Adam zjadł obiad, wypił herbatę i kawę kupione przez nas, ale nie słyszeliśmy, co powiedział o nas wszystkich na firmowej imprezie

newskey24.com 2 dni temu

W naszej firmie pracował pewien facet. Nazywał się Adam Nowicki. Był kierownikiem jednego z działów w naszym warszawskim biurze i nie można powiedzieć, iż zarabiał marnie, wręcz przeciwnie. Miał wypasioną limuzynę, ubierał się wyłącznie w najlepsze marki z butików na Mokotowie i zawsze prezentował się nienagannie. Ale miał jedną wielką wadę oszczędzał na wszystkim. Zwłaszcza na jedzeniu.

Kiedy przychodziła pora przerwy, Adam przechadzał się powoli pomiędzy biurkami i stołami, na których znajdowały się jedzenie, po czym udawał przypadkowego gościa, siadał i zaczynał jeść nigdy nie czekając na zaproszenie. Jak tylko zobaczył kawałek ciasta czy zamówione pierogi, natychmiast rzucał hasła w stylu:

Ojej, jak tu pachnie domowym obiadem! albo No proszę, macie tu skrzydełka z kurczaka, pozwólcie spróbować! oraz jego firmowe: Co my tu dobrego mamy?. I bez ogródek sięgał po jedzenie.

Nigdy nie dołożył się do prezentów na urodziny koleżanek i kolegów, choć oczywiście składał życzenia i z apetytem częstował się na uroczystych poczęstunkach, jakby nie miał sobie nic do zarzucenia. Każdy zauważył, iż Adam zawsze ładował telefon w pracy, by zaoszczędzić na prądzie w domu, a z biura wychodził dopiero wtedy, gdy już spełnił wszystkie swoje potrzeby bo żal mu było korzystać z własnej wody.

Słowem, sknerus jakich mało. Sam tłumaczył to oszczędnością, ale dla nas był po prostu chytry. Na ostatniej imprezie firmowej Adam upił się dość mocno, a gdy jeden z kolegów zapytał go, czy myśli o małżeństwie, Adam odparł z przekąsem:

A po co mi żona? Żona tylko by chciała pieniądze na jedzenie i ciuchy. A jakby urodziła dziecko, to już w ogóle poszedłbym z torbami. Po co mi takie wydatki, sam daję sobie radę.

Tak, żyjesz sobie nieźle odpowiedział mu inny kolega ale na nasz koszt.

Wtedy Adam wybuchł i zaczął się bronić:

No tak, ale ja po prostu żyję z głową! Mam super auto, mieszkanie urządzone na wypasie. A ty? Wszystko przepuszczasz na obiadki i przekąski!

Po tej scenie cały dział odwrócił się od Adama. Wszyscy przestali z nim rozmawiać i współpracować. W końcu Adam nie miał wyjścia musiał szukać innej pracy i odejść do nowej firmy.

Idź do oryginalnego materiału