Tłusty czwartek zbliża się wielkimi krokami, więc to idealny moment na pierwsze, testowe smażenie pączków. Bez presji, bez kolejek w cukierni i bez nerwowego zerkania na zegarek. Taka próba generalna pozwala spokojnie dopracować przepis, wyczuć ciasto i poprawić drobne detale, zanim nadejdzie jeden z najsłodszych dni w roku. Pamiętajmy jednak, iż choćby najlepsza receptura nie załatwi wszystkiego. Liczy się też tłuszcz, na którym będą skwierczeć nasze wypieki. Po jaki sięgnąć? Podpowiadamy.
REKLAMA
Zobacz wideo "Kraj wielkich możliwości". Mark Brzeziński i Olga Leonowicz w "Z bliska"
W jakim tłuszczu najlepiej smażyć pączki? Zapomnij o oleju słonecznikowym
W przypadku pączków to nie ciasto dyktuje warunki, ale tłuszcz, który trafia do garnka. To on decyduje, czy smażenie przebiegnie spokojnie, czy problemy pojawią się już po pierwszej partii. Musi znosić wysoką temperaturę i zachować stabilność, w przeciwnym razie gwałtownie pojawi się dym i nieprzyjemny zapach. W efekcie zyskamy też ciężkie buły, które z apetycznym wypiekiem mają kilka wspólnego. No dobrze, ale jaki tłuszcz wybrać? Masz dwie opcje.
Do domowego smażenia świetnie nadaje się smalec. To właśnie ten produkt od lat bryluje w cukiernictwie, bo pozwala uzyskać równomierny kolor i charakterystyczną jasną obrączkę na brzegach. Jednak jeszcze lepszym wyborem będzie rafinowany olej rzepakowy. Ma neutralny smak i wysoką odporność na temperaturę, co ułatwia smażenie większej liczby nadzianych bułeczek bez ciągłych wahań parametrów.
Pamiętajmy też, iż równie ważna jak sam tłuszcz jest jego temperatura. Najlepiej, gdy mieści się w przedziale 165-170 stopni. Zbyt gorący olej gwałtownie przyrumieni pączki z zewnątrz, a środek zostawi surowy. Z kolei zbyt chłodny wydłuży smażenie i sprawi, iż ciasto wciągnie tłuszcz jak gąbka.
Termometr kuchenny bardzo ułatwia sprawę, ale bez niego też da się to ogarnąć. Wystarczy oderwać niewielki kawałek surowego ciasta i wrzucić go do oleju. jeżeli od razu wypłynie na powierzchnię i zacznie skwierczeć, temperatura jest w sam raz. Gdy ciasto opada na dno i długo nic się nie dzieje, olej pozostało za chłodny. W kilka sekund zaczyna ciemnieć? Trzeba zmniejszyć ogień i chwilę odczekać.
smażenie pączków (zdj. ilustracyjne)muzzyco/istock
Jaki jest sekret idealnych pączków? Zwróć uwagę na kilka detali
choćby najlepszy olej nie uratuje pączków, jeżeli po drodze pojawią się inne potknięcia. Jednym z częstszych problemów jest pękanie pączków i wyciekanie nadzienia. Najczęściej winne jest niedokładne formowanie. Ciasto musi szczelnie otulać farsz, a brzegi powinny być dobrze zlepione. Ważna jest też konsystencja nadzienia. Zbyt rzadkie łatwo znajduje drogę na zewnątrz podczas kąpieli w garnku.
Równie istotny jest etap wyrastania. Bułeczki smażone zbyt wcześnie wychodzą zbite i malutkie, a te pozostawione przez zbyt długi czas na desce, tracą strukturę i łatwo nasiąkają tłuszczem. Najlepszy moment to ten, gdy pączki są wyraźnie napowietrzone, sprężyste i reagują na lekki nacisk palca. Pamiętajmy, by przed smażeniem ułożyć je w odpowiednich odstępach, by mogły "dojść" bez sklejania się ze sobą.
Częstym błędem jest też zbyt mała ilość tłuszczu w garnku. Gdy oleju jest za mało, gwałtownie traci temperaturę, a pączki smażą się nierówno. Tłuszczu powinno być wyraźnie więcej niż samych bułeczek wkładanych jednorazowo do smażenia. Taka proporcja pomaga utrzymać stałe ciepło i skraca cały proces, bez ryzyka ciężkich, przesiąkniętych wypieków.
Na koniec drobiazg, który robi dużą różnicę. Pośpiech. Smażenie pączków nie lubi nerwowych ruchów i ciągłego zaglądania do garnka. Spokojne obracanie, kontrola temperatury i cierpliwość sprawiają, iż efekt końcowy naprawdę cieszy. A o to w Tłusty Czwartek przecież chodzi. W jakim tłuszczu najczęściej smażysz pączki? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.











