Mój związek z byłą żoną zakończył się jak w tych polskich dramatach formalnym spotkaniem na korytarzu sądu okręgowego w Krakowie. Szczerze mówiąc, choćby nie chcę roztrząsać kwestii winy przecież w relacjach zawsze odpowiada się we dwoje.
Jednak prawda jest taka, iż moja druga żona, Weronika Kowalska, związała się z innym mężczyzną. To był majętny przedsiębiorca, pan Marcin Sobczak, który przed laty przyjechał z Warszawy, a potem założył w Krakowie kameralną kawiarnię przy ulicy Grodzkiej. Najpierw starała się ukrywać ten romans, ale w końcu przestało jej na tym zależeć zaczęli się pokazywać razem publicznie.
Później przyszła do mnie, postawiła kartę na stół i powiedziała, iż składa pozew rozwodowy. Stwierdziła też, iż zamierza walczyć o połowę naszego mieszkania. Zakładała zapewne, iż stracę zimną krew iż zacznie się awantura, będą łzy, nerwy. Ale mieszkanie kupiłem wyłącznie za własne, ciężko zapracowane złotówki bez żadnego jej wkładu. Weronika mieszkała tam tylko przez dwa lata, nie dołożyła się choćby do remontu, a teraz śmie zgłaszać roszczenia!
Przyjąłem to ze spokojem, trochę jakby z rezygnacją. choćby nie próbowałem odwlekać sprawy w sądzie. Po prostu czekałem, aż sprawa się skończy, a ona zapłaci za swoją lekkomyślność koszty sądowe. Miałem już wtedy za sobą gorzkie doświadczenia z pierwszą żoną, Magdaleną. Nasza sprawa ciągnęła się latami, przez jakieś trzy zimy, i każde spotkanie przy sądowym stole okraszone było kłótniami, pretensjami, dramatami godnymi polskich seriali.
Ostatecznie Magdalena postawiła na swoim dobry adwokat, sprawa przemyślana w każdym detalu i odebrała mi połowę majątku, włącznie z mieszkaniem, które odziedziczyłem po tacie. Bolało, bo tamte ściany pamiętały nasze rodzinne święta, Wigilię, zapach pierników
Tym razem jednak zachowałem się dużo rozsądniej. Jeszcze zanim wziąłem ślub po raz drugi, wyremontowałem własny lokal, ale zabezpieczyłem się mieszkanie zapisałem na mojego rodzimego brata, Tomka. To jedyna osoba, której ufam, jak samemu sobie. Kiedy więc przyszedł czas na podział majątku, okazało się, iż formalnie nie posiadam żadnej nieruchomości. Po doświadczeniach z pierwszego nieudanego związku postanowiłem, iż już żadna kobieta nie zrobi ze mnie frajera.
Wyciągnąłem cenną lekcję z polskiego życia przezorny zawsze ubezpieczony.












