Dzieńnik osobisty Siedziałem przy oknie w naszym mieszkaniu na warszawskim Mokotowie, zaciskając tak mocno szklankę whisky, iż zbladły mi knykcie. Zegar na ścianie tykał groźnie każda sekunda wydawała się ciągnąć w nieskończoność. Było późno. Zdecydowanie za późno. Wtedy zobaczyłem światła samochodu. Czarny Volkswagen Passat zwolnił i zatrzymał się pod naszym blokiem. Wstrzymałem oddech. Za kierownicą […]