” O, zjawił się ten, na którego nie czekaliśmy! krzyknął Stanisław Kowalski. Możesz się zaraz wynosić! Tato, o co ci chodzi?
Tato, o co ci chodzi? zdziwił się Krzysztof. Dwadzieścia lat mnie nie było w domu, a witacie mnie w ten sposób?
Gdyby zależało ode mnie, powitałbym cię pasem! Stanisław chwycił się za pasek. Ale nic to! Zaraz to naprawimy!
Hej, spokojnie! Krzysztof cofnął się. Nie mam pięciu lat, mogę się bronić!
Oto twoja natura! warknął Stanisław, nie puszczając pasa. Napadać na słabych, uciekać przed silnymi, oszukiwać dobrych, a służyć złym!
O co ci adekwatnie chodzi? O co mnie oskarżasz? Krzysztof wzruszył ramionami. jeżeli choćby byłem w czymś winny, to minęło dwadzieścia lat! Powinniście już zapomnieć!
Łatwo mówić, kiedy to ty zawiniłeś! Oczywiście, chcesz, żeby ci wszyscy wybaczyli! Ale ja ci nie wybaczę! oświadczył Stanisław.
A za co adekwatnie mam być winny? W szkole ciągle myślałem, dlaczego rodzice uznali mnie za zdrajcę i zabronili wracać do domu! Na moje listy nigdy nie odpowiedzieliście! A pisałem!
Naprawdę nie wiesz? zaśmiał się szyderczo Stanisław.
Krzysztof patrzył zupełnie zdezorientowany i chciał wyjaśnić sytuację, ale na hałas kłótni wyszła matka.
O, nie! krzyknęła Helena Kowalska. Przyniósł go tu pech! Wyrzuć go, Stanisławie, za drzwi! Wstyd na nasze siwe włosy!
Zaskoczenie Krzysztofa było tak wielkie, iż zastygł jak słup soli. A matka dodała:
Dałby mi Bóg siły, przegoniłabym cię miotłą! Całe życie bym na to poświęciła! Ale widzę, iż sam Bóg cię naznaczył! Wskazała na sina pod okiem Krzysztofa.
Ktoś ci porządnie przyłożył! zaśmiał się Stanisław. Uścisnąłbym mu dłoń!
Rodzice, co się z wami dzieje? krzyknął Krzysztof. Zwariowaliście? Dwadzieścia lat mnie nie było! Skąd takie przyjęcie?
Kto ci to zrobił? zapytał Stanisław. Zaraz cię przepędzimy, a jemu przy okazji podziękujemy!
Skąd mam wiedzieć? wściekł się Krzysztof. Jechałem autobusem do domu! A tu sąsiad Piotr mnie rozpoznał! Rzucił się, żeby się przywitać!
Gdy autobus stanął na przystanku, podbiegł jakiś młokos, walnął mnie w oko, splunął w twarz i uciekł! Zanim się opamiętałem, już go nie było!
Nieznany bohater! uśmiechnął się Stanisław. Trzeba będzie zapytać Piotrka, kto ci tak walnął!
Tato, tylko to cię interesuje? krzyknął Krzysztof. Czyli to, iż mnie nie było dwadzieścia lat, nie ma znaczenia?
A po co tu w ogóle przyszedłeś, zdrajco? odpowiedziała Helena.
Skąd w ogóle jestem zdrajcą?
Bo jesteś! krzyknął ktoś trzeci z głębi kuchni.
A to kto taki odważny? wściekł się Krzysztof.
Z cienia wyłoniła się postać.
To ten dureń mi przywalił! krzyknął Krzysztof, wskazując na młodego chłopaka.
Brawo, wnuku! uśmiechnął się Stanisław. Nie przegapiłeś okazji!
Jaki do diabła wnuk? odskoczył Krzysztof.
Właśnie taki! Helena zasłoniła chłopaka. Twój syn! Porzucony!
Nie mam syna! emocjonalnie odpowiedział Krzysztof. I nigdy nie miałem! Gdybym miał, wiedziałbym!
A ty przypomnij sobie, dlaczego dwadzieścia lat temu uciekłeś ze wsi! powiedział Stanisław z bólem w głosie.
***
Krzysztof nie nazywał swojego wyjazdu ze wsi dwadzieścia lat temu ucieczką. Wyjazd był zaplanowany. Po prostu wyjech











