Bez „trzeba”: Antoni wraca do domu i dostrzega na kuchennym stole trzy talerze z zaschniętym makaronem, przewrócony kubek po jogurcie i otwarty zeszyt w kratkę. Plecak Kostka leży na środku korytarza, a Weronika siedzi na kanapie, wpatrzona w telefon. Zamiast upominać dzieci o porządek czy lekcje, Antoni – zmęczony udawaniem, iż wszystko jest pod kontrolą – postanawia po prostu porozmawiać z dziećmi szczerze, bez „trzeba odrobić lekcje”, „trzeba pozmywać”. Podczas zwykłego rodzinnego spotkania na kuchni pozwalają sobie na szczerość: Kostek przyznaje, iż boi się chodzić do szkoły przez rówieśników, Weronika – iż nie wie, co chce robić w życiu, a Antoni, iż boi się codziennych trosk i nie zawsze daje radę. Wspólna rozmowa zmienia ich relację i pozwala poczuć bliskość – choćby jeżeli żadne problemy nie znikają od razu.

naszkraj.online 11 godzin temu
Bez trzeba Marek otworzył drzwi i od razu zobaczył na kuchennym stole trzy talerze z zaschniętym makaronem, przewrócony pusty kubeczek po jogurcie i rozłożony zeszyt w kratkę. Plecak Kostka leżał na środku korytarza, Wioletta siedziała na kanapie, wpatrzona w telefon. Postawił torbę na podłodze, zdjął buty. Chciał już powiedzieć coś o talerzach, ale nagle poczuł, […]
Idź do oryginalnego materiału