W przestrzeni publicznej coraz częściej mówi się o rosnącym powodzeniu kobiet po 40 oraz, iż dzisiejsza 40 to dawna 20. I choć dla wielu z nas to po prostu naturalna konsekwencja dojrzałości, stabilności i samoświadomości, to dla niektórych mężczyzn jest to temat wywołujący emocje na poziomie alarmu przeciwpożarowego. Niektórzy panowie uważają bowiem, iż trzeba zrobić wszystko, aby temu, co się w tej chwili dzieje zapobiec, a nieuniknione zmiany zalokować!
Dlatego zainspirowana wiadomością od jednej z Was stawiam pytanie do dyskusji: czy kobiety po 40 powinny “iść po rozum do głowy”, zachować pewną etykę i nie zatrzymywać młodszych mężczyzn dla siebie na stałe, aby dać im szansę na założenie rodziny?
Brzmi absurdalnie? Oczywiście. Ale właśnie dlatego warto nad tym tematem się pochylić, zanim padnie pomysł ze strony krzyczących mężczyzn, żeby oskarżyć nas o czary i mieszanie w głowach młodym, niczemu nieświadomych mężczyzn! Bo tak naprawdę kobieta po 40 nie może się podobać młodszym, w tym tkwi na pewno jakiś podstęp.
Czy kobiety po 40 powinny oddawać młodszych mężczyzn społeczeństwu?Dlaczego kobiety po 40 mają powodzenie?
Dojrzałość, która przyciąga
Kobieta po 40 nie szuka potwierdzenia swojej wartości w każdym spojrzeniu. Mężczyzna już o niej nie świadczy, a jego brak nie powoduje u niej poczucia pustki.
Dojrzała kobieta nie gra, nie udaje, nie negocjuje swojej tożsamości. Ona po prostu jest sobą i nie boi się tego. To działa jak magnes, elektryzuje i dodaje skrzydeł, zwłaszcza u młodszych mężczyzn, którzy mają już dość chaosu i emocjonalnych sinusoid. Oni w kobiecie po 40 widzą osobę, którą po prostu chcą mieć obok siebie. Wiek tu nie jest przeszkodą. On jest dodatkowym atutem, choć niektórym naprawdę trudno w to uwierzyć.
Stabilność, która daje komfort
Nie chodzi o pieniądze, ani o pozycję społeczną, tylko o spokój. O brak dramatów, o stabilność, mówienie wprost, o co chodzi, bez dziwnych fochów. O to, iż kobieta po 40 nie potrzebuje „wychowywać” partnera, bo sama jest już wychowana i to przez życie, nie przez TikToka. Ona wie, iż mądra kobieta nie zmienia partnera na siłę, ona ma takiego mężczyznę, jakiego akceptuje w całej rozciągłości – i jego wady i zalety.
Atrakcyjność, która nie znika z metryką
Paradoksalnie: im bardziej kobieta jest świadoma siebie, tym bardziej jest atrakcyjna. I młodsi mężczyźni to widzą, w sposób naturalny, często niezaburzony stereotypami. choćby jeżeli niektórzy panowie w Internecie udają, iż tak nie jest, jest to po prostu fakt. To, jak myślimy o sobie w środku jest zwyczajnie widoczne na zewnątrz. Nasza pełna miłość i akceptacja promieniuje pięknem. Lubimy siebie, dlatego dbamy o siebie, uśmiechamy się i czerpiemy z życia bez kompleksów. To energia, która nas otacza i która przyciąga wbrew wszystkiemu i na długo.
Czy naprawdę mamy obowiązek „oddawać” młodszych mężczyzn społeczeństwu?
Kobieta z młodszym mężczyznom szokuje. Tak bardzo, iż niektórzy chcą jej wydrapać oczu, a inni wrzucić na stos i okrzyknąć czarownicą.
Skoro bowiem kobieta jest z kimś nie ze swojego “pokolenia”, to znaczy, iż musiała czarować – pada zastrzeżenie, a tego nie robi się nikomu. Bo to forma manipulacji, nieetyczne zagrania…Dlatego kolejna myśl jest prosta – kobieta po 40 nie może tego robić. Ma oddać młodszych mężczyzn społeczeństwu.
Absurd oczekiwań wobec kobiet
Samo założenie, iż kobieta ma się zastanawiać, czy „nie zabiera komuś szansy na rodzinę”, jest tak archaiczne, iż aż śmieszne. To echo czasów, w których kobieta była odpowiedzialna za moralność całej wsi.
Wolność wyboru działa w obie strony
Jeśli młodszy mężczyzna chce być z kobietą po 40: to jego wybór. jeżeli ona chce być z nim: to jej wybór. Społeczeństwo nie jest stroną w tej relacji, ani tym bardziej sędzią. Nie ma tu żadnego „długu etycznego”. Prawda? Mówimy o dwóch dorosłych osobach, które decydują o sobie i kształtują swoje życie tak, jak chcą. Mają do tego prawo, prawda?
Dlaczego dojrzałych panów to tak oburza?
“Stare baby nie mają powodzenia, bo ja tak mówię”
To pierwsza reakcja. Zaklinanie rzeczywistości ze swojej perspektywy. Pierwszy okrzyk oburzenia, znany mechanizm obronny: jeśli coś zagraża męskiemu ego, to trzeba to wyśmiać i zniżyć do parteru, do tego podeptać i pokopać.
Problem w tym, iż rzeczywistość nie pyta o zgodę. Rzeczywistość jest faktem i nie da się jej zmienić choćby przy głośnych protestach garstki najbardziej sfrustrowanych osób.
“Faceci wolą młodsze”
Oczywiście, iż część wybiera młodsze. Ale część wybiera starsze. Jest też taka część, która wybiera kogokolwiek, kto ich po prostu zaakceptuje. Statystyka nie jest argumentem moralnym. Statystyka po prostu jak to ona, rozkłada się w liczbach, według swoich zasad.
Dlaczego to tak boli?
Bo w tej narracji kobieta po 40 ma… wybór. A to dla niektórych mężczyzn jest nie do zniesienia. Bo wybór oznacza, iż nie są już „nagrodą”, tylko opcją. Jedną z wielu. Paradoksalnie świat patrzy na nich dokładnie tak samo, jak oni spoglądali na kobiety przez dekady, a to budzi sprzeciw i prawdziwą złość!
Kobieta po wielu latach, kiedy decydowano za nią, może wybierać. Nie jest usuwana w cień, mimo iż niektórzy tak by chcieli, ona żyje, cieszy się codziennością. Gdy jest pozostawiona, zdradzona, porzucona, nie płacze do końca swoich dni, ale żyje pełną piersią. To jest to, co irytuje mężczyzn najbardziej.
Sama nie dasz sobie rady. Nie? No to patrz!
Podwójne standardy
Przez lata, ba, przez pokolenia, to dojrzali mężczyźni brali sobie partnerki młodsze o 10, 15, 20 lat. I jakoś nikt nie organizował wtedy debat o „etyce”. Nikt nie pytał, czy przypadkiem nie „zabierają młodych kobiet społeczeństwu”. Nikt nie martwił się, iż młoda dziewczyna „mogłaby założyć rodzinę z kimś w swoim wieku”. To było normalne, akceptowalne, a choćby podziwiane.
A kobiety? One miały siedzieć cicho, przecież nie one wybierały, je się wybierało. Jak przedmiot. I teraz gdy sytuacja się zmieniła, kobiety są silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej, a kryzysu doświadcza głównie współczesna męskość, to nagle pojawiają się wątpliwości, czy kobiecie przystoi. Czy to nie jest hipokryzja?
Oczywiście, iż jest. I to taka, którą widać z kosmosu.
Bo jeżeli przez dekady nikt nie miał problemu z tym, iż 50‑latek wiąże się z 25‑latką, to dlaczego nagle 42‑latka z 32‑latkiem ma być tematem narodowej debaty moralnej?
A może jednak… nie oddawajmy ich nikomu? Ironia losu
Skoro już mamy ten „nadmiar powodzenia”, z którego tak wielu kpi, a jeszcze więcej nie dowierza, to może po prostu z niego korzystajmy? Bez poczucia winy. Bez społecznych instrukcji obsługi.
Poza tym spójrzmy na to bardzo pragmatycznie….a niech będzie, napiszę to. jeżeli młodszy mężczyzna chce być z dojrzałą kobietą, to może dlatego, iż przy niej szybciej dojrzewa? A to przecież korzyść dla społeczeństwa, prawda? Dojrzali mężczyźni, którzy w takich relacji “się tworzą” mają w ten sposób po prostu lepsze życie.
Czy kobiety powinny zmienić swoje zachowanie?
To pytanie, choć przewrotne, odsłania coś ważnego: lęk przed kobiecą niezależnością, pewnością siebie, radością…. Przed seksualnością. Przed jej wyborem.

Bardzo mi to przypomina scenę z Chłopów, kiedy Jagna zostaje wygnana, bo jej potrzeba indywidualności i wolności przekracza moralne normy wsi. Dzisiaj kobiet nie wyrzuca się, nie wywozi się na taczce, nie wyklucza w ten sposób, w tej chwili “miesza się z błotem” w komentarzach i obdziera z godności, obśmiewając heheszkami w postach. Tak, żeby ten śmiech był głośny, tubalny i zagonił w kąt kobiety, żeby one dowiedziały się, iż nie mają racji….i zamilkły, zawstydziły się, przegrały…
Mechanizm jest ten sam: kobieta, która ma wybór, jest zagrożeniem. Kobieta, która nie przeprasza za swoje życie, jest problemem. Kobieta, która nie prosi o pozwolenie, musi zostać „wywieziona”. Tylko iż dziś taczką czy wozem, na którym się kogoś wyrzuca jest Internet, a gnojem, na którym się siada “bezwstydnice” są komentarze.
Panuje bowiem powszechny strach przed tym, iż kobieta po 40 nie tylko żyje, ale przede wszystkim, iż żyje za dobrze.
I taka jest prawda, niezależnie, jak mocno próbuje się ją zakrzyczeć.












