Te E-dodatki jesz codziennie. Sprawdź, które warto ograniczyć

warszawawpigulce.pl 2 godzin temu

Kolorowe napoje, intensywnie czerwone żelki, żółte sosy i neonowe słodycze przyciągają wzrok, ale rzadko skłaniają do sprawdzenia składu. Tymczasem za atrakcyjnym wyglądem wielu produktów kryją się dodatki oznaczone symbolami E, które mogą mieć realny wpływ na zdrowie – zwłaszcza dzieci. Nie wszystkie barwniki i konserwanty są groźne, część z nich występuje naturalnie i jest uznawana za bezpieczną. Inne jednak od lat budzą kontrowersje, a niektóre znalazły się choćby na liście substancji, które według badań mogą wpływać na koncentrację i zachowanie. Wyjaśniamy, czym są E-dodatki, które z nich warto ograniczać, a których nie trzeba się obawiać, oraz jak czytać etykiety, by podejmować bardziej świadome decyzje przy sklepowej półce.

Fot. Pixabay

E-dodatki w jedzeniu. Które są bezpieczne, a które lepiej ograniczać

Barwniki, konserwanty i inne dodatki do żywności od lat budzą emocje. Jedni traktują je jak niezbędny element nowoczesnej produkcji, inni starają się ich unikać. Prawda – jak zwykle – leży pośrodku. Nie wszystkie „E” są szkodliwe, ale część z nich warto świadomie ograniczać, zwłaszcza w diecie dzieci.

Co oznaczają symbole E100–E199

Grupa E100–E199 obejmuje barwniki, czyli substancje nadające żywności kolor. Mogą być pochodzenia naturalnego lub syntetycznego. To właśnie one odpowiadają za intensywne barwy napojów, słodyczy, deserów czy przetworów.

W tej grupie znajdują się zarówno dodatki uznawane za bezpieczne, jak i takie, które wzbudzają kontrowersje ze względu na możliwe działania niepożądane.

Barwniki naturalne – gdzie ryzyko jest mniejsze

Barwniki naturalne są pozyskiwane z roślin lub – rzadziej – ze źródeł zwierzęcych. Z reguły są lepiej tolerowane przez organizm i występują także w naturalnej diecie.

Do najczęściej stosowanych należą:

Kurkuma (E100), pozyskiwana z korzenia kurkumy, nadająca intensywnie żółty kolor.
Kochinela, czyli koszenila lub karmin (E120), czerwony barwnik pochodzenia zwierzęcego, otrzymywany z owadów.
Chlorofile i chlorofiliny (E140), zielone barwniki pochodzące z liści roślin, np. szpinaku.
Betanina (E162), barwnik z buraka czerwonego, nadający kolor różowo-czerwony.
Karoteny, w tym beta-karoten (E160a), obecne naturalnie m.in. w marchewce.

Choć choćby barwniki naturalne mogą w rzadkich przypadkach wywoływać reakcje alergiczne, są one uznawane za jedne z bezpieczniejszych dodatków do żywności.

Barwniki sztuczne – te budzą najwięcej wątpliwości

Syntetyczne barwniki z grupy E100–E199 są produkowane chemicznie i to one najczęściej pojawiają się w dyskusjach o wpływie dodatków do żywności na zdrowie.

Do barwników sztucznych, które zaleca się ograniczać, należą m.in.:
tartrazyna (E102),
żółcień chinolinowa (E104),
żółcień pomarańczowa FCF (E110),
azorubina, czyli karmoizyna (E122),
czerwień koszenilowa – zwana pąsem 4R (E124),
czerwień Allura AC (E129),
amarant (E123),
erytrozyna (E127),
brąz FK (E154),
czerwień litolowa (E180).

E171 – dwutlenek tytanu (barwnik wybielający), który został wycofany z użycia w żywności w UE z powodu wątpliwości dotyczących bezpieczeństwa.

Badania wskazują, iż niektóre z tych barwników mogą powodować reakcje alergiczne, nasilać objawy astmy, bóle głowy czy problemy żołądkowe. U części osób obserwuje się również nadpobudliwość, trudności z koncentracją i zaburzenia snu.

Czym jest „szóstka z Southampton”?

Pojęcie „szóstki z Southampton” pochodzi od badań opublikowanych w 2007 roku przez Uniwersytet w Southampton. Naukowcy wykazali związek między spożyciem sześciu konkretnych barwników a nasileniem nadpobudliwości i problemów z koncentracją u dzieci.

Do tej grupy zaliczono: E102, E104, E110, E122, E124 i E129.
Produkty zawierające te barwniki muszą w Unii Europejskiej posiadać ostrzeżenie o możliwym wpływie na aktywność i skupienie uwagi u dzieci.

Pozostałe grupy dodatków – co oznaczają kolejne zakresy „E”

Oznaczenia E200–E299 dotyczą substancji konserwujących, które przedłużają trwałość produktów.
E300–E399 to przeciwutleniacze i regulatory kwasowości.
E400–E499 obejmują substancje stabilizujące, zagęszczające i emulgujące.
E500 i wyżej to pozostałe dodatki, m.in. spulchniacze, nośniki czy substancje słodzące.

