Paweł Wojciechowski przyjechał na działkę letniskową do Ostrowa z Ostrowa Wielkopolskiego. Nie byłoby w tej historii nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż 120-kilometrowy odcinek pokonał…. konno.
Pan Paweł mieszka w Ostrowie Wielkopolskim. Jedną z pasji jego i jego rodziny są konie. W ciągu roku rzadko ma czas na jazdę konną, ale jak już to robi, to planuje naprawdę niezwykłe wyprawy. Konno wyrusza w różne zakątki Polski. Najdalej był w Krakowie. Dokładniej mówiąc, do stolicy Małopolski przetransportował konia, a później, już na koniu, wrócił stamtąd do domu. Pokonanie trasy zajęło mu 16 dni. Ostatnio zdecydował się wybrać na swoją działkę w Ostrowie, nad Jeziorem Powidzkim. Na miejsce dotarł w poniedziałek, po pięciu dniach podróży. Jak podkreśla, zaplanowanie wyprawy nie było łatwym zadaniem. – Ja mogę przespać się na hamaku czy karimacie, praktycznie wszędzie. Ale koń już musi mieć zapewnione odpowiednie warunki. Potrzebne jest bezpieczne, ogrodzone otoczenie, żeby w nocy nic go nie wystraszyło i żeby nie zrobił krzywdy – sobie czy komuś – mówi pan Paweł i przyznaje, iż kilka dużych stajni w okolicy odmówiło mu noclegu. Pomógł prowadzący stajnię w Słupcy Michał Garsztka. – Mój koń warunki do noclegu miał tu idealne – przyznaje pan Paweł.
Przyjaznych ludzi w naszej okolicy spotkał znacznie więcej. Chociażby w Gółkowie. – Na nasz widok wyszło państwo i zapytało, czy koń nie chce wody, a ja kawy. Podziękowałem i odmówiłem mówiąc, iż muszą dalej jechać. Ale kiedy pani zaoferowała ciasto, nie dałem już rady odmówić. Państwo nas pięknie ugościli i z nowymi siłami mogliśmy ruszyć w dalszą trasę. Dopiero na koniec wizyty okazało się, iż to miejscowa pani sołtys. Zupełnie bezinteresownie nas przyjęła i ugościła. Mieszkańcy naprawdę mogą być dumni z takiej pani sołtys – podkreśla pan Paweł.
Wiele serdecznych gestów spotkał na całej trasie między Ostrowem Wielkopolskim, a naszym Ostrowem w gminie Powidz. Mimo iż ludzie niektórych jego zachowań nie rozumieli.
– Kiedy prowadziłem konia często słyszałem słowa: Wsiadaj pan na tego konia. Pewnie nie wszyscy wiedzą, iż zwierzę też potrzebuje przerwy. Kiedy jesteśmy na polu, łące czy nieutwardzonym terenie, koń pracuje na pełnych obrotach. Ale kiedy jesteśmy w mieście, na asfalcie, chodniku czy obwodnicy, warunki dla konia znacznie się pogarszają. Wtedy schodzę z niego i prowadzę stępem, by mógł odpocząć i zregenerować siły – tłumaczy pan Paweł.
Dlatego tak ważne jest zaplanowanie odpowiedniej drogi, by jak najwięcej odcinków było nieutwardzonych. Jesienią jest to łatwiejsze, bo do dyspozycji konia i jeźdźca są ścierniska. W maju zaplanowanie trasy jest bardziej wymagające. Tu nie pomoże nawigacja. Ale pomaga rozmowa z tubylcami, którzy potrafią wskazać świetne trasy. Ten kontakt z ludźmi to jedna z największych wartości konnych wypraw. No i możliwość podziwiania piękna przyrody. – Ta w okolicy Słupcy jest wyjątkowa. Wystarczy wspomnieć tereny nad Wartą, wokół Lądu. Coś pięknego – opisuje pan Paweł, który w Ostrowie planuje spędzić cały długi weekend. Wcześniej jednak wrócił do Ostrowa Wielkopolskiego po żonę i drugiego konia. Życzymy udanego pobytu i kolejnych, niezwykłych wypraw. Również tych konno.





![Muzyczne gwiazdy w Olsztynku – Blanka, IRA, Mateusz Ziółko i Brokat [PROGRAM]](https://olsztynnews.com.pl/wp-content/uploads/2026/06/FB_IMG_1780775009617.jpeg)







