Wyobraź sobie taką sytuację: jest początek stycznia 2026 roku. Siedzisz wygodnie w fotelu, przeglądasz notowania rynkowe i widzisz okazję. Decydujesz się zainwestować część oszczędności – może 5, może 10 tysięcy złotych. Logujesz się do banku, zlecasz przelew na znaną giełdę, z której korzystasz od lat, i czekasz. Mija godzina, dwie, dzień. Środki zniknęły z Twojego konta, ale nie dotarły do celu. Zaniepokojony dzwonisz na infolinię, a tam słyszysz chłodny komunikat: „Z powodów bezpieczeństwa Pana dostęp do bankowości elektronicznej został zablokowany”. To nie scenariusz filmu sensacyjnego, to rzeczywistość tysięcy Polaków, którzy w ostatnich miesiącach zderzyli się z nową, bezwzględną polityką instytucji finansowych. W 2025 roku banki wypowiedziały cichą wojnę konkretnemu rodzajowi aktywów, a rykoszetem obrywają zwykli klienci.

Fot. Warszawa w Pigułce
Jeszcze kilka lat temu, w okolicach 2023 czy 2024 roku, relacje między tradycyjną bankowością a światem cyfrowych aktywów (kryptowalut) były chłodne, ale poprawne. Istniała zasada: „rób co chcesz, to Twoje ryzyko”. Jednak rok 2025 przyniósł drastyczną zmianę kursu. Wprowadzenie w życie pełnych regulacji unijnych (MICA) oraz, paradoksalnie, wzrost liczby oszustw internetowych, dały bankom potężny oręż do ręki. Pod płaszczykiem dbania o bezpieczeństwo klientów, działy bezpieczeństwa zaczęły masowo blokować przelewy wychodzące na giełdy kryptowalut oraz przychodzące z nich.
Dziś, na początku 2026 roku, problem ten urósł do rangi jednego z najgorętszych tematów na forach finansowych. Klienci czują się traktowani jak przestępcy tylko dlatego, iż chcą dysponować własnymi pieniędzmi w sposób, który nie podoba się algorytmom bankowym. Dlaczego Twoje ciężko zarobione pieniądze mogą stać się zakładnikiem banku na wiele tygodni i czy można się przed tym bronić?
„Podejrzenie prania pieniędzy” – wytrych, który otwiera każde drzwi
Kluczem do zrozumienia obecnej sytuacji są procedury AML (Anti-Money Laundering), o których wspominaliśmy już przy okazji gotówki. W przypadku przelewów na giełdy krypto, banki w 2025 roku przyjęły strategię „zero tolerancji”. Wynika to z faktu, iż dla konserwatywnego sektora bankowego, przepływ środków na platformę obrotu Bitcoinem czy Ethereum jest w systemie oznaczony jako transakcja najwyższego ryzyka (High Risk).
W praktyce wygląda to tak: Twój przelew na giełdę Zonda, Binance, Coinbase czy Kraken nie jest traktowany jak zakup butów w sklepie internetowym. Jest traktowany jak potencjalna próba wyprania pieniędzy pochodzących z przestępstwa lub – co w 2026 roku jest równie częstym powodem blokad – jako dowód na to, iż jesteś ofiarą oszustwa „na inwestycję”.
Banki tłumaczą się statystykami. Rzeczywiście, w 2025 roku plaga fałszywych platform inwestycyjnych (reklamowanych twarzami znanych polityków czy celebrytów) zebrała krwawe żniwo. Aby chronić klientów przed utratą oszczędności życia, banki uszczelniły systemy. Niestety, wylano dziecko z kąpielą. Algorytmy blokują nie tylko przelewy na fałszywe strony, ale też na w pełni legalne, licencjonowane giełdy, z których korzystają świadomi inwestorzy. Efekt? Blokada środków „do wyjaśnienia”, która może trwać od kilku dni do kilku tygodni.
Wypowiedzenie umowy rachunku – koszmar powraca
Najbardziej drastyczną formą reakcji banku, która w 2025 roku stała się niepokojąco powszechna, jest wypowiedzenie umowy rachunku bankowego. Wielu naszych czytelników zgłaszało nam w ostatnich miesiącach, iż otrzymali lakoniczne pismo: „Bank wypowiada umowę z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia z ważnych powodów”. Jakich? Tego bank nie ujawnia, zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa i przepisami o bezpieczeństwie.
