W tym miesiącu pieniądze rozpłynęły się jak para, nagle ich nie ma Sławek zasuwał sznurowadła, siedząc na stołku przy drzwiach.
Waleria skinęła głową, wycierając kurz z lustra. Mąż włączył znajomą płytę.
Musimy ścisnąć budżet. I ty powinna przestać finansować swoją rodzinę.
Ręka z ściereczką zawisła w powietrzu. Waleria odwróciła się powoli do męża.
Naprawdę? To jedyne, co mamy ciąć?
Sławek zapinał kurtkę, nie podnosząc oczu.
Co jeszcze?
Drzwi za nim zamknęły się cichym kliknięciem.
W tej samej chwili Sławek odszedł. W jej piersi rosła fala gniewu, gorąca i ciężka. Waleria rzuciła ściereczkę do wiadra i weszła do salonu. Burek, ogromny labradorski pies, leżał w rogu na legowisku wielkim jak kołyska. Otworzył jedno oko, leniwie machnął ogonem i znów zasnął. Waleria patrzyła na niego, a złość rosła z każdą sekundą.
Pięć lat małżeństwa Pięć lat wspólnego budżetu, kiedy nikt nie liczył, co komu wydaje. Ich pensje były zbliżone ona księgowa w dużej korporacji, on menedżer sprzedaży. Zawsze starczyło na życie i przyjemności.
Sławek nie szczędził pieniędzy na hobby. Wspinaczka dwa razy w tygodniu z trenerem dwadzieścia pięć tysięcy złotych. Boks z innym trenerem kolejne piętnaście. Plus sprzęt, który ciągle odnawiał. Plus Burek jedzenie premium, regularne wizyty u weterynarza, grooming, zabawki, które pies niszczył w dwa dni. Razem to minimum pięćdziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.
A ona? Pomagała mamie w lekach jej renta była mikroskopijna, a tabletki na nadciśnienie kosztowne. Siostrze Jadwidze i małej Mai od niej mąż odszedł rok temu, alimenty płacone groszowo. Trzydzieści pięć, maksymalnie czterdzieści tysięcy złotych miesięcznie. Do tego firmowy karnet na siłownię dwadzieścia tysięcy złotych rocznie, śmieszne wydatki.
Dawniej to ich satysfakcjonowało. Każdy wydawał na to, co uważał za ważne. ale w zeszłym roku wzięli kredyt na dwupokojowe mieszkanie w nowym bloku w Warszawie. A w tym roku sprzedaż Sławka spadła, premie odcięto. W jej firmie też obcięto premie. Spłacać kredyt jeszcze dało się, ale o wakacjach nad Bałtykiem czy nowych telefonach nie było mowy.
Miesiąc temu Waleria ostrożnie zasugerowała, by oboje trochę przycienili prywatne wydatki. Sławek poczuł się urażony, rozmarł się jak dziecko, ale chyba się nad tym zastanowił. Teraz wydał swoje orzeczenie ograniczyć tylko jej koszty.
Waleria chwyciła telefon, chciała zadzwonić do siostry, ale się odwołała. Nie było sensu dodatkowo się obciążać. Lepiej posprzątać praca fizyczna zawsze koiła.
Dwa dni minęły w napiętej ciszy. Sławek udawał, iż nic się nie stało. Waleria gromadziła gniew jak kulę śnieżną, zacięcie tocząca się przed nią. Trzeci wieczór, przy kolacji, Sławek znów podjął temat.
Walu, pomyślałaś już o tych wydatkach?
Widelec brzęknął o talerz. Waleria spojrzała na męża.
Dlaczego mamy ciąć wydatki tylko po mojej stronie? Twoje wspinaczki i inne rozrywki nie zamierzasz dotknąć, rozumiem?
To zupełnie inna sprawa! Sławek odłożył sztućce. Wydaję pieniądze na siebie, więc to wspólne. Ty tylko je wyciągasz na bok!
Wspólne? Waleria prawie zadławiła się od oburzenia. Co ja mam wspólnego z twoją wspinaczką? A ile miesięcznie wydajesz na Bureka, zapomniałeś?
To moje zdrowie! A Burek członek rodziny!
A moja mama i siostra z dzieckiem nie członkowie rodziny?
To nie nasza rodzina!
Waleria odsunęła się na oparcie krzesła, spleciła ręce na piersi.
Dobrze. Czy będziesz szczęśliwy, jak zacznę wydawać sześćdziesiątsiedem tysięcy złotych miesięcznie na spa, kosmetologa, masaże?
Sławek podskoczył tak gwałtownie, iż prawie przewrócił krzesło.
To sabotaż! Nigdy tak nie robiłaś! Mówisz to tylko z złośliwości! Potrzebuję sportu, rozumiesz? Potrzebuję!
A ja potrzebuję pomagać bliskim! Wciąż wydaję na to mniej niż ty na siebie!
To coś innego!
Jak to? Waleria wstała od stołu. Wytłumacz mi, dlaczego twój trener boksu jest ważniejszy niż moja siostrzenica, której potrzebne są podręczniki do szkoły?
Nie przekręcaj! Proszę po prostu rozsądnie podejść do wydatków!
Rozsądnie to znaczy, iż oszczędzam tylko ja?
Stoją po przeciwnych stronach stołu jak bokserzy na ringu. Burek zmartwiony podszedł do właściciela, uderzył noskiem w kolano.
Po prostu twoje wydatki nam nie służą!
A twoje? Co nasza rodzina zyskuje, kiedy ty wspinasz się po ścianach jak człowiek-pająk?
Sławek zarumienił się, odwrócił i zniknął w sypialni, zamykając drzwi z hukiem. Waleria stała przy stole z przestudzonym obiedem.
Rano zadzwoniła Jadwiga.
Walu, wiem wszystko. Sławek dzwonił do mnie.
Co? Kiedy?
Wczoraj wieczorem. Powiedział, iż macie kłopoty, poprosił, żebym nie brała od ciebie pieniędzy. Nie kłóć się z nami. Damy radę.
Jadwigo, tu już nie o pieniądze chodzi. Chodzi o zasady. On chce, żebym pracowała na kredyt, jedzenie, jego rozrywki i psa, a moja rodzina ma się kręcić, jak chce.
Walu, może pogodzicie się?
O czym się dogadać? Że mam stać się darmową służącą?
Po rozmowie z siostrą Waleria podjęła ostateczną decyzję tak już nie może trwać.
Wieczorem, gdy Sławek dopiero wszedł do domu, spotkała go w przedpokoju.
Od dziś oddzielny budżet.
Co? mąż nie zdążył zdjąć kurtki. Walu, nie bądź głupia!
Mam dość kłótni. Teraz każdy płaci swoją połowę kredytu, czynsz, jedzenie. Reszta kto na co ma ochotę.
To nie fair! Zawsze mieliśmy wspólny budżet!
Czas to zmienić!
Sławek próbował walczyć, krzyczał, iż niszczy rodzinę, iż tak nie może. Waleria była nieugięta. Następnego dnia otworzyła odrębną kartę, przelała na nią swoją pensję.
Pierwszy tydzień Sławek trzymał się wyniośle. Drugi zaczęło się jęczeć, iż musi oszczędzać. W połowie miesiąca skończyły mu się pieniądze musiał odwołać dwa treningi, a Burek dostał tańszą karmę.
Walu, może wystarczy? podszedł, gdy przygotowywała sobie kolację. Zachowujesz się jak dziecko.
Zachowuję się jak dorosła, która zarządza własnymi pieniędzmi.
Ale my jesteśmy rodziną!
Rodzina, ale to nie znaczy, iż oddam ci dostęp do moich funduszy.
Sławek zgrzytnął zębami i odszedł.
Minął kolejny miesiąc. Relacje pogarszały się coraz bardziej. Mówili prawie nic, spali w oddzielnych pokojach Sławek przeniósł się na sofę w salonie. Burek błąkał się między właścicielami, jęczący nocą.
W dniu wypłaty Sławek wywołał kłótnię.
Dość tego cyrku! Przywróćmy wspólny budżet! Jak dawniej!
Po co? Waleria wciąż malowała paznokcie.
Brakuje mi pieniędzy!
Ogranicz wydatki.
Nie mogę zrezygnować ze sportu! To moje zdrowie!
Ja nie mogę zrezygnować z pomocy rodzinie. Sumienie mnie nie pozwala.
Co to sumienie? Sławek wybuchnął. Jesteś egoistką! Myślisz tylko o sobie!
Waleria powoli wstała, spojrzała mężowi w oczy.
Egoistka? Ja, co dzielę się z bliskimi? A ty, myślący tylko o mięśniach i rozrywce prawdziwy altruista?
Nie przynosisz nic! Bezużyteczna! Potrafisz tylko przelewać pieniądze!
A ty? Wspinać się po ścianach i karmić psa?
Po co w ogóle się wziąłem za mąż?
Waleria odwróciła się i weszła do sypialni. Otworzyła walizkę, zaczęła pakować rzeczy. Sławek zamarł w drzwiach.
Co robisz?
Jadę do siostry. Mam dość wszystkiego.
Walu, poczekaj, pogadajmy spokojnie
O czym rozmawiać? Sam powiedziałeś, iż jestem bezużyteczna. Po co ci bezużyteczna żona?
Zamknęła walizkę, przeszła obok sparaliżowanego męża. Burek wyjącym głosem podążył za nią.
U Jadwigi w kawalerce było ciasno ona, Waleria i mała Maja. Jednak spokojnie. Nikt nie wymagał rozliczeń, na co wydaje pensję. Nikt nie nazywał jej bezużyteczną.
Tydzień później Waleria złożyła pozew o rozwód. Sławek dzwonił, pisał, przyjeżdżał do Jadwigi nie wpuszczono. Błagał, iż wszystko zmieni, obiecał, iż będzie inaczej. Waleria już podjęła decyzję.
Mieszkanie sprzedano gwałtownie dobra dzielnica, świeży remont. Podzielili na pół, tak jak wszystkie meble i sprzęt. Burek trafił do Sławka.
Na swoją część Waleria wzięła kredyt na małe mieszkanie w starym, ale przytulnym domu. Potrzebował jedynie kosmetycznego remontu, ale nikt nie wkradał się do jej portfela.
Pierwszy miesiąc po przeprowadzce wzięła mamę do sanatorium obiecała dawno, w końcu udało się. Jadwidze i Maćce kupiła nowy laptop do nauki. Sobie karnet w dobrym klubie sportowym z basenem.
Wieczorem Waleria zasiadła przy ulubionej herbacie. Na telefonie wisiało nieodczytane wiadomość od Sławka coś o tym, iż zrozumiał swoje błędy i chce się zmienić. Usunęła ją, nie odpowiadając.
Małe mieszkanie było już tylko jej. Pieniądze tylko jej. Teraz mogła nimi zarządzać, jak uważała. Bez patrzenia na cudze treningi, psy i opinie, co jest słuszne, a co nie.











