść ceny swoich produktów. choćby jeżeli inflacja oficjalnie spada.
Możesz zrobić zakupy taniej, ale porównuj produkty. Te są bardzo drogie
Niska inflacja to nie to samo, co tanie zakupy. Wskaźnik inflacji mierzy tempo wzrostu cen rok do roku, ale nie uwzględnia tego, iż ceny już wcześniej gwałtownie wzrosły. jeżeli w 2022 i 2023 roku produkty podrożały o kilkadziesiąt procent, a teraz inflacja wynosi 2,4%, oznacza to tylko, iż tempo wzrostu spowolniało – ale ceny pozostają na wysokim poziomie.
Twój koszyk zakupowy nie będzie tańszy, dopóki nie spadną koszty prowadzenia biznesu. A te wciąż rosną. Płaca minimalna, rachunki za prąd, opłata mocowa, koszty transportu, presja regulacyjna – to wszystko składa się na finalną cenę produktu na półce.
Nie oczekuj spadków cen w 2026 roku. Firmy wprost deklarują, iż będą podnosić ceny. choćby jeżeli inflacja utrzyma się na niskim poziomie 2-3%, przeciętny rachunek w sklepie będzie wyższy. Ekonomiści Grant Thornton szacują, iż przedsiębiorstwa planują podwyżki o 5-7%, a choćby 8-10% – czyli znacznie powyżej oficjalnej inflacji.
Szczególnie uważaj na produkty, które już teraz są drogie. jeżeli herbata, ser żółty, sok pomarańczowy i schab podrożały w styczniu, nie ma gwarancji, iż to koniec. Sieci handlowe rotują podwyżki – raz potanieje jedno, a podrożeje drugie. Klient nie widzi ogólnego wzrostu, ale jego koszyk i tak kosztuje więcej.
Zwróć uwagę na to, gdzie robisz zakupy. Różnice między sieciami potrafią sięgać kilkudziesięciu złotych na ten sam koszyk produktów. Dla przeciętnej rodziny to może oznaczać oszczędność kilkuset złotych rocznie, jeżeli świadomie wybiera tańszą sieć.
Niektóre produkty mogą potanieć, ale nie wszystkie. Masło, jaja, niektóre warzywa – mogą być tańsze w 2026 roku dzięki poprawie sytuacji na rynkach globalnych. Ale równocześnie drożeją napoje, alkohol i papierosy z powodu wzrostu akcyzy i opłat. jeżeli regularnie kupujesz te produkty, odczujesz to w portfelu.
Firmy nie mają wyjścia – albo podnoszą ceny, albo redukują koszty. Dla wielu oznacza to automatyzację, ograniczanie zatrudnienia lub cięcie marż. Dla Ciebie jako konsumenta może to oznaczać gorszą obsługę, mniejszy wybór produktów lub dłuższe kolejki – bo sklepy oszczędzają na personelu.
Inflacja niska nie oznacza taniego życia. Ostatnie trzy lata gwałtownych wzrostów cen to czas, którego skutki będziemy odczuwać jeszcze długo. choćby jeżeli inflacja spadnie do 2%, ceny pozostaną na poziomie, który dla wielu Polaków jest po prostu zbyt wysoki. Realny wzrost siły nabywczej możliwy jest tylko wtedy, gdy pensje rosną szybciej niż ceny – a to w 2026 roku wcale nie jest pewne.













