Budzik dzwoni o siódmej pięćdziesiątej, choć mogłabym wstać później. Łucja nie ustawia go z potrzeby, ale z obawy, iż nie zdąży rozkręcić się na czas. Gdy dom jeszcze śpi, wyrzuca pranie, pakuję mężowi pojemnik z kaszą gryczaną i kurczakiem, sprawdzam, czy syn Kacper odrobił notatnik z angielskim, i przeglądam maile oznaczone pilne. W łazience lustro […]