Prowadzący zapytał wprost: jak w natłoku projektów, obowiązków, ludzi i zawodowych pasji utrzymać bliskość oraz ciekawość siebie nawzajem przez trzy dekady? Odpowiedź padła niemal natychmiast.
– „Jest jedno słowo, słowo klucz, czyli komunikacja” – podkreślił Szymon Brodziak.
Ana dorzuciła do tego drugi fundament:
– „A ja bym powiedziała wolność”.
Jak zaznaczyli, te dwa pojęcia nie stoją ze sobą w sprzeczności. Wręcz przeciwnie – tworzą system, za pomocą którego relacja nie zamienia się w klatkę, a rozwój jednej osoby nie odbywa się kosztem drugiej.
Para opisała to jako funkcjonowanie w dwóch odrębnych światach, które nie konkurują ze sobą, ale się zasilają. Szymon mówił o swoim świecie fotografii: sesjach, galeriach, projektach artystycznych, męskich wyjazdach i pasjach. Ana ma swoją przestrzeń zawodową i twórczą. Dopiero na styku tych obszarów powstaje ich wspólna strefa – relacja, o którą świadomie dbają.
Zgodnie przyznali, iż 30 lat to nie tylko harmonia, ale także kryzysy, oddalenia i momenty nieporozumień. Dojście do obecnego etapu wymagało pracy nad sobą i nad sposobem porozumiewania się.
– „To nie zawsze było pięknie i różowo. Też mieliśmy swoje kryzysy, zakręty i takie momenty choćby oddalenia” – powiedziała Ana.
Komunikacja, o której wspominali, ma u nich konkretną formę: zamiast oskarżeń – nazywanie tego, co się dzieje wewnątrz człowieka.
– „To jest o nazywaniu tego, z czym jestem, i mówieniu też o swoich potrzebach (…) nie z poziomu oczekiwań, tylko tego, co ja czuję. (…) Mówimy: ja widzę, ja czuję, ja potrzebuję, ja proszę” – tłumaczyła Ana.
Trzecim filarem ich związku są… randki. Nie traktują ich jako fanaberii, ale jako narzędzie odświeżania relacji. choćby po trzech dekadach starają się regularnie wychodzić poza codzienność i patrzeć na siebie świeżym okiem.
Z tej praktyki narodził się warsztat „Moc w relacji”, który określają raczej jako randkę niż szkolenie. To siedmiogodzinne spotkanie dla par, niezależnie od stażu, które ma pomóc uczestnikom zatrzymać się, zobaczyć się na nowo i wzmocnić więź. Brodziakowie podkreślali, iż nie jest to terapia ani coaching; nie rozdrapują przeszłości i nie dają gotowych recept na życie.
Podczas warsztatu pary pracują wyłącznie ze sobą, bez dzielenia się intymnymi sprawami na forum grupy. Nie trzeba się specjalnie przygotowywać. Zamiast „rachunku sumienia” liczy się otwartość i gotowość na wspólne doświadczenie. Uczestnicy wyłączą telefony, a organizatorzy zadbają o oprawę, materiały i atmosferę sprzyjającą skupieniu.
Rozmowa zakończyła się ciepłą, walentynkową refleksją: miłość po latach nie musi gasnąć – może dojrzewać, pogłębiać się i nabierać mocy, jeżeli jest oparta na wolności, rozmowie i świadomym byciu razem.









