Zosia wieZosia wie, iż w starej kamienicy ukryty jest sekret, który może zmienić losy całego miasteczka.

newsempire24.com 4 dni temu

Jadzia! Gdzieś się chowasz?! Daj się w końcu złapać! Nie musisz wracać do domu! Słyszysz mnie?! Nie pozwolę!
Mała dziewczynka, lat pięciu, wtulona w gęste krzaki szczawiu przy ogrodzeniu małego wiejskiego domku, siedzi na rozgrzanej słońcem ziemi, zakrywając uszy dłońmi i cicho mamrocze pod nosem.
Niech woła!
Jadzia nie słyszy!
Gdyby mogła zamknąć oczy i nie widzieć wspaniałej pięknej kobiety stojącej na progu babcińskiego domu! Ale nie może! Bo wtedy znajdzie Jadzia. Tak już było. Wtedy Jadzia chowała się za kojcem szczeniaka i siedziała tak cicho, iż aż zasnęła. Obudziła się dopiero po solidnym klapnięciu, a potem została pociągnięta za ucho, iż bała się choćby dotknąć go ponownie. Ból nie do zniesienia!

Piękna kobieta nie jest matką Jadzi. To ciotka Ewelina, siostra jej matki. Ewelina nie lubi Jadzi, bo ta bezojcza. Co to znaczy, Jadzia nie wie, ale domyśla się. Pyta o to starszego sąsiada Kacpra. Kacper ma już jedenaście lat i wie o wiele więcej niż Jadzia. Powiedział, iż to znaczy, iż Jadzia nie jest potrzebna nikomu. Nie ma ani ojca, ani matki. Są tylko ciotka i staruszkowa babcia. Babcia umrze, a Jadzia trafi pod opiekę ciotki, a tej to wcale nie chce. Ma własne dzieci i nie potrzebuje kolejną. Tak twierdzi.

Po co mi takie karanie?! Mamo! Dlaczego milczysz! To wszystko twoja wina! Rozpuściłaś Natalkę, a teraz co? Mój kąt nie jest gumowy! Tłoczymy się jak śledzie w beczce! Ja, mąż, dwoje dzieci i teściowa wszystko w dwóch pokojach! Gdzie ją wcisnąć?! Po co?
Nie wolno tak, Ewelino! To przecież twoja rodzina!
Nie jest moja! Nie prosiłam, żeby mnie rodziła! I Natalkę mówiłam, iż z jej kochankiem nic nie wyjdzie! Czy ja mam prawo? Oczywiście! Natalki już nie ma, a ten zniknął jak diabeł przed świtem!
Co winny jest ten nieszczęśliwy?
Nic! Uciążliwość Nie mogę, mamo, rozumiesz? Braku sił! Dzieci szaleją Nie da się ich powstrzymać! Biję się, próbując zarobić choć jedną groszową złotówkę, a wszystko na nic! Raz szkło w szkole rozbiję, innym razem nowe spodnie poproszą A skąd mam te pieniądze wziąć?! Znaleźli milionerkę! Ojciec nie dmucha w nos! Dostaje wypłatę i chodzi jak trąba! Ja w rodzinie do grosza! A to, co w rodzinie jest, to grosz, którego nie widać nie obchodzi go! Pracuję na dwóch etatach, a on na jednym się męczy, biedaku! I praca nie bijmy leżącego! Siedzą w kole, pluą w sufit pół dnia, aż szef da im w kość! Potem się po prostu rozmarudzą. I będą zadowoleni! Jak żyć, mamo?!
Przepraszam, córeczko, iż nie mogę ci pomóc A oddać dziecko do domu dziecka przy żywych krewnych to grzech!
Grzech, mamo, nie mój!
Kto by się spierał!
Nie dam się kochać, rozumiesz, czy nie?!
A nie potrzebujesz! Najważniejsze, żeby w rodzinie była! Wstyd Ojej, Ewelino Czy nie mówiłaś, iż byłoby łatwiej, gdyby cię kochali? Teraz ona potrzebuje miłości Żywa dusza
Dusza Duszę nie nakarmisz bajkami o miłości, jeżeli jest żywa! I tak poprosi o wszystko. Skąd weźmiesz? Nie powiesz? A o miłość nie rozważaj zbytnio! Minęło już wtedy, kiedy mnie potrzebowała! Dość! Dziecko wyrosło Stało się mądrzejsze

Jadzia ze słuchanej rozmowy, ukryta pod babcią łóżkiem, nie rozumiała połowy, ale zapamiętała prawie wszystko. W przedszkolu opiekunowie zawsze chwalili ją. Mówili, iż ma dobrą pamięć. Dlatego Jadzia stara się. Słucha uważnie, a potem potrafi powtórzyć wszystkowszystko słowo w słowo!

Jadzia! Ile jeszcze mam wołać?! Jak nie wyjdziesz, pójdzie ci głód! ciotka Ewelina pojawia się ponownie na progu, ale nie na długo.

