REKLAMA
Zobacz wideo
Kamil Stoch ujawnia, co zamierza robić już po zakończeniu kariery
Kamil Stoch zakończył karierę. Żona zaskoczyła go pytaniem Sportowiec miał okazję spotkać się z kibicami na dzień przed zakończeniem kariery. Fani skoczka mogli zadawać mu pytania. W pewnym momencie do głosu doszła jego ukochana, która zdecydowała się zażartować. - Ewa, Zakopane - przedstawiła się na wstępie żona skoczka. - Czy w przyszłym roku wybiera się pan do Planicy na Puchar Świata? - zapytała, po chwili dodając: "jako kibic". - o ile moja małżonka będzie mi w tym towarzyszyć to z przyjemnością - odpowiedział z uśmiechem na ustach Stoch. Żona zawodnika miała symboliczną rolę przy okazji jego ostatniego skoku. Gdy Stoch usiadł na belce, kamery skierowały się w stronę trenerów, którzy machają chorągiewką, dając zawodnikowi znak, by rozpoczął skok. Tym razem w tej roli zobaczyliśmy właśnie Ewę Bilan-Stoch, która dała ukochanemu sygnał do startu. Kamil Stoch opowiedział o początkach znajomości z żoną. Tak się poznali Co ciekawe, w rozmowie z Damianem Michałowskim w programie "Dzień dobry wakacje" Stoch wyznał, iż poznał ukochaną właśnie w Planicy. Niedługo później poszli na randkę. - Spotkaliśmy się na kawie. Siedzieliśmy ze cztery lub z pięć godzin w kawiarni, aż do jej zamknięcia. To była nasza pierwsza randka. Zapłaciłem wtedy najdroższy rachunek za parking w Zakopanem, prywatny, bo nie było miejskich. Bolało, ale to było poświęcenie, na które byłem gotów. Nie żałowałem - mówił. Stoch podkreślił, jak ważna jest dla niego małżonka. - Ewa jest dla mnie aniołem. Poznałem ją w bardzo trudnym dla siebie okresie, bo wtedy tak naprawdę dojrzewałem. Co masz w głowie w wieku 18 lat? Praktycznie piasek, powiedzmy - uznał. - Cieszę się, iż mogłem ją poznać właśnie w tamtym momencie. Cieszę się, iż moje życie wygląda tak, jak wygląda i iż potoczyło się takim torem. Uważam, iż Bóg zesłał mi anioła, by mnie prowadził w taki sposób. I ten anioł ma na imię Ewa - podkreślał.








