Nie piszę, bo mnie wessało, mówiłam, tylko wrócę do pracy zaraz się zacznie!
Rany, hopsałam już sobie jako ta rusałka, w poniedziałek choćby kul zapomniałam do szkoły, bo tak już dobrze mi się chodzi w bucie, a tu dziś na kolejnej wizycie w szpitalu okazało się, iż BLACHA MOŻE PĘKNĄĆ i muszę jeszcze się podpierać kulami. No i jeszcze w bucie parę tygodni.
Niby wszystko dobrze, ładnie się zrasta, widać już zręby tkanki kostnej, ale jeszcze za trzy tygodnie operacja wyjęcia blach, potem znowu rekonwalescencja przez cztery tygodnie i dopiero wtedy fizjoterapia i rehabilitacja i będę mogła próbować chodzić bez buta ortopedycznego.
Noż kurcze blade cholera jasna ileż można kuśtykać!
Muszę powściągać swoje tendencje do nie da się – jakto się nieda, bo już cisnęłam ćwiczenia tej stopy, a okazało się, iż to blacha blokuje, a ja mogłam ją złamać.
Zapytałam się kiedy będę mogła biegać, podobno za rok.
Za to mam chyba kolejnego klienta, ale będę mogła się z nim spotkać dopiero za dwa tygodnie.
No dobra, wracam do moich studentów, boszszsz jeszcze tylko trzy godzinki i święta!






