Ceny jajek wystrzeliły, a to dopiero początek. To będzie najdroższa Wielkanoc od lat

warszawawpigulce.pl 2 godzin temu

Cena dziesiątka jaj przekroczyła 12 złotych – to ponad dwukrotnie więcej niż 5 lat temu. Za 3 miesiące Wielkanoc, a producenci alarmują: straciliśmy już 10% zdolności produkcyjnych. Sieci handlowe uspokajają, iż póki co nie będzie limitów. Ale półki zaczynają świecić pustkami, a import z zagranicy to kwestia tygodni, nie miesięcy.

Fot. Shutterstock

Od 5 złotych do 12 w 5 lat – jak to możliwe

Styczeń 2021 roku: dziesiątek najtańszych jaj kosztował średnio 5,34 złotych. Dziś? 12,01 złotych – wynika z danych Koszyka Cenowego dlahandlu.pl. Podwojenie ceny w ciągu 5 lat to gwałtowny skok, jakiego nie widzieliśmy przy żadnym innym podstawowym produkcie.

Ciekawe są też wahania międzyroczne. Styczeń 2023: 9,18 złotych. Rok później spadek do 8,70 złotych – wydawało się, iż najgorsze za nami. Potem 2025: 10,02 złotych. A teraz 2026 bije wszystkie rekordy.

Ptasia grypa nie wybiera – pada wszystko

Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz mówi wprost: w ciągu kilku tygodni Polska straciła niemal 10% możliwości produkcyjnych jaj. To nie są abstrakcyjne liczby – to miliony kur niosek, które poszły do utylizacji.

Największe ognisko? Ferma w Bobrzanach pod Żaganiem – 965 tysięcy kur niosek zlikwidowanych jednorazowo. To jedna z największych ferm w kraju. Inna wielka ferma w Komiłowie koło Słupska – 172 tysiące sztuk. W sumie do połowy stycznia 2026 tylko w kilkunastu ogniskach ptasiej grypy ubito prawie 1,5 miliona sztuk drobiu.

Sklepy mówią: na razie bez limitów

Biedronka, Lidl, Auchan – wszystkie wielkie sieci przekazują ten sam komunikat: limitów sprzedaży nie planujemy, monitorujemy sytuację, robimy wszystko by półki nie były puste. Maciej Bystrzyński, dyrektor odpowiedzialny za ofertę jaj w Biedronce, zapewnił Fakt.pl: „Na bieżąco monitorujemy sytuację rynkową i podejmujemy działania, aby dostęp do podstawowych produktów był zachowany bez wprowadzania limitów”.

Brzmi uspokajająco. Kłopot w tym, iż branża już mówi otwarcie: jeżeli sytuacja się nie poprawi, jaj z importu będzie coraz więcej.

Puste półki już się pojawiają

Zapewnienia są jednym, rzeczywistość drugim. W wielu sklepach – szczególnie mniejszych sieciach i osiedlowych placówkach – braki jaj stają się faktem. Klient przychodzi po południu, a lodówka świeci pustką. Albo zostały tylko droższe jaja ekologiczne po 20-25 złotych za dziesiątek.

Problem narasta stopniowo. Tydzień temu brakowało raz na kilka dni. Teraz bywa, iż codziennie. Logistyka nie nadąża, produkcja spada, popyt pozostaje bez zmian. Matematyka prosta i brutalna.

Co dalej z cenami – Wielkanoc pod znakiem zapytania

Do Wielkanocy 2026 zostały niespełna 3 miesiące – święta wypadają 20 kwietnia. To tradycyjnie szczyt sezonu na jaja. Miliony Polaków będą piec mazurki, baby, ciasta. Malować pisanki. Gotować jajka na śniadanie wielkanocne.

Jeśli obecny trend się utrzyma, cena dziesiątka jaj może w kwietniu przekroczyć 15 złotych. A może choćby więcej – popyt przedświąteczny zawsze winduje stawki, choćby w normalnych latach. Teraz przy ograniczonej podaży efekt będzie potężny.

Producenci bez złudzeń

Hodowcy nie mają dobrych wiadomości. Każde kolejne ognisko ptasiej grypy to kolejne dziesiątki lub setki tysięcy kur do wybicia. Proces odbudowy stad trwa miesiące – od kupna piskląt do pierwszych jaj mija około 5 miesięcy.

To oznacza, iż fermy dotknięte grypą w grudniu czy styczniu wrócą do pełnej produkcji dopiero latem. Na Wielkanoc już im nie zdążą. A jeżeli choroba dalej będzie się szerzyć – możemy stracić kolejne procenty zdolności produkcyjnych.

Import jaj – ratunek czy problem

Branża mówi o tym oględnie, ale jasno: jeżeli nie poradzimy sobie sami, sprowadzać będziemy z zagranicy. Pytanie – skąd i po ile?

Unijni sąsiedzi mają własne kłopoty

Ptasia grypa to nie tylko polska plaga. W 2025 roku w 20 krajach Unii Europejskiej potwierdzono 451 ognisk choroby u drobiu komercyjnego. Węgry odnotowały 105 przypadków, Polska 96, Niemcy 30, Włochy 21. To oznacza, iż nasi potencjalni dostawcy też mają ograniczoną produkcję.

Jaja z Niemiec czy Holandii będą więc droższe niż zwykle – oni też borykają się z niedoborami. A do tego trzeba doliczyć koszty transportu, certyfikacji, logistyki. Importowane jajo może kosztować polskiego konsumenta więcej niż krajowe przed kryzysem.

Czy jaja zza oceanu to opcja

Teoretycznie można sprowadzać jaja z USA, Argentyny, Brazylii. Problem w tym, iż tam obowiązują inne standardy produkcji – również te dotyczące dobrostanu zwierząt i stosowania antybiotyków. Polski konsument przyzwyczajony do jaj z chowu bez antybiotyków czy ulepszaczy może nie być zachwycony produktem z „dodatkami”. Poza tym – koszty. Transport morski, chłodnictwo, ubezpieczenia. Jaja nie są diamentami, a ich przewóz przez ocean to wydatek. Finalnie cena może być tak wysoka, iż i tak kilka osób będzie na nie stać.

Jak kupować jaja mądrze w czasie kryzysu

Skoro drożyzna to fakt, a braki realne, trzeba zmienić podejście do zakupów. Kilka praktycznych wskazówek może pomóc przetrwać gorszy okres bez rujnowania budżetu.

Kupuj wcześnie rano

Dostawy do sklepów trafiają zwykle w nocy lub nad ranem. jeżeli przyjdziesz po 7:00-8:00, masz największą szansę na pełne półki i wybór. Po południu zostają resztki – najdroższe lub te bliskie końca terminu.

Alternatywa: sprawdź, które dni tygodnia są dniami dostaw jaj w twoim sklepie. Można zapytać pracownika. Wtedy przychodź tego dnia rano i kupuj zapas na tydzień.

Sprawdzaj termin, nie tylko cenę

Jaja z bliskim terminem przydatności często trafiają na promocję. Sklep woli sprzedać taniej niż wyrzucić. jeżeli planujesz zużyć je w ciągu 3-5 dni, to dobry interes.

Pamiętaj: jaja można bezpiecznie jeść choćby tydzień po terminie, jeżeli były prawidłowo przechowywane. Test na świeżość? Włóż jajo do szklanki z wodą. Tonie – świeże. Unosi się – stare, lepiej nie ryzykować.

Rozważ jaja L zamiast XL

Większe nie zawsze znaczy lepsze. Jaja L są trochę mniejsze od XL, ale różnica w gramaturze to często zaledwie 10-15 gramów. A cena może być niższa o 2-3 złote za dziesiątek.

Do większości przepisów różnica ta nie ma znaczenia. Babka wielkanocna z jaj L wyjdzie tak samo dobra jak z XL. A portfel będzie mniej obciążony.

Czym zastąpić jaja w wypieku – poradnik dla oszczędnych

Jeśli cena jaj przekroczy twoją akceptowalną granicę, są sposoby na ciasta i desery bez nich. Niektóre zamienniki działają zaskakująco dobrze.

Banan jako spoiwo

Pół dojrzałego banana = 1 jajo w przepisach na ciasta, muffiny, naleśniki. Rozgnieć widelcem na papkę, dodaj do ciasta. Da wilgotność, zwiąże składniki, nie zmieni drastycznie smaku.

Uwaga: najlepiej sprawdza się w przepisach na słodkie wypieki. Do ciast wytrawnych lepiej inne rozwiązanie.

Siemię lniane + woda

1 łyżka zmielonego siemienia lnianego + 3 łyżki wody, wymieszane i odstawione na 5 minut, dają gęstą masę zastępującą 1 jajo. Sprawdza się w ciastach krucho-piaskowych, ciasteczkach, chlebach.

Dodatkowy plus: siemię to błonnik i omega-3. Ciasto zdrowsze niż z jajkami.

Aquafaba – woda z puszki ciecierzycy

Brzmi dziwnie, działa genialnie. 3 łyżki płynu z puszki ciecierzycy = 1 jajo. Można ubić na pianę jak białko, używać do bezików, biszkoptów, piany na torty.

Zero odpadów – ciecierzycę zjesz do obiadu, wodę wykorzystasz do ciasta. Ekonomia w czystej postaci.

Mazurek bez jaj? Da się zrobić

Wielkanoc kojarzy się z mazurkami. Tradycyjnie wymagają jaj, ale są przepisy radzące sobie bez nich. Podstawa z mąki, masła, cukru pudru i odrobiny śmietany. Zamiast kremu budyniowego – krem z mascarpone. Zamiast biszkoptu – kruche spody.

Owocowy mazurek na kruchym cieście z polewą czekoladową nie potrzebuje ani jednego jaja. A smakuje jak tradycyjny, często lepiej – lżejszy, mniej tłusty.