Babci znów jest ciężko, a jej jęki dociera do Jadzi choćby w schronieniu, chociaż płot i szczawiają się daleko od domu.

Niech będzie głodna! Przynajmniej nie pobita! pomyśla Jadzia, wiedząc, po co ciotce ona jest potrzebna. O świcie Ewelina kazała Jadzi umyć podłogę i schody przy progu. Jadzia zapomniała. Zaczęła się bawić. Kacper podarował jej starą czerwonozłotą zabawkęsamochodzik, od którego brakowało jednego koła. Jadzia była zachwycona! Ma kilka zabawek: starą lalkę Mariankę, której babcia uszyła sukienkę z chusteczki nosowej, jeszcze nie płaczącą; szarą królika z jednym okiem, którego Jadzia kocha ponad wszystko; oraz mamusiine koraliki niebieskie, piękne, które tata podarował babci. Babcia mawiała, iż w dzień targowy są warte grosik. Jadzi to nieobce, ileby cokolwiek kosztowały. Rozkłada koraliki na schodach, a tam widzi morza, góry i smoka, jak w książce, której nie wolno jej dotykać. Babcia zabrania! Twierdzi, iż Jadzia może ją rozerwać.

To krzywdzące! Jadzia nigdy nie rozrywała książek! Lubiła je, choćby te bez ilustracji. Literki nie zna jeszcze wszystkie, ale już trzy opanowała. Gdy zobaczy je w wierszach na kartkach, raduje się. Kiedy je rozpozna, pozna i resztę, gdy się ich nauczy! Wystarczy trochę się postarać.

Wieczorem cień otula podwórko, a komary brzęczą przy uszach, a Jadzia wzdycha. Czas iść. Prawdopodobnie nie dostanie jedzenia, ale ciotka Ewelina już kilka razy przeszła tam i z powrotem, zajmując się domem, i jest zmęczona. Na Jadziach nie zostanie już siły. Zrobi trochę krzyku i koniec.

Jadzia wyłania się ze schronienia i podbiega do progu. Tam już siedzi na schodach mroczna ciotka Ewelina.

Wyszłaś? O mój los Gdzie się wspinałaś?! Coś ci brudne Weź się do domu!

Jadzia wydycha. Nie będzie dziś więcej krzyczeć. choćby dorośli męczą się od krzyku. Może położyć się przy babci, przycisnąć się do jej suchej, rozgrzanej dłoni i chwilkę poczekać. Ból odejdzie, babcia odpocznie, a ona pożałuje Jadzia. To najważniejsze w tym dniu. Delikatny dotyk, cichy szept i słowa

Kocham cię, kochana moja! Kocham

Nikt inny nie mówił tak Jadzi. Mama nie zdążyła, a ciotka Ewelina najwyraźniej nie znała tych słów. Jadzia kiedyś słyszała, jak Ewelina upomina babcię, iż mówi małe rzeczy, a własnej córce nic nie powie.

Jadzia nie wierzy. Nie może być tak. Dorośli są dziwni. Złe pamiętają, a dobre zapominają. Pewnego razu Jadzia zapytała ciotkę, po co to robi. To jak drapanie rany odrywasz strup, a boli znów. I tak wiele razy, aż w końcu zagoi się Ale gdy ciągle drapiesz, zostaje blizna. Po co więc? Bo ręce drapią tak mówi babcia, karcąc Jadzię, gdy tak postępuje. Ciekawe, a kiedy nie kochają, co boli? Duszę? Babcia tak mówiła. I co tak drapie w duszy, iż dorośli wciąż robią sobie krzywdę? Dziwne

Gdyby zapytano Jadzię, powiedziałaby dorosłym, co zrobić, by wszystkim było dobrze. Babci powiedzieć ciotce Ewelinie: Kocham cię! i pożałować jej, bo Jadzia pożałuje wieczorami. To takie proste! Wziąć i pożałować! A ciotce Ewelinie pozwolić babci zrobić to Ciotka Ewelina jest silna! I bardzo mądra! Ale Jadzię coś w niej smuci Bo, jak sama mówi ciotka, nikt jej nie kocha i nigdy nie kochał. Kłamie, iż nikt nie kocha, ale i nie płakałaby nocą w poduszkę, gdyby kochano! Jadzia wie, bo sama płacze Wie, iż kiedy babci nie będzie, nikt jej już nie pokocha

Babcia pogładza Jadzię po głowie, wypowiada swoje słowa i puszcza ją.

Idź, maleńka! Czas spać!

Jadzia przyzwyczaiła się słuchać. Obraca się i odchodzi, nie zauważając, iż babcia robi krzyżyk na jej plecach, szepcząc coś.

Czuje ogromne pragnienie, więc Jadzia skrada się do kuchni, sprawdzając, czy ciotka Ewelina jest tam.

