W bagażnikach Polaków brzęczy szkło. Sklepy grają na najczulszych społecznych strunach
Zdjęcie: Piwo w dyskoncie
Byłam niedawno świadkiem sceny, która skłoniła mnie do napisania tego komentarza. Ok. sześcioletni chłopiec poprosił w sklepie ojca o zakup borówek. 300 g borówki amerykańskiej o tej porze roku kosztuje kilkanaście złotych. Ojciec odmówił — uznał, iż to "za drogo". Trudno byłoby się z tym nie zgodzić, gdyby nie fakt, iż w jego koszyku znajdowało się kilkanaście butelek piw.