Analiza tych przypadków pokazuje jednak jasny wzór: ofiarami padają najczęściej osoby, które:
- Regularnie przelewają środki na giełdy kryptowalut (nawet małe kwoty).
- Otrzymują przelewy zwrotne z giełd (tzw. wyjście do fiatów).
- Korzystają z platform P2P (Peer-to-Peer), gdzie przelewy przychodzą od różnych, przypadkowych osób fizycznych.
Dla banku taki profil klienta to ból głowy. Koszt monitorowania jego transakcji przewyższa zyski z prowadzenia konta. Dlatego w 2026 roku wiele instytucji woli po prostu pozbyć się „kłopotliwego” klienta, zamykając mu konto. To stawia człowieka w trudnej sytuacji – nagle traci dostęp do historii transakcji, musi zmieniać numer konta u pracodawcy, w urzędach, przepinać media. To swoista „śmierć cywilna” w danym banku.
Giełdy są legalne, ale banki mają swoje „czarne listy”
Sytuacja prawna w 2026 roku jest jasna – obrót kryptowalutami w Polsce nie jest zakazany. Co więcej, jest opodatkowany (19% podatku Belki), a giełdy działające w UE muszą spełniać rygorystyczne wymogi licencyjne. Dlaczego więc polskie banki rzucają kłody pod nogi?
Problem leży w wewnętrznych regulacjach ryzyka. Każdy bank ma swoją, niejawna listę podmiotów „niepożądanych”. W 2025 roku na takie listy trafiło wiele podmiotów zagranicznych, które formalnie działają legalnie, ale np. mają siedzibę w rajach podatkowych lub ich struktura właścicielska jest niejasna dla polskiego działu compliance.
Zdarza się, iż przelew na giełdę A przechodzi bez problemu, a przelew na giełdę B w tym samym banku kończy się blokadą. Klienci metodą prób i błędów testują cierpliwość banków, co jest strategią ryzykowną. Kilka odrzuconych transakcji w krótkim czasie to prosty sygnał dla algorytmu STIR, by oflagować konto jako podejrzane.
Inwestor czy „słup”? Problem transakcji P2P
Szczególną uwagę w 2026 roku należy poświęcić handlowi Peer-to-Peer (P2P), np. na Binance. Ponieważ bezpośrednie wpłaty na giełdy bywają blokowane, Polacy masowo przerzucili się na handel bezpośredni z innymi użytkownikami. Ty wysyłasz złotówki Janowi Kowalskiemu, a giełda zwalnia dla Ciebie krypto (lub odwrotnie).
W 2025 roku ten sposób handlu stał się miną pułapką. Dlaczego? Ponieważ nigdy nie wiesz, od kogo otrzymujesz pieniądze. jeżeli sprzedasz krypto i otrzymasz przelew od osoby, której konto zostało przejęte przez hakerów (tzw. kradzież tożsamości) lub która pierze pieniądze z wyłudzeń, stajesz się ogniwem w łańcuchu przestępczym.
Bank widzi to tak: na Twoje konto wpłynęły kradzione pieniądze. Reakcja jest natychmiastowa: blokada rachunku na wniosek prokuratury. W minionym roku setki osób nieświadomie stało się tzw. „słupami”, tylko dlatego, iż sprzedali krypto na platformie P2P. Odkręcanie takiej sytuacji trwa miesiącami, a środki są zamrożone do czasu wyjaśnienia sprawy, co w polskich warunkach może oznaczać choćby rok lub dwa.
Fintechy – azyl, który przestaje być bezpieczny
Widząc problemy w polskich bankach komercyjnych (PKO, Pekao, mBank, Santander, ING itd.), Polacy masowo uciekali w 2025 roku do fintechów takich jak Revolut czy Zen. Wydawało się, iż tam podejście jest bardziej liberalne. I rzeczywiście, przez pewien czas było.
Jednak w 2026 roku widzimy, iż pętla zaciska się również tam. Europejskie regulacje docisnęły fintechy. Blokady kont „do weryfikacji źródła środków” na Revolucie stały się chlebem powszednim. Użytkownik proszony jest o przesłanie PIT-ów, umów o pracę, wyciągów z innych kont. Różnica jest taka, iż w polskim banku możesz iść do oddziału i zrobić awanturę. W przypadku zagranicznego fintechu zostajesz sam na sam z czatem i botem, który odpisuje gotowymi formułkami.
Pytania o źródło pochodzenia majątku – nowa normalność
Jeśli uda Ci się zarobić na krypto i zechcesz w 2026 roku wypłacić zyski na konto w polskim banku, przygotuj się na przesłuchanie. Przy kwotach rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, bank ma prawo (i obowiązek) zapytać, skąd masz te pieniądze.
W 2025 roku banki przestały akceptować proste wyjaśnienia „z inwestycji”. Wymagają pełnej historii transakcji (plików CSV z giełd), pokazującej drogę pieniądza od momentu wpłaty do momentu wypłaty. Dla wielu osób, które handlowały aktywnie na wielu giełdach, odtworzenie tej historii jest koszmarem. Brak dokumentacji skutkuje odmową zaksięgowania środków i ich zwrotem do nadawcy (czyli na giełdę), co generuje kolejne koszty i problemy.
Co to oznacza dla Ciebie? Jak nie stracić dostępu do konta w 2026?
Czy to oznacza, iż w Polsce w 2026 roku nie da się inwestować w kryptowaluty? Da się, ale wymaga to zupełnie innej higieny finansowej niż jeszcze dwa lata temu. jeżeli nie chcesz obudzić się z zablokowanym kontem, z którego opłacasz kredyt hipoteczny i przedszkole, musisz wdrożyć żelazne zasady.
Oto Twój niezbędnik bezpieczeństwa:
1. Rozdzielczość to podstawa – zasada dwóch banków
Nigdy, pod żadnym pozorem, nie używaj swojego głównego konta (Roli-Rozliczeniowego), na które wpływa pensja i z którego żyjesz, do transakcji giełdowych. Ryzyko blokady jest realne. Załóż osobne konto w innym banku, dedykowane wyłącznie inwestycjom. W razie blokady stracisz dostęp tylko do kapitału spekulacyjnego, a nie do środków na życie.
2. Dokumentuj każdy ruch
W 2026 roku „papier” jest ważniejszy od coina. Pobieraj historię transakcji z giełd na bieżąco. Rób zrzuty ekranu salda. Zachowuj potwierdzenia przelewów wychodzących. W momencie, gdy bank zapyta „skąd to masz?”, musisz być gotowy odpowiedzieć w 24 godziny, zalewając ich dokumentami. To jedyny sposób na szybkie odblokowanie środków.
3. Unikaj transakcji P2P z nieznajomymi
Ryzyko prawne związane z P2P w 2026 roku jest zbyt duże dla przeciętnego użytkownika. jeżeli musisz skorzystać z tej metody, wybieraj tylko zweryfikowanych handlarzy (tzw. merchants) z dużą liczbą transakcji i 100% pozytywnych opinii. Unikaj „okazji”, gdzie ktoś sprzedaje walutę taniej niż kurs rynkowy – to w 99% przypadków pieniądze z przestępstwa.
4. Nie testuj cierpliwości banku
Jeśli bank odrzucił Twój przelew na giełdę, nie próbuj wysyłać go jeszcze raz pięć minut później. To prosta droga do algorytmicznej blokady dostępu do bankowości. jeżeli bank mówi „nie”, spróbuj innej metody (np. innej karty, innego pośrednika płatności), zamiast siłować się z systemem z tego samego rachunku.
Rok 2026 przyniósł profesjonalizację rynku, ale też jego biurokratyzację. Banki postawiły mur, którego nie da się przeskoczyć bez odpowiedniego przygotowania. Pamiętaj, iż w starciu z działem bezpieczeństwa banku jesteś na straconej pozycji – w regulaminie, który podpisałeś, zgodziłeś się na to, iż bank może zablokować środki w przypadku „uzasadnionego podejrzenia”. Twoim zadaniem jest dbać o to, by to podejrzenie nigdy się nie pojawiło.
















