Czy można nosić raczki na chodniku? Wielu po nie sięga, ale łatwo o pomyłkę

kobieta.gazeta.pl 2 godzin temu
Czy można chodzić w raczkach po chodniku? Zimowe warunki prowokują do improwizacji, więc łapiemy się różnych rozwiązań, które mogą ułatwić nam życie w miejskiej przestrzeni. Coraz więcej osób sięga po patent znany z gór, jednak łatwo tu o pomyłkę. Na co trzeba zwrócić uwagę? Podpowiadamy.
Zima w tym roku pokazuje pazury i ani myśli odpuścić. Śnieg przykrywa wszystko grubą warstwą, a lód skutecznie zamienia drogi w nieoficjalne lodowiska. Sieć zalewają nagrania osób sunących po zakupy na łyżwach, bo przyczepności brakuje choćby najlepszym butom. Obok zabawnych filmików pojawiają się jednak także te pokazujące bolesne i nagłe spotkania z chodnikiem. Nic więc dziwnego, iż wiele z nas szuka prostych rozwiązań, które pozwolą bezpiecznie dotrzeć do pracy czy sklepu. Jednym z nich są raczki zakładane na buty. Sprawdzamy, czy to dobry trop.

REKLAMA







Zobacz wideo "Nie lubię ścianek i całego tego shitu. Chcę po prostu grać w filmach i robić muzę". Helena Englert w "Z bliska"



Kiedy używać raczków? Świetnie sprawdzą się na ośnieżonym chodniku
Gdy chodniki zamieniają się w lodową pułapkę, naturalnie szukamy sposobów, by odzyskać kontrolę nad każdym krokiem. Z pomocą przyszli autorzy profilu "Tatromaniak", którzy opublikowali wpis przypominający, iż raczki mogą poprawić bezpieczeństwo podczas zimowych spacerów. I faktycznie. Zwiększają tarcie między podeszwą a lodem, ograniczają ryzyko nagłego poślizgu i pozwalają iść pewniej tam, gdzie zwykłe buty tracą przyczepność. W mieście sprawdzają się szczególnie na ubitym śniegu i cienkiej warstwie lodu.
Trzeba jednak jasno zaznaczyć jedną rzecz: raczki to nie raki. A choć nazwy bywają mylone, to różnice są zasadnicze. Pierwsze mają krótkie kolce i elastyczną konstrukcję. Powstały z myślą o umiarkowanie trudnym terenie, łagodnych podejściach i codziennym ruchu. Raki to sprzęt stricte górski, z długimi, ostrymi zębami, zaprojektowany do stromych, twardych zboczy i lodowych żlebów.


Właśnie dlatego raki kompletnie nie nadają się do miasta. Długie kolce na twardym chodniku nie tylko nie poprawiają stabilności, ale mogą wręcz ją pogorszyć. Ryzyko zahaczenia o krawężnik, schody lub własną nogawkę jest naprawdę spore. To sprzęt, który wymaga nauki chodzenia i pełnej koncentracji, a nie szybkiego wyskoku po zakupy.
Raczki są więc kompromisem. Dają wsparcie, ale nie czynią z użytkownika zimowego terminatora. przez cały czas trzeba być ostrożnym, stawiać kroki rozważnie i pamiętać, iż choćby najlepsza nakładka nie zastąpi zdrowego rozsądku. W mieście mogą pomóc, o ile są dobrane do warunków i używane tam, gdzie faktycznie mają sens. Czyli wyłącznie na ośnieżonych lub oblodzonych powierzchniach. Używanie raczków na suchym betonie lub kostce może rysować i niszczyć chodnik, a przy okazji gwałtownie tępi kolce i zwiększa ryzyko uszkodzenia samego sprzętu.






Jak chodzić po śliskim chodniku? Gdy nie masz raczków postaw na te rozwiązania
Raczki nie są jedyną opcją, po które warto sięgać zimą. W sklepach dostępne są różne nakładki antypoślizgowe na buty, często lżejsze i prostsze niż górski sprzęt. Mają gumową bazę i metalowe wypustki lub krótkie kolce. Zakłada się je szybko, mieszczą się w kieszeni kurtki i dobrze sprawdzają się na krótkich dystansach. To rozwiązanie typowo miejskie, stworzone z myślą o oblodzonych chodnikach.


Są też metody zupełnie doraźne. Internet co roku przypomina o "skarpetkowym patencie". Chodzi o założenie skarpet na buty, co zwiększa tarcie na lodzie. Brzmi absurdalnie, ale w praktyce jest zaskakująco skuteczne. Materiał łapie przyczepność tam, gdzie gładka podeszwa kompletnie sobie nie radzi. To rozwiązanie na chwilę, raczej awaryjne, ale zimą liczy się pomysłowość i szybka reakcja, a niekoniecznie sprzęt z najwyższej półki. A jak mówi słynne powiedzenie: jeżeli coś jest głupie i działa, to przestaje być głupie. Jak radzisz sobie na zimowych, śliskich chodnikach? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału