Dlaczego warto przynieść własne jedzenie na święta? Siostra i brat mojego męża z rodzinami przez p…

twojacena.pl 11 godzin temu

Wiesz co, muszę Ci się zwierzyć, bo historia z moją rodziną jest naprawdę typowa i czuję, iż już czas, żeby coś z tym zrobić. Od pięciu lat z rzędu na każde Boże Narodzenie przyjeżdża do nas siostra i brat mojego męża z rodzinami. Wszystko, dosłownie wszystko, leży wtedy na moich barkach gotowanie, zastawianie stołu, sprzątanie po wszystkich. Oni tylko siedzą i świętują.

W zeszłym roku miałam już kompletnie dość, wpadłam w totalny szał. Poczułam się wyczerpana fizycznie, psychicznie no i portfelowo. Przecież wszystko kosztuje, a złotówki same się nie rozmnożą!

W tym roku pomyślałam więc, iż nie dam się znowu wkręcić i zaproponowałam, żeby każdy zajął się czymś innym i przygotował swoją część.

No ale ostatnio teściowa zaczęła mnie przekonywać: My już starzy jesteśmy, życie takie ciężkie, bardzo bym chciała jeszcze raz zobaczyć wszystkich razem u Ciebie w domu przy stole.

Zadzwoniłam więc do siostry i brata męża, powiedziałam im o prośbie mamy. Na początku podłapali pomysł, uznali, iż mama ma rację i fajnie będzie się spotkać.

No to dorzuciłam, iż w tym roku się dzielimy ja zrobię główne dania, dwa ciepłe posiłki, ciasto, a oni mają przygotować dwie sałatki, rybę, jakieś mięso, sery, owoce i napoje no i każdy coś do picia przynosi. Prosta sprawa, prawda?

I wiesz, co się stało? Od razu zrobiło się cicho i ten entuzjazm zniknął z ich głosów. Usłyszałam tylko, iż nie mają czasu ani siły: iż pracują i nie chcą ganiać po sklepach, gotować, a w ogóle nie widzą sensu w tym, żeby każdy przynosił jedzenie. Najchętniej zrobiliby święta u siebie.

Spytałam więc: A co z mamą, jak jej to powiecie? I wyobraź sobie powiedzieli, iż po prostu zadzwonią, złożą życzenia przez telefon i wystarczy.

No to jak zwykle nikt nie chce pomagać, liczą, iż znowu wszystko ogarnę sama. Teściowej tego jeszcze nie powiedziałam, bo chyba byłaby bardzo zawiedziona. Szczerze mówiąc, sama nie wiem, jak jej to przekazać.

I teraz się zastanawiam: co robić? Może znowu powinnam to wszystko dźwignąć sama, żeby tylko jakoś było i mama się ucieszyła Co o tym myślisz?

Idź do oryginalnego materiału