Ciocia Marysia została moją drugą mamą – jak żona mojego ojca ofiarowała mi rodzinę, kiedy po śmierc…

twojacena.pl 2 godzin temu

Kobieta mojego taty została moją drugą mamą

Kiedy miałam osiem lat, moja mama odeszła. Tata pogrążył się wtedy w kieliszku, a w naszym mieszkaniu w Łodzi lodówka prawie świeciła pustkami. W szkole podkradałam kanapki, kiepsko się uczyłam i chodziłam w swetrze po starszej kuzynce, aż wychowawczyni wreszcie zrobiła wielkie oczy, jak na mnie spojrzała.

Socjal przyszedł na kontrolę nie raz, nie dwa, i któregoś dnia pojawiła się groźba, iż jak ojciec się nie ogarnie, to zabiorą mu prawa rodzicielskie. I jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki tata odstawił flaszkę. Kolejne wizyty były jak z reklamy: wszystko na błysk, stół pełen kiełbasy i tylko kot patrzył podejrzliwie.

Pewnej soboty tata oznajmił, iż jest pewna kobieta, którą powinnam poznać. Okazało się, iż chodzi o panią Marię, znajomą z pracy. Ja nie byłam zachwycona do świeżych jeszcze wspomnień o mamie dołożyć nową osobę? Proszę Cię…

Ale kiedy usiadłyśmy w kuchni na herbacie i pogadałyśmy o życiu, od razu poczułam, iż to nie jest typowa ciocia. Polubiłam jej syna Janka, który miał wtedy dziewięć lat, bo świetnie grał w dwa ognie i wciągnął mnie do swojej ekipy lekkoatletycznej. Tata chodził zadowolony, zaczął żartować jak kiedyś, a po miesiącu… spakowaliśmy manatki i wprowadziliśmy się do pani Marii na Retkinię. Naszą starą kawalerkę tata wynajął studentom medycyny oprócz opowieści o prosektorium przynieśli też co miesiąc kilka stówek w gotówce.

No i wtedy los zadrwił tata zginął pod kołami pijanego kierowcy na skrzyżowaniu Piotrkowskiej. Oficjalnie dla pani Marii byłam nikim, więc opieka społeczna zawinęła mnie do domu dziecka na Bałutach. Pamiętam jak dziś, iż zanim po mnie przyszli, pani Maria obiecała mi na klatce schodowej, iż mnie stamtąd zabierze, choćby nie wiem co.

I dotrzymała słowa. Po dwóch najdłuższych miesiącach wróciłam do jej mieszkania pachnącego sernikiem. Przysięgam, iż po takim turnusie w domu dziecka choćby schaby z koperkiem podane przez Marię smakowały jak z pięciogwiazdkowej restauracji! Dziękowałam jej w duchu cały czas, iż nie odwróciła się ode mnie była i jest moją drugą mamą.

Jest naprawdę wyjątkowa, a Janek wiadomo, brat jak ta lala. Dziś mamy własne domy, swoje rodziny, ale mama Maria jest dla nas kotwicą i przyjaciółką. Dwukrotna teściowa, nigdy nie weszła z nikim na wojenną ścieżkę. Mój mąż i żona Janka od razu mówią do niej Mamo Mario, bo po prostu innego słowa dla niej nie ma. A kiedy ktoś tak się do niej odezwie, wiem, iż przez jej okulary przebłyskuje ta sama szczera euforia jak wtedy, gdy po raz pierwszy zaparzyła mi herbatę.

Idź do oryginalnego materiału