1700 porcji żurku i długa kolejka w Nowej Hucie. Świąteczna akcja Fundacji „Zróbmy Sobie Kraków” (ZDJĘCIA)

krknews.pl 1 miesiąc temu

1700 porcji żurku, długa kolejka i wyraźne zainteresowanie od pierwszych minut – tak wyglądała wielkanocna akcja na Osiedlu Uroczym w Kraków. Wydarzenie przygotowały Fundacja Zróbmy Sobie Kraków oraz Stowarzyszenie MANKO – Głos Seniora.

Akcja odbyła się 1 kwietnia przy siedzibie Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora na os. Uroczym 12. Jeszcze przed jej rozpoczęciem zaczęła ustawiać się kolejka mieszkańców. Po godzinie 11, gdy ruszyło wydawanie posiłków, było już jasne, iż przygotowana liczba porcji gwałtownie znajdzie odbiorców.

Organizatorzy przygotowali 1700 porcji tradycyjnego żurku. Każdy mógł przyjść z własnym pojemnikiem i zabrać zupę do domu. Na miejscu dostępne były także ciasta oraz paczki z owocami.

Część uczestników korzystała z możliwości zjedzenia posiłku na miejscu, jednak dla wielu równie istotna była sama obecność innych osób i możliwość krótkiej rozmowy.

– Około 30 proc. seniorów w Polsce to osoby żyjące w pojedynkę, to choćby 3 miliony ludzi. Samotność prowadzi do smutku, depresji i problemów zdrowotnych – podkreślał Łukasz Salwarowski, prezes Stowarzyszenia MANKO.

Organizatorzy zwracali uwagę, iż wydarzenie miało charakter nie tylko pomocowy, ale także integracyjny. Uczestnicy mogli zabrać dodatkową porcję dla sąsiada lub bliskiej osoby. Jak podkreślano, chodzi o zachęcanie do zauważania osób w najbliższym otoczeniu i budowania relacji na poziomie lokalnym.

– Bardzo się cieszę, iż jesteście tu tak licznie. To ważne, żeby nie spędzać świąt w izolacji, żeby choć przez chwilę pobyć razem, porozmawiać i poczuć atmosferę tego czasu – mówiła Anna Gawlas z Fundacji „Zróbmy Sobie Kraków”.

Wśród osób, które przyszły na wydarzenie, nie brakowało indywidualnych historii. 72-letnia pani Zofia przyznała, iż od kilku lat spędza święta bez bliskich. – Taki żurek smakuje inaczej, kiedy ktoś poda go z uśmiechem – mówiła. Z kolei 57-letni Marek zwracał uwagę na samą formułę spotkania. – Przyszedłem z ciekawości, ale zostałem dla ludzi. Dawno nie było tylu rozmów naraz – podkreślał.

Organizatorzy deklarowali, iż żadna osoba nie odejdzie bez wsparcia. W przypadku pozostania nadwyżki jedzenia, miała ona trafić do domu pomocy społecznej. – Nie chcemy, by cokolwiek się zmarnowało – zaznaczała Sandra Gwizdała z fundacji.

1 / 50
Idź do oryginalnego materiału