A teraz marsz do kuchni!” – warknął mąż do żony. Ale nie miał pojęcia, jak to się skończy…

twojacena.pl 4 godzin temu

**Dziennik osobisty**

Marsz do kuchni! wrzasnął mężczyzna do żony. Nie wiedział jeszcze, czym to się skończy.

Kasia, nie widziałaś mojego granatowego krawata? rozległ się głos z sypialni, gdzie Maciej zbierał się do pracy.

Kasia stała właśnie przy kuchence, mieszając owsiankę. Siedem lat małżeństwa a każdy poranek taki sam. On pędzi do biura za pieniędzmi i sukcesem, ona krząta się między garnkami a pralką.

Sprawdź na drugiej półce w szafie! odkrzyknęła.

Nic tu nie ma! Kasia, jesteś pewna?

Kobieta westchnęła, otarła dłonie i poszła do sypialni. W kieszeni jego marynarki wyczuła coś metalowego. Klucz. Zwykły, ale niepodobny do ich własnych.

Macieju, skąd to? podała mu klucz.

Na jego twarzy mignęło zdziwienie, ale gwałtownie się opanował i warknął:

Marsz do kuchni! Nie grzeb w moich rzeczach! To służbowy, z archiwum w pracy.

Nie domyślał się, co nastąpi.

Przy śniadaniu Maciej coś intensywnie pisał w telefonie, uśmiechał się, a raz choćby się cicho zaśmiał.

Kto ci pisze? ostrożnie spytała Kasia.

Koledzy z pracy. Omawiamy projekt rzucił, nie odrywając wzroku od ekranu.

Ale Kasia zdążyła zauważyć na wyświetlaczu migotały nie pliki, a serduszka i uśmieszki.

Dziś wrócę później. Prezentacja, potem kolacja z klientami. Nie czekaj na mnie.

Kolacja w sobotę?

Biznes nie ma wolnych, kochanie.

Pocałował ją w policzek i wyszedł, zostawiając po sobie zapach drogich perfum.

Kasia sprzątnęła ze stołu, usiadła z kubkiem zimnej kawy. Siedem lat temu skończyła ekonomię z wyróżnieniem, pracowała w banku, budowała karierę. Ale po ślubie

Po co ci ta praca? przekonywał Maciej. Ja zarobię na nas. Zajmij się domem. niedługo dzieci

Lata mijały, a dzieci nie było. Za to Kasia znała kasjerki w każdym sklepie i fabułę każdego serialu.

Ale tego ranka coś w niej pękło. Klucz do nieznanego mieszkania, uśmieszki w telefonie, nowe perfumy, służbowe spotkania w weekendy

Otworzyła laptopa i wpisała: praca sprzątanie biurowiec Horizon. Tam, na siódmym piętrze, pracował Maciej w firmie Progress.

Znalazła! Firma sprzątająca Czysty Biurowiec szukała personelu do sprzątania w Horizonie. Zmiana wieczorna.

Serce zabiło szybciej. Idealny plan: pracownicy wychodzą, sprzątaczki wchodzą. A niektórzy zostają popracować

Dzień dobry, dzwonię w sprawie oferty sprzątania w Horizonie powiedziała do telefonu.

Następnego dnia stała przed kierowniczką, Heleną Nowak.

Miała pani doświadczenie?

W domu. Od siedmiu lat szczerze odpowiedziała.

Czemu akurat Horizon? Możemy znaleźć coś bliżej.

Grafik mi odpowiada. I rozwodzę się. Wieczorami mąż z dzieckiem, a ja muszę dorobić.

Kobieta spojrzała na nią ze współczuciem:

Rozumiem. Nadaje się pani. Jak mam panią zapisać?

Wanda Kowalska odparła bez wahania.

Trzy dni później Kasia Nowak stała się Wandą Kowalską nową sprzątaczką w biurowcu. Dostała uniform, wiadro i krótki instruktaż:

Najważniejsze być niewidoczną. Bez gadania, bez zwracania na siebie uwagi. Pani piętro siódme. IT-Progress. I osobno gabinet z tabliczką M. A. Nowak.

Mogę dostać właśnie siódme? spytała ostrożnie. Podobno tam mało biur. A ja się dopiero uczę.

Jasne. Tam akurat jedna dziewczyna zrezygnowała za ciężko. jeżeli pani zdąży, proszę bardzo.

Kasia stała pod drzwiami gabinetu męża ze szmatą w ręku. Na zewnątrz dawno zrobiło się ciemno. Dzień się skończył, ale z wnętrza dobiegały głosy.

Jej plan działał.

Dwa tygodnie sprzątania w biurze męża otworzyły jej oczy. Jego nadgodziny nie miały nic wspólnego z pracą. Ciągnęło go na siódme piętro nie do projektów, a do Oli Wiśniewskiej młodej marketingowczyni.

Klucz z marynarki otwierał nie archiwum, a jej nowe mieszkanie.

Maciek, mam już dość ukrywania się usłyszała Kasia, gdy myła podłogę w sąsiednim biurze. Kiedy wreszcie będziemy razem?

Niedługo, kochanie szepnął Maciej. Prawnik mówi, iż trzeba to dobrze rozegrać. jeżeli się pospieszymy, stracę połowę majątku.

Kasia zacisnęła zęby. Nie tylko zdradzał, ale i planował zostawić ją z niczym.

Najgorsze odkryła kilka dni wcześniej. Szmatą przewróciła stos dokumentów. Zbierając je, zauważyła notatki na marginesach. Dzięki studiom gwałtownie zrozumiała to nie zwykłe raporty, a poufne dane firmy.

Na biurku leżał służbowy telefon. Na ekranie migotała wiadomość od Anny Z..

Kasia rozejrzała się gabinet był pusty. Otworzyła czat.

Maciek, potrzebuję raport z Północy. Jak zwykle przelew dziś.

Aniu, cena wyższa. Pełny pakiet 50 tysięcy.

Dobrze. Ale szybko. Prezentacja we wtorek.

Kasi zrobiło się zimno. Anna Zalewska wicedyrektor Vectora, ich głównego konkurenta. A jej mąż sprzedaje jej tajemnice firmy

Zrobiła zdjęcia. W domu przejrzała je jeszcze raz. Szkoda dla firmy sięgała setek tysięcy złotych.

Jak w pracy? spytała tego wieczoru, podając obiad.

Spokojnie. Nowy projekt perspektywiczny mruknął, nie odrywając się od telefonu.

Perspektywiczny ten, który już sprzedałeś pomyślała.

Najpierw chciała przekazać wszystko dyrekcji i podać do rozwodu. Ale potem zmieniła zdanie zasłużył na publiczny upadek.

W Progressie szykowano firmową imprezę. Maciej przygotowywał się tygodniami nowy garnitur, toast, ćwiczył uśmiech.

Maciek, co powiesz kolegom o mnie? pytała Ola dzień wcześniej.

Nic. niedługo i tak będziemy razem bez tajemnic śmiał się.

A jeżeli twoja żona przyjdzie?

Nie przyjdzie. Wst

Idź do oryginalnego materiału