ZAPOMNIJ O MNIE NA ZAWSZE

newsempire24.com 5 godzin temu

Zapomnij o mnie na zawsze tak, jakby wyrwała to z serca moja dawna żona, Ania Kowalska. Wszystko szło jak burza. Czułem żal zarówno do córki, jak i do byłego męża. Wszyscy uważali nas za rodzinę wzorową w domu panowały miłość, zrozumienie i wsparcie. Nagle wszystko runęło w jednej chwili.

Zuzanna dopiero skończyła piętnaście lat to trudny okres. A tata odchodzi do innej kobiety! Jak to pojąć, przyjąć? Dziewczynka poślizgnęła się na zboczu. Zaczęły się podejrzane znajomości, podejrzani chłopcy, alkohol Ja też nie wiedziałem, co zrobić z powrotem wracającym mężem. Wypędzić go czy wybaczyć? Wybawisz go, a potem żyjesz w ciągłym podejrzewaniu Nie miałem odpowiedzi.

Mój przyjaciel Sławek potrafił kochać. Znałem go od szkolnej ławy. Zawsze pięknie flirtował, potrafił zachwycać. Zakochałem się w nim po uszy. Innych kandydatów na męża nie rozważałem. Sławek i tylko on! Mama i tata również poparli mój wybór lepszego zięcia nie znajdziesz. Ślub urządziliśmy wspaniale, by zapamiętano go na całe życie.

Wszedł do codzienności. Sławek zawsze starał się go upiększyć. Pewnego wieczoru wróciłem z pracy, a nasze łoże było posypane płatkami róż. Zdziwiłem się. Na jaką okazję ta piękność? pocałowałem go w policzek. Pamiętasz, Zuzanno, jak w szkole podszedłem do twojego ławki? zaśmiał się Sławek. Nie wymyślaj! odrzekłam, choć serce mi drżało. Pamiętał drobne chwile życia. Taki mąż złoto

Sławek wrócił z delegacji z mnóstwem kremów do twarzy. Zuzanno, każdy słoiczek skonsultowałem i każdą tubkę peelingu poznałem. Teraz ci wszystko wyjaśnię. Rzuć patelnie i garnki, potrzebuję zadbane żony, nie kucharki usiadł mnie obok na kanapie.

Czas mijał, a Sławek wciąż był czuły, troskliwy, uprzejmy. Duma mnie przepełniała. Zuzanna go uwielbiała. Mieliśmy wspólny, powiedzmy, rodzinny biznes, który rozwijał się pomyślnie. Nie brakowało nam niczego żyliśmy i cieszyliśmy się.

Musieliśmy przeprowadzić się do innego miasta, do stolicy. Tam czekały lepsze perspektywy. Zostawiliśmy wszystkie dobra i ruszyliśmy podbijać nowe tereny. Wszystko układało się powoli, biznes rozrastał się. Poznaliśmy jedną bizneswoman, panią Ewę Mazur, której firma współpracowała z naszą. Nawiązały się partnerstwa, ale gdyby wtedy wiedział, jak to się skończy, nie odwróciłbym się od niej.

Wtedy wszystko było cudowne. Z Sławkiem postanowiliśmy powiększyć rodzinę, planowaliśmy drugie dziecko. Naivnie

Pewnego dnia Zuzanna wróciła ze szkoły i ostro zapytała:
Tato, naprawdę jesteś na delegacji?
Oczywiście, są inne możliwości? odpowiedziałem niewinnie.
Bo Wiktoria widziała cię w supermarkecie. Może się myli, odparła i poszła do pokoju.

Zastanowiłem się. Wiktoria była przyjaciółką córki, nie mogła pomylić Sławka z nikim. Często była w naszym domu. Zadzwoniłem do niej.
Cześć, Wiktorio! Czy dzisiaj spotkałaś w sklepie pana Sławę? Nie mogę się z nim skontaktować zapytałem.
Tak, ciociu Zuzanno, widziałam go z jakąś dziewczyną. Śmiali się i przytulali opisała spotkanie.

A mój Sławek, między innymi, był już piąty dzień w drodze

Trzy dni później przyjechał zmęczony, ale wesoły.
Jak leciała delegacja? zapytałem, zaczynając zakręcać śrubki.
Dobrze, wymówił krótko.
Wiem wszystko, Sławek! Nie było żadnej delegacji! Kłamiesz! wykrzyknąłem.
Skąd wzięłaś sobie taki pomysł? bronił się Sławek.
Mam świadków twojej jawnej kłamstwa odpowiedziałem.
Zuzanno, nakarm męża z drogi, a potem nie gniewaj się tak przerzucił to na żart Sławek.

Chciałem, by to była tylko zabawa, przypadek, bzdura! Ale czułem, iż prawda jest nieunikniona. Nie miałem wątpliwości. Straciłem ukochanego męża, nie dopilnowałem go, nie ochroniłem. Między nami zawisła cisza, napięcie, nieporozumienie. Zuzanna wyczuła, iż w rodzinie jest niepokój. Dzieci od razu wyczuwają zmiany w relacji rodziców.

Nie chciałem drążyć męża, węszyć w brudnej bieliźnie. Co ma być, niech będzie. Sławek nie odejdzie, wiedząc, iż żona jest w ciąży.

Nadeszło nieodwracalne. Zabrała mnie karetką do szpitala. Wyszłam bez dziecka poronienie. Lekarz tłumaczył to stresem. Czułem się jak odsłonięty przewód elektryczny. Sławek odciął się od wszystkiego. Niedługo odszedł do tej bizneswoman, a choćby z nią w pośpiechu. Zostałem z Zuzanną sam. Płakaliśmy, ziemia uciekała spod nóg. Świat szarpał się. Nie chciało mi się żyć. Gdyby nie Zuzanna, rozstałbym się z życiem.

Wyobraziłem sobie, jak Zuzanna cierpi sama! Jak obciążyć wrażliwą duszę dziecka? Nie mogłem na to pozwolić! Dziękując córce, nie popełniłem grzechu. Zuzanna, widząc mój smutek, stała przy mnie. Zbliżyliśmy się w tych trudnych chwilach. Nocne wyprawy Zuzanny zakończyły się ciszą musiała ratować matkę.

Musiałem nauczyć się na nowo żyć, oddychać, rozmawiać z ludźmi.

Dwa lata później przybył mój były mąż. Nie mogłem na niego patrzeć. Stał się dla mnie odrażający. Zadałby mu tyle bólu, ile Sławek wyrządził naszej córce i mnie. To się nie wybacza. Wpuściłem go znowu pod dach, ale nic już nie połączyło nas poza Zuzanną. Wszystko przeminęło jak woda w piasku, bez śladu.

Stoimy, milczymy, jak obcy i niemi.

Jak żyjecie, Zuzanno? zapytał głupio Sławek.
A co cię to obchodzi? Dlaczego nagle wspominasz o nas? Tęsknisz? odpowiedziałam z ironią.
Czy Zuzanna w domu? chyba chciał znaleźć w niej wsparcie.

Zuzanna niechętnie wyszła z pokoju, złