Mimo iż wielokrotnie proszę teściową, żeby nie przychodziła późno, nie słucha mnie. Z jakiegoś niepojętego powodu uważa, iż ma prawo wchodzić do naszego domu bez zapowiedzi. Nasz synek ma rok. Wprowadzam go w stałą rutynę. jeżeli nie zaśnie w porę, czyli około 20:00, nie kładę go do łóżka w ten sposób zapewniam sobie dwie godziny walki z nocnym płaczem.
Rozmowy z teściową nie przynoszą efektu. Kiedy proszę ją, by nie przychodziła po tak późnej godzinie, ignoruje moje prośby. Nie rozumie, iż nie warto odwiedzać jednorocznego wnuczka tak późno. Pracuję do późna mówi. Zostaje na pół godziny, bawi się z dzieckiem, wywołuje śmiech, a potem całą noc walczę z usypianiem. Później maluch staje się niespokojny i płacze.
Co mam zrobić? Dziś zaczynam kłaść dziecko do łóżka jak zwykle. Marek i ja już wybraliśmy film, który mieliśmy obejrzeć. Nagle dzwoni dzwonek do drzwi. Marek otwiera i widzi swoją matkę, Jadwigę.
Trudno opisać, co czuję. Jestem wściekła. Właśnie zaczęło mu się krzywiać ząb i jest niepokojny, więc każda spokojna chwila jest na wagę złota. Staram się opanować. Trzeba zachować spokój przecież to matka mojego męża.
Udaję, iż boli mnie głowa, dotykam się policzka i podnoszę głos:
Przychodzisz w najgorszy moment! Boli mnie ząb, nie wytrzymam, nie chcę iść sama do dentysty. Zostań jeszcze chwilę z dzieckiem, a my zaraz wyjdziemy.
Marek nie rozumie, co się dzieje. gwałtownie się ubrał i wychodzimy z domu.
Co to za scenariusz? pyta Marek.
Przynajmniej będziemy mogli gdzieś zostawić się w spokoju. I nie zapomnij wyłączyć telefonu! odpowiadam.
Wróciliśmy do domu po północy. Jadwiga musiała wziąć taksówkę. Maluch leży w małym łóżeczku, a wokół leżą brudne pieluchy i ubranka, plusik zabawek, smoczków i grzechotek prawdziwy artystyczny bałagan.
Teściowa wygląda na wyczerpaną. Makijaż rozmazany, spódnica poplamiona dziecięcym kałem. Od tamtej pory przychodzi rzadziej i już nie tak późno.