Co ty?
Wody
Dużo ci wody jęczy ciotka, nalewając szklankę mleka i stawiając przed Jadzią talerz z ziemniakami i dużym kawałkiem chleba. Jedz! Podgrzałam wodę. Najpierw umyję mamę, potem ciebie. Brudziaste, jak diabliczka!

Ciotka Ewelina, przechodząc obok Jadzi, automatycznie pogładza ją po głowie, a Jadzia nagle robi to, o czym marzyła od dawna. Ześlizguje się z taboretu i obejmuje nogi ciotki. Nie dosięgnie wyżej.

Co ty? zaskoczona Ewelina odsuwa Jadzię. Co?
Będę cię kochać. jeżeli nikt nie chce Czy mogę?

Pytanie zostaje bez odpowiedzi. Ciotka Ewelina płacze i ucieka z pokoju, odpychając Jadzię. Jadzia jednak wie, iż to nic nie jest straszne Teraz może spokojnie zjeść i wypić mleko. Ewelina płacze, uspokaja się. Nie będzie już tak bolało Choć nie stanie się zupełnie lepiej. Jadzia to też wyczuwa. Ale choćby odrobinę się ulży, to już wystarczy! Bo wystarczy jej ta chwila przy babci wieczorem, by myśleć nie o złym, a o dobrym Może i ciotce Ewelinie uda się pomyśleć o dobrym? Kiedy człowiek myśli o dobrym, zawsze jest lżej. choćby gdy ktoś go rania

Ciotka Ewelina wraca do kuchni, nalewa ciepłej wody do miski i myje Jadzię. Myje w ciszy, nie krzyczy. Gąbką pociera w dziwny sposób, lekko, nie tak jak zwykle.

Idź! Połóż się. Porą!

Krótka komenda i Jadzia wydycha. Może pójść do małego pokoju, gdzie stoi jej łóżko, wskoczyć pod lekką prześcieradło, przykryć głowę i cicho pogadać z mamą. Jadzia rozmawia z nią każdego wieczoru, po trochu o wszystkim. Babcia kiedyś powiedziała, iż to dobrze. Tak, i mama ją słyszy. Jadzia dzisiaj ma zamiar opowiedzieć mamie o ciotce Ewelinie, a także o tym, iż jutro rano wstanie wcześniej i umyje schody na progu, jak prosiła Ewelina. Jadzia lubi porządek. Po prostu czasem zapomina, iż ma to zrobić.

Rano Jadzia nic nie zdąży zrobić, bo wcześnie budzi ją ciotka Ewelina, całuje ją w dziwny sposób i wypycha z domu, gdzie czeka już sąsiadka babci.

Niech zostanie na razie. Nie ma tu miejsca
Czy pozwolisz się pożegnać?
Czy trzeba? Nie widziała jeszcze będzie pamiętać żywą. Mała jeszcze
To prawda. Dobrze. Nakarmię ją i przyjdę pomóc.
Dziękuję

Po kilku dniach Jadzia jedzie z ciotką Eweliną autobusem do miasta. Do babcińskiego domu już nie wróci. Sprzedadzą go za rok, a ciotka Ewelina powie Jadzi, iż teraz jest jej córką. Oficjalnie. Słowo to Jadzia nie zna, ale brzmi podoba się.

Podoba jej się też, iż ciotka Ewelina pozwoliła wziąć ze sobą do miasta starego zajączka, którego babcia kiedyś podarowała Jadzi. To tak dawno, iż Jadzia nie pamięta, iż był nowy. Wydaje jej się, iż zawsze był jednooki, podniszczony i z oderwanym uchem. Teraz już nie jest oderwany ciotka go przyszyła. Chciała przyszyć też oko, ale nie znalazła odpowiedniej guziczki. Powiedziała, iż później to zrobi. Jadzia nie spieszy się. Może poczeka.

Najważniejsze jednak nie to. Najważniejsze, iż każdego wieczoru Jadzia przychodzi teraz do ciotki Eweliny, a ona robi to, co kiedyś robiła babcia. Gładzi Jadzia po policzku i mówi słowa, które chce słyszeć i słuchać Cały dzień!

Kocham cię

Kiedy ciotka Ewelina po raz pierwszy to powiedziała, następnego dnia po śmierci babci Jadzia nie uwierzyła. Potem nie wierzyła długo. Zawsze odpowiadała:

Ja też cię kocham!

Teraz Jadzia wierzy.

Bo ciotka Ewelina mówi te słowa nie tylko Jadzi. Mówi je swoim dzieciom i mężowi. Mężowi nie codziennie, ale i tak. On też nie wierzył długo, prawie jak Jadzia. Teraz wierzy iJadzia w końcu odnalazła spokój, wiedząc, iż miłość i akceptacja są tym, co trzyma ją przy życiu.

Idź do oryginalnego materiału