W czwartek, 19 marca, na Małym Rynku ruszył kiermasz św. Józefa, który potrwa 11 dni. Naszej redakcji nie mogło zabraknąć na miejscu. Przyjrzeliśmy się cenom, gościom oraz porozmawialiśmy ze sprzedawcami. Jaką ofertę przygotowano w tym roku? Kto najczęściej korzysta z jego atrakcji? Czy mieszkańcy miasta powołują się na Kartę Krakowską i korzystają ze zniżek? O tym w naszym materiale.
Kiermasz św. Józefa – nowa krakowska tradycja
Kiermasz św. Józefa to wiosenny kiermasz rzemiosła i rękodzieła na Małym Rynku w Krakowie, nawiązujący do tradycji jarmarków organizowanych z okazji święta patrona miasta. Chociaż odbywa się dopiero od kilku lat, wystawcy nie mogą narzekać na brak zainteresowania. W tym roku potrwa od czwartku, 19 marca, do niedzieli, 29 marca.
To wydarzenie dla wszystkich, którzy cenią rękodzieło, lokalne wyroby i polskie smaki. Na płycie Małego Rynku pojawia się wówczas kilkadziesiąt stoisk z ofertą m.in. ceramiki, biżuterii, wyrobów drewnianych i ozdób inspirowanych tradycją, a także stoiska gastronomiczne z regionalnymi przysmakami. Dodatkowo odwiedzający mogą skorzystać z warsztatów i pokazów, które towarzyszą kiermaszowi.
Jak jednak w przypadku krakowskich jarmarków bywa, w mediach często więcej mówi się nie o samych produktach, a o wysokich cenach i tzw. „paragonach grozy”. Czy w tym roku będzie inaczej? Tradycyjnie sprawdziliśmy ceny.
Drożyzna na kiermaszu św. Józefa? To zależy, co kupujemy
Przyjęło się mówić, iż na jarmarkach i kiermaszach jest drogo. Sęk w tym, iż ta opinia zwykle opiera się na cenach dań i napitków serwowanych na stoiskach gastronomicznych. Chcąc coś przekąsić na kiermaszu św. Józefa, faktycznie trzeba liczyć się z większym wydatkiem. Oto przykłady, które dla wielu krakowian nie będą już zaskoczeniem: klasyczna zapiekanka lub pajda z warzywami – 30 zł, grochówka – 35 zł, ziemniaki opiekane z serem i cebulą – 40 zł, camembert z żurawiną – 40 zł, barszcz ukraiński – 40 zł, gulasz – 45 zł, kiełbasa w bułce wędzona z serem – 50 zł, golonka – 70 zł.
Do tego dochodzą napoje, w tym alkohole, które są stałym elementem na tego typu imprezach: kawa – 15 zł, herbata zimowa – 25 zł, wino grzane lub piwo grzane – 30 zł, czekolada na gorąco – 35 zł. jeżeli więc chcemy zjeść pełny posiłek, musimy liczyć się z tym, iż z naszego portfela ubędzie kilkadziesiąt złotych — a adekwatnie 50 zł wzwyż.
Pamiętajmy jednak, iż wciąż jesteśmy na targach rzemiosła i rękodzieła. Stoiska tych wystawców są znacznie mniej oblegane niż gastronomiczne, a w wielu przypadkach ceny ich wyrobów są porównywalne do cen jedzenia. Jeden z wystawców oferuje mydełka za zaledwie 6 zł, ceny naturalnych kosmetyków potrafią nie przekraczać 50 zł, tyle zapłacimy też za niektóre wyroby ceramiczne z Bolesławca, natomiast karuzela-pozytywka to koszt 65 zł — czyli wciąż mniejszy niż koszt golonki.
Dla kogo jest kiermasz św. Józefa? Pytamy wystawców i mieszkanki Krakowa
Przechadzając się po kiermaszu św. Józefa, trudno usłyszeć język polski. Wszyscy wystawcy, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać, zwracali uwagę, iż zdecydowaną większość ich klienteli stanowią turyści zagraniczni — wśród nich sporo jest Anglików, chociaż pojawiają się też m.in. osoby z Bliskiego Wschodu. Natomiast Polaków można często policzyć na palcach jednej ręki. Tymczasem wystawcy honorują Kartę Krakowską, która dla posiadaczy oznacza aż 30% zniżki — a to bardzo dużo w kontekście wspomnianych kosztów.
Udało nam się porozmawiać z dwiema mieszkankami miasta, które pojawiły się na kiermaszu. Obie zaprezentowały inne podejście do oferowanych przez wystawców cen:
„Trafiłam tu przez przypadek. Nic jeszcze nie jadłam, ale zastanawiam się nad pierogami albo nad winem, bo ciężko jest niczego nie spróbować. Zawsze coś staram się zasmakować na tego typu jarmarkach, mimo iż nie są to najzdrowsze dania, ale tradycja bierze górę. W moim przypadku wynika to też z tego, iż dużo podróżuję i mam wielu zagranicznych przyjaciół, dlatego często zaglądam na tego typu wydarzenia, żeby sprawdzić, co się dzieje, a potem dać im znać — żeby przyjechali i spróbowali polskiej kultury, bo takie smaki są coraz mniej spotykane, a takie imprezy naprawdę pokazują naszą tradycję. Wiem, iż jest podnoszona kwestia wyższych cen, ale one mnie zdecydowanie nie odstraszają, bo — nie oszukujmy się — biorąc pod uwagę to, co się dzieje w Europie, ceny są porównywalne. Jednak mamy do czynienia z inflacją, więc te ceny też muszą jakoś rosnąć. Koniec końców w takich miejscach konsument kupuje nie tyle produkt, co doświadczenie. jeżeli chciałabym zjeść oscypka, mogłabym iść do Biedronki i pewnie byłoby dwa razy taniej, ale nie zjadłabym go w towarzystwie innych ludzi, którzy próbują polskiej kultury, nie zjadłabym go otoczona pięknymi zabytkami — więc to jest w ogóle nieporównywalne. Dla mnie w takiej sytuacji cena nie ma do końca znaczenia” — powiedziała nam pani Justyna z Krakowa, która nie miała pojęcia o przysługującej jej zniżce.
„Przychodzę na jarmarki pooglądać — teraz przyszłam z wnuczkami, żeby zobaczyły, co się dzieje. Raczej jednak nic nie kupuję ani nie jem na kiermaszach ze względu na wysokie ceny. Za drogo jest” — podsumowała z kolei pani Urszula, dla której upust 30% to wciąż niewystarczający powód, żeby zrobić zakupy na kiermaszu św. Józefa.
Małgorzata Armada

























![12-letnia Nela nie miała objawów. Badania wykryły cukrzycę typu 1 [Zdjęcia]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2026-05/DSC_4294.jpg)



