ZNACZEK POCZTOWY
Marek odszedł od Kasi mama westchnęła głęboko, patrząc przez okno na lipy pod blokiem.
Jak to? zdziwiłam się.
Sama nie wiem, co się stało. Był miesiąc w delegacji. Wrócił, jakby ducha w niego wdano. Powiedział Kasi: Przepraszam, pokochałem inną. Mama ucichła, zapatrzona w jeden punkt na stole.
Naprawdę to powiedział? To chyba jakiś żart Straszne poczułam falę złości na Marka, męża mojej siostry.
Zadzwoniła do mnie Sonia, mówi, iż mamie Kasi zrobiło się słabo, musiała wezwać karetkę. Okazało się, iż Kasia dostała nagle nerwowe zaburzenia przy przełykaniu mama urwała, mrugając zbyt często.
Daj spokój, mamo, uspokój się. Wiesz, sama też uważałam, iż Kasia za bardzo stawiała Marka na piedestale, jakby pod święty obraz. Chodziła wokół niego na paluszkach. Teraz musi łykać łzy. Szkoda jej. Mam tylko nadzieję, iż Markowi się ten romans niedługo znudzi. On kocha Kasię i Sonię nie chciałam uwierzyć w to, co usłyszałam.
Marek i Kasia poznali się, zakochali bardzo szybko, ognista miłość i zaręczyny po dwóch miesiącach. Urodziła się im córeczka Sonia. Wszystko poukładane, zgodne i nagle Jak lawina z gór!
Od razu pobiegłam do siostry. Trudno rozmawia się o uczuciach z kimś tak bliskim.
Kasiu, co się adekwatnie stało? Marek coś wyjaśnił? Oszalał? zasypałam siostrę pytaniami.
O, Nina, ja sama jestem w szoku. Skąd ta kobieta? Zaczarowała go czy co? Marek, jakby nim owładnęło, po prostu pobiegł do niej. Nic nie tłumaczył. Rzucił na odchodnym: Życie ma płynąć, a nie przeciekać przez palce. Spakował się i zniknął. Czuję się, jakbym przejechali mnie po bruku twarzą. Nic nie rozumiem po policzkach Kasi płynęły łzy.
Daj czas, może Marek przejrzy na oczy i wróci. W życiu różnie bywa objęłam ją mocno.
Uciekinier jednak nie wrócił.
Marek osiadł w innym mieście, z nową żoną.
Ksenia była od Marka starsza o osiemnaście lat. Ta różnica wieku wcale im nie przeszkadzała kochali się i byli szczęśliwi. Dusza nie zna wieku, powtarzała często Ksenia.
Marek był oczarowany Ksenią stała się dla niego drogowskazem. Miała charakter ognisty
Potrafiła kochać mocno, a potrafiła też nie dać się lubić. W jej słowach bywała miód, a bywała i sól.
Marek uwielbiał Ksenię.
Często zachodził w głowę: Gdzie byłaś wcześniej, moja Ksenia Połowę życia cię szukałem.
Tymczasem Kasia postanowiła się odegrać na wszystkich mężczyznach świata.
Była piękna, rozglądali się za nią wszyscy i panowie, i panie.
Romansowała z szefem Marianem. Zapragnął ją poślubić.
Kasiu, wyjdź za mnie. Obiecuję złote góry! Będziesz królową mojego życia.
Ja do ślubu się nie śpieszę, Marianie, już mam tego za wiele odpowiedziała z figlarnym uśmiechem.
Chodźmy lepiej nad morze. Chcę, żeby Sonia odpoczęła, wróciła do sił mrugnęła porozumiewawczo.
Jedziemy, najdroższa
Sławek, drugi, był prostszy w obejściu, pomagał w domu, wyremontował jej mieszkanie. O ślubie choćby nie mówił miał własną rodzinę.
Kasia potrafiła sobie ich wszystkich owinąć wokół palca.
Nie było w tych relacjach miłości raczej zwykła codzienna pomoc, lekarstwo na żal i samotność.
Ale serce Kasi wciąż krwawiło za Markiem. Przyśnił się jej każdej nocy. Budziła się zalana łzami. Myśli dręczyły ją nieustannie.
Czym zawiniłam? Przecież byłam dobra, troskliwa, nie sprzeczaliśmy się Czemu odszedł?
Minęły długie lata.
Tak Kasia żyła uśmiechając się tajemniczo do Mariana i raz po raz wypuszczając Sławka do jego żony.
Gdy Sonia skończyła dwadzieścia lat, postanowiła odwiedzić ojca.
Kupiła bilet na pociąg i całą drogę zastanawiała się, jak zagada do tej Ksenii.
Przyjechała do obcego miasta.
Zadzwoniła do drzwi.
Ty musisz być Zofia kobieta w drzwiach była intrygująca.
Mama o wiele piękniejsza pomyślała Sonia.
A pani to Ksenia? zapytała niepewnie.
Tak, wejdź śmiało. Taty nie ma, ale zaraz wróci Ksenia zaprosiła ją do kuchni.
Jak się trzymacie? Jak mama się miewa? Ksenia krzątała się po kuchni. Herbaty? Kawy?
Ksenio, powiedz proszę, jak udało się pani zabrać tatę? Przecież kochał mamę, wiem to na pewno Zofia patrzyła jej prosto w oczy.
Zosieńko, nie wszystko w życiu można zaplanować. W miłości nie ma gwarancji. Czasem los przynosi nieoczekiwaną namiętność. Jedno spotkanie wszystko zmienia, niebo łączy dusze, a dlaczego tego nie wiesz. Trzeba zmienić partnera w tańcu, ot tak. Nie da się tego wyjaśnić Ksenia usiadła ciężko.
Ale nie można się zatrzymać? Pomyśleć o rodzinie, o dzieciach Zosia nie pojmowała tego tłumaczenia. Patrzyła z niechęcią na kobietę, przez którą ich świat się rozpadł.
Nie można, dziecko odpowiedziała krótko Ksenia.
Dziękuję za szczerość Zosia odsunęła filiżankę z kawą.
Chcesz, powiem ci coś wesołego?
Facet jest jak znaczek pocztowy: im częściej go liżesz, tym mocniej się trzyma! Ksenia roześmiała się. A tak w ogóle z facetem trzeba być raz stalą, raz aksamitem A z tatą właśnie porządnie się pokłóciliśmy.
Dziękuję za radę. Czy mogę zaczekać na tatę? dziewczyna się zaniepokoiła.
Nie wiem, mieszka od tygodnia w hotelu. Dam ci adres Ksenia nabazgrała coś na kartce. Proszę.
Zosia choćby się ucieszyła, iż będzie mogła porozmawiać z ojcem sam na sam.
Do widzenia, dziękuję za kawę rzuciła pospiesznie, wychodząc.
Znalazła hotel. Zaparła się i zapukała do drzwi taty.
Marek ucieszył się na widok córki. Trochę się speszył.
Zosiu, już dzisiaj miałem wrócić Wiesz, po kłótni trudno
Tato, to twoja sprawa. Po prostu chciałam cię zobaczyć ostrożnie ujęła ojca za dłoń.
Jak mama? zapytał bez sensu Marek.
Wszystko w porządku, tato. Już się przyzwyczaiłyśmy żyć bez ciebie westchnęła Zosia.
Spędzili miły wieczór w hotelu spokojna rozmowa, śmiech i łzy
Tato, kochasz tę swoją Ksenię? zapytała nagle Zofia.
Bardzo. Przepraszam, córciu odpowiedział pewnie Marek.
Rozumiem. Ja już muszę jechać, pociąg zaraz odjeżdża zaczęła się zbierać.
Przyjeżdżaj, Zosiu. Jesteśmy przecież rodziną spuszczając wzrok, odparł Marek.
Jasne, jasne Zosia ulotniła się z hotelu.
Po powrocie do domu postanowiła trzymać się rady Ksenii.
Nie kochać, nie ufać pustym słowom mężczyzn. Mieć to wszystko w nosie
Ale trzy lata później zjawił się wyjątkowy mężczyzna Kamil. To był ktoś posłany z nieba tylko dla niej
Zosia od razu to poczuła.
Bo gdy znajdziesz swoje, inne już nie smakuje
Kamil objął ją sercem i nie wypuścił. Dotknął jej duszy jak nikt. Zakochała się bezwarunkowo. Do cnaZ czasem Zosia coraz częściej łapała się na tym, iż świat wydaje się lżejszy, odkąd pojawił się Kamil. Każdy jego żart koił stare blizny, każdy gest kruszył mur nieufności. Patrzyli na siebie jak dzieci, które po burzy odkrywają tęczę zaskoczeni, iż w ogóle mogła się pojawić.
Pewnego wieczoru, gdy spacerowali brzegiem Wisły, Kamil zatrzymał się i spojrzał jej głęboko w oczy.
Wiesz, Zosiu zaczął cicho życie też jest trochę jak znaczek pocztowy. Najpierw trzeba się trochę napocić, żeby się przykleić do kogoś na stałe. Ale potem, jak już przeszedł przez pół świata, najważniejsze jest to, żeby dotrzeć na adekwatny adres.
Zosia uśmiechnęła się. Wiedziała już, iż jej znaczek wreszcie trafił tam, gdzie miał trafić od początku.
Tam, gdzie czekało serce, które nie odpadnie choćby bez codziennego lizania.
Od tej pory przy stole rodzinnym, gdzie śmiała się Kasia, uwijali się bliscy, a stara, drukowana kartka z adresem hotelu została na lodówce jako pamiątka, życie toczyło się dalej już ze sporą domieszką nadziei.
Czasem wystarczy jednego wieczoru, by zrozumieć, iż nie wszystko, co zgubione, musi być odnalezione. Bo szczęście jak znaczek pocztowy najlepiej trzyma się tam, gdzie przykleisz je z miłością.










![Olsztyn po 34. Finale WOŚP. Pierwsze podsumowania i wciąż rosnące kwoty [ZDJĘCIA, WIDEO]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/45/45917/f0c847e10b1ab0fa779eeace66388991.jpg)

