Jedzie więc do Provincetown, turystycznego miasteczka na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, gdzie w wakacje dorabia Nancy. ale tam wszystko idzie fatalnie: okazuje się, iż Nancy ma chłopaka, więc Tony postanawia zapić smutki w lokalnej knajpie, wdaje się w bójkę, wreszcie zostaje okradziony. Pomocną dłoń wyciąga do niego Jose, szef restauracji The Flagship – tej, w której Bourdain dzień wcześniej wywołał awanturę – i proponuje mu pracę na zmywaku oraz miejsce do spania. A to dopiero początek długiej i trudnej drogi do kuchennego zawodowstwa: podróży, której rytm wyznaczają początkowo kolejne oparzenia, szramy, upokorzenia.
Scenariusz wchodzącego właśnie do polskich kin „Tony’ego” czerpie inspirację z najsłynniejszej książki Bourdaina „Kitchen Confidential” (w Polsce ukazała się po raz pierwszy pod fatalnym tytułem „Kill Grill. Restauracja od kuchni”, ale nowe wydanie na szczęście wróciło do oryginalnego brzmienia) – tej samej, która na początku XXI w. otworzyła mu szeroko drzwi do sławy i popularności.
Film nie trzyma się jednak kurczowo faktów z jego życiorysu: Jose (bardzo dobrze zagrany przez Antonia Banderasa) i inni pracownicy The Flagship łączą w sobie cechy charakteru różnych ludzi, niektóre zdarzenia zostały dopisane na potrzeby filmowej dramaturgii.