Babka drożdżowa też nie wymaga dziesiątka

Stare przepisy babki wielkanocnej rzeczywiście liczyły 10-15 jaj. Ale współczesne wersje redukują to do 3-4 sztuk bez utraty jakości. A są też wersje wegańskie – całkiem bez jaj, ze zmielonymi orzechami jako spoiwem.

Nie będzie identyczna jak u babci, ale rodzina przeżyje. A 40 złotych zaoszczędzonych na jajach można przeznaczyć na lepszą czekoladę do polewy.

Perspektywa długoterminowa – kiedy ceny spadną?

Nie ma dobrych wiadomości na najbliższe miesiące. Ptasia grypa nie zniknie z dnia na dzień. Odbudowa stad zabija czas. Ale są sygnały, iż sytuacja może się poprawić w dłuższej perspektywie.

Szczepionki na horyzoncie

Unia Europejska niedawno zatwierdziła szczepionkę przeciw HPAI – INNOVAX-ND-H5. To nie natychmiastowe rozwiązanie, ale krok w dobrą stronę. jeżeli szczepienia ruszą masowo wiosną czy latem, jesienne stada będą bardziej odporne. Problem w tym, iż wdrożenie szczepień to proces. Trzeba zorganizować logistykę, przeszkolić weterynarzy, przekonać hodowców. To miesiące, nie tygodnie. Na Wielkanoc 2026 szczepionki nie pomogą. Może na 2027.

Cykl produkcyjny wymaga cierpliwości

Nawet jeżeli dzisiaj wszyscy hodowcy zdecydują się odbudować stada, pierwsze jaja pojawią się za 5 miesięcy. Pisklęta rosną 16-18 tygodni zanim zaczną nieść. To naturalna biologia, której nie oszukasz.

Realistyczny scenariusz: ceny pozostaną wysokie do końca lata 2026. Jesienna stabilizacja możliwa, jeżeli nie pojawią się nowe ogniska choroby. Powrót do cen sprzed kryzysu – raczej 2027 rok.

Co rząd może zrobić – i czy zrobi?

Teoretycznie władze mają narzędzia. Mogą obniżyć VAT na jaja z 5% do 0%. Mogą dopłacić hodowcom do odbudowy stad. Mogą usprawnić procedury weterynaryjne przy imporcie.

Praktycznie? Historia pokazuje, iż reakcja rządu na kryzysy żywnościowe bywa spóźniona. Gdy masło drożało, obniżka VAT przyszła po kilku miesiącach nacisków. Z jajami może być podobnie.

Konsumenci zdani sami na siebie

Najrozsądniejsze podejście: nie liczyć na cudowne interwencje z góry. Planować zakupy, szukać zamienników, ograniczać marnotrawstwo. Jajo, które się zepsuje w lodówce, to teraz 1,20 złotych do śmieci – więcej niż rok temu kosztował cały dziesiątek.

Przechowuj jaja ostro końcem do góry, w oryginalnym opakowaniu, w środkowej części lodówki. Nie w drzwiczkach – tam wahania temperatury skracają świeżość. Tak przechowywane wytrzymają 4-5 tygodni bez problemu.

Czy będzie jeszcze drożej?

Pytanie za 100 punktów. Eksperci rynkowi przewidują, iż szczyt cen może przyjść w marcu-kwietniu, tuż przed Wielkanocą. Wtedy połączą się dwa czynniki: ograniczona podaż + zwiększony popyt świąteczny.

Możliwy scenariusz: dziesiątek jaj po 15-16 złotych w sklepach sieciowych, 18-20 złotych w małych osiedlowych. Jaja ekologiczne mogą przekroczyć 25 złotych. Brzmi jak science fiction, ale rok temu nikt nie wierzył w 12 złotych.

Jedyne pewne jest to, iż tańsze już nie będzie. choćby gdy produkcja wróci do normy, hodowcy zapamiętają, iż konsumenci płacili te 12 złotych. Spadek cen nie będzie gwałtowny – raczej stopniowy, rozciągnięty na kwartały.

Lekcja z kryzysu jajecznego

To nie pierwszy raz, gdy braki podstawowego produktu uderzają w polski rynek. Pamiętamy kryzys cukru, kryzys masła, teraz jaja. Za każdym razem ten sam schemat: problem narasta stopniowo, sklepy uspokajają, ceny rosną, rząd reaguje za późno.

Może czas na zmianę podejścia? Magazyny strategiczne podstawowych produktów. Szybsze procedury importowe w sytuacjach kryzysowych. Lepsze ubezpieczenia dla hodowców dotkniętych chorobami zakaźnymi.

Ale to wszystko plany na przyszłość. Tu i teraz zostaje tylko jedno: portfel otwarty szerzej, koszyk napełniony rzadziej, Wielkanoc planowana rozsądniej.

Idź do oryginalnego materiału