Samo oznaczenie „E” nie oznacza automatycznie zagrożenia. Każdy dodatek dopuszczony do obrotu w UE przeszedł ocenę bezpieczeństwa, jednak niektóre z nich warto spożywać z umiarem.

Oznaczenie „E” nie mówi, czy dany dodatek jest szkodliwy – informuje jedynie, iż został dopuszczony do stosowania w Unii Europejskiej. W każdej grupie znajdują się zarówno substancje uznawane za bezpieczne, jak i takie, które budzą kontrowersje lub powinny być spożywane z umiarem.

E200–E299 – substancje konserwujące

Konserwanty zapobiegają rozwojowi bakterii, pleśni i drożdży, dzięki czemu wydłużają trwałość produktów.

Za względnie bezpieczne uznaje się m.in.:
E202 – sorbinian potasu, stosowany w pieczywie, serach i przetworach owocowych. Uważany za jeden z łagodniejszych konserwantów.
E260 – kwas octowy (ocet), naturalnie występujący w żywności fermentowanej.

Więcej wątpliwości budzą:

E211 – benzoesan sodu, stosowany w napojach gazowanych i przetworach owocowych. W połączeniu z witaminą C może tworzyć śladowe ilości benzenu.
E220–E228 – siarczyny, używane m.in. w winach i suszonych owocach. Mogą wywoływać reakcje alergiczne i nasilać objawy astmy.

E300–E399 – przeciwutleniacze i regulatory kwasowości

Przeciwutleniacze zapobiegają jełczeniu tłuszczów, a regulatory kwasowości stabilizują smak i pH produktów.

Za bezpieczne uznaje się:

E300 – kwas askorbinowy (witamina C), naturalny przeciwutleniacz.
E330 – kwas cytrynowy, powszechnie występujący w owocach cytrusowych.

Kontrowersje dotyczą m.in.:

E320 – BHA (butylohydroksyanizol) oraz
E321 – BHT (butylohydroksytoluen).
To syntetyczne przeciwutleniacze stosowane w tłuszczach i przekąskach. W dużych ilościach w badaniach na zwierzętach wykazywały działanie niepożądane, dlatego zaleca się umiarkowane spożycie.

E400–E499 – stabilizatory, zagęstniki i emulgatory

Te dodatki poprawiają konsystencję i strukturę żywności. Dzięki nim jogurt jest gładki, a lody nie rozwarstwiają się.

Za bezpieczne uznawane są:

E406 – agar (pochodzenia roślinnego),
E440 – pektyny (z owoców),
E412 – guma guar (z roślin strączkowych).

Więcej dyskusji budzą:

E407 – karagen, stosowany w nabiale i deserach. W niektórych badaniach wskazywano na możliwy wpływ na jelita przy bardzo dużym spożyciu.
E466 – karboksymetyloceluloza (CMC), która w badaniach eksperymentalnych była wiązana z możliwym wpływem na mikrobiotę jelitową.

E500 i wyżej – pozostałe dodatki

To bardzo szeroka grupa obejmująca m.in. spulchniacze, środki przeciwzbrylające, wzmacniacze smaku i substancje słodzące.

Do bezpiecznych i powszechnie stosowanych należą:
E500 – węglan sodu (soda oczyszczona),
E170 – węglan wapnia (choć formalnie jest poniżej E500, bywa zaliczany funkcjonalnie do tej grupy dodatków mineralnych).

Więcej kontrowersji dotyczy:

E621 – glutaminian sodu/MSG (wzmacniacz smaku), który u części osób może powodować tzw. „zespół chińskiej restauracji” – bóle głowy czy uczucie gorąca. Choć debacie naukowej coraz częściej podkreśla się, iż choć objawy te bywają potocznie przypisywane glutaminianowi sodu, dotychczasowe badania nie potwierdziły jednoznacznego związku przyczynowego. Część badaczy wskazuje natomiast, iż dolegliwości mogą wynikać z indywidualnych reakcji nadwrażliwości na różne składniki potraw, a nie na sam glutaminian.

E951 – aspartam, sztuczny słodzik. Uznany za bezpieczny w dopuszczalnych dawkach, ale zalecany do ograniczenia u osób z fenyloketonurią.

Co to oznacza dla konsumenta?

Najważniejsza jest świadomość. Nie trzeba całkowicie eliminować produktów z dodatkami, ale warto czytać etykiety i ograniczać żywność wysoko przetworzoną, szczególnie kolorowe napoje, słodycze i przekąski kierowane do dzieci.

Jeśli w składzie często pojawiają się barwniki z „szóstki z Southampton”, lepiej wybierać alternatywy z krótszym i prostszym składem. Im mniej intensywny kolor i krótsza lista dodatków, tym zwykle mniejsze ryzyko nadmiernej ekspozycji na kontrowersyjne E-dodatki.

Materiał opracowany przez eksperta – inżyniera gastronomii – w oparciu o analizę składów produktów, aktualne normy żywieniowe oraz literaturę fachową.

Idź do oryginalnego materiału