Brytyjka opowiedziała o Polsce bez filtrów. Przeżyła wiele zaskoczeń. "Lepiej nie wierzyć"

kobieta.gazeta.pl 1 godzina temu
Jak obcokrajowcy widzą Polskę? Brytyjka, która przyjechała na swoją pierwszą wizytę do Poznania, mówi wprost o mrozie, "martwym" poranku w mieście i zaskakujących cenach w secondhandach. Nie wszystko jej się zgadzało, ale jedno przyznała bez wahania: wielu rzeczy się nie spodziewała.
Jeszcze kilka lat temu zagraniczni podróżnicy traktowali Polskę jako przystanek między Berlinem a Pragą. Dziś coraz częściej trafia na listę "must see". Turyści doceniają miasta z charakterem, rozsądne ceny i autentyczność, której próżno szukać w najbardziej obleganych metropoliach Europy. Pewna Brytyjka postanowiła sprawdzić, jak wygląda samotny wyjazd do kraju nad Wisłą. Spakowała walizkę, włączyła kamerę i zaczęła relacjonować pierwsze wrażenia na TikToku. gwałtownie okazało się, iż krótka podróż przyniosła jej wiele niespodzianek.

REKLAMA







Zobacz wideo Tam turyści jeszcze nie latają, a warto. Nieoczywiste kierunki wakacji



Czy Polska jest przyjazna turystom? Brytyjka bez filtra opowiedziała o swoim pobycie
Lucy Dale, 29-latka z Wielkiej Brytanii, do Polski przyleciała sama. Jak przyznała, była to jej pierwsza samotna podróż. W nagraniu, które zamieściła na swoim kanale, zebrała wnioski z pierwszej doby w Poznaniu. Pierwsze zderzenie? Pogoda. - Jest minus 12 stopni, a ludzie wciąż chodzą bez czapek, szalików i rękawiczek - mówi zdziwiona, trzymając pod ręką własną parę. - Jest naprawdę potwornie zimno - przyznała. Z jej perspektywy Polacy wydawali się odporni na mróz znacznie bardziej niż ona.
Zaskoczył ją też rytm codzienności, choć ta obserwacja daleka jest od rzeczywistości. - Miasto budzi się dopiero w południe. choćby jeżeli Google Maps pokazuje, iż wszystkie sklepy otwierają się o 9. Nie. Nie otwierają się przed 12 - wyjaśnia. - Zapomnij, co widzisz w Google Maps i w Google, bo nie wiadomo, skąd te informacje się biorą - dokończyła zdziwiona. To zdanie wywołało falę komentarzy. Polscy internauci gwałtownie odpowiadali, iż sklepy działają od wczesnych godzin, a wiele zależy od dzielnicy, w której była.


Duże wrażenie zrobiły na niej sklepy z odzieżą używaną. - Nadaj walizkę do luku bagażowego i przyjedź z pustą - radziła. Opowiadała o systemie sprzedaży i zmieniających się cenach. - Można wrzucić na wagę dosłownie wszystko i nie ma podziału na markowe czy niemarkowe rzeczy. To totalna wolna amerykanka - przyznała z zadowoleniem.
Największe zdziwienie kobiety dotyczyło jednak kuchni. - Zaskakująco trudno jest znaleźć prawdziwe polskie jedzenie do spróbowania. Sama nie wiem, jak to działa - mówiła. W komentarzach podpowiadano jej, by szukała barów mlecznych i lokali poza ścisłym centrum, bo w końcu Polska ze swojej kuchni słynie. Na koniec dorzuciła temat rogali. - jeżeli myślisz, iż rogalik pochodzi z Paryża albo z Francji, to się mylisz - przyznała. W poznańskich cukierniach zobaczyła ich mnóstwo i nazwała miasto rajem dla fanów wypieków.









Ile turystów zagranicznych odwiedza Polskę? Liczy się ich w milionach
Brytyjczycy znaleźli się w gronie narodów, które w 2025 roku najchętniej odwiedzały Polskę. Z danych Polskiej Organizacji Turystycznej wynika, iż w pierwszych dziesięciu miesiącach roku z bazy noclegowej skorzystało łącznie 36,4 mln osób, w tym 7,45 mln turystów zagranicznych. To o 12 proc. więcej niż rok wcześniej. W czołówce państw znalazły się też: Niemcy, Ukraina, USA, Czechy, Włochy, Litwa, Hiszpania, Francja i Holandia. Największe dynamiki wzrostu nie dotyczyły jednak liderów. Liczba przyjazdów z Włoch wzrosła o ponad 27 proc., z Czech o niemal 17 proc., a z Wielkiej Brytanii o ponad 15 proc.


Eksperci POT podkreślają, iż turyści nocujący w hotelach zostawiają w Polsce sporo pieniędzy, bo przyjeżdżają typowo wypoczynkowo, a nie w odwiedziny do bliskich. W porównaniu z okresem sprzed pandemii wyraźnie zmieniła się też mapa zainteresowań. Czechy i Litwa awansowały do ścisłej czołówki, choć jeszcze kilka lat temu nie było ich w pierwszej dziesiątce.
Nasz kraj coraz mocniej zaznacza swoją obecność na europejskiej mapie podróży. Dla jednych jest nowym kierunkiem, dla innych sentymentalnym powrotem do miejsca przodków. Relacje takie jak Lucy pokazują, iż za statystykami stoją konkretne historie i zwykła ciekawość, jak wygląda codzienność nad Wisłą, choćby gdy termometry pokazują minus 12 stopni. Czy często spotykasz w swoim mieście zagranicznych turystów? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału