Mam 21 lat. To jest moja historia.
Moi rodzice zakochali się w sobie w liceum.
Byli dzieciakami, gdy mama zaszła w ciążę.
Mama zmarła przy porodzie.
Tata został. I nigdy nie odszedł.
Wychowywał mnie sam, bez niczyjej pomocy.
Nauczył się zaplatać warkocze z filmików w internecie.
W plecaku zawsze miał gotówkę „na czarną godzinę”.
Przychodził na każde moje wydarzenie, choćby wykończony.
Taki właśnie był mój tata.
Kiedy zmarł nagle na zawał, nie mogłam w to uwierzyć.
To było jak błąd w rzeczywistości.
Czekałam, iż zawoła mnie z kuchni.
Że znowu fałszywie zaśpiewa pod nosem.
Dzień po pogrzebie wypadały moje urodziny.
Byłam kompletnie otępiała.
Ledwo kontaktowałam ze światem.
Wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi.
Za progiem stał kurier z małą paczką.
Prawie jej nie odebrałam.
Spojrzałam na etykietę i zamarłam.
Żołądek ścisnął mi się z bólu.
Musiałam oprzeć się o futrynę.
Na pudełku widniał napis: OD TATY.
Wniosłam je do środka bardzo ostrożnie.
Jakby mogło zniknąć, gdy odwrócę wzrok.
Usiadłam na podłodze i patrzyłam na nie długo.
Serce biło mi głośniej niż myśli.
Czy to możliwe, iż tata to wysłał przed śmiercią?
W końcu zerwałam taśmę.
„O mój Boże…” — wyszeptałam.
W środku leżał album ze zdjęciami.
Każda strona miała jego podpis.
„Twoje pierwsze kroki”, „Twój pierwszy dzień szkoły”.
Na ostatniej stronie był list.
„Córeczko, jeżeli to czytasz, pewnie już mnie nie ma” — napisał.
Łzy popłynęły mi po twarzy same.
„Zamówiłem to na twoje urodziny z góry” — pisał dalej.
„Chciałem, żebyś wiedziała, jak bardzo jesteś kochana”.
Nie mogłam przestać płakać.
Czy on wiedział, iż to będzie ostatni prezent?
Czytałam list jeszcze raz i jeszcze raz.
Każde słowo było jak uścisk.
Zrozumiałam, iż tata planował to z wyprzedzeniem.
Może przeczuwał, iż czasu mu mało.
Album stał się moim największym skarbem.
Trzymam go blisko siebie każdego dnia.
Czy można kochać kogoś mocniej po jego śmierci?
Ja wiem, iż można.
Tata odszedł, ale jego miłość została ze mną.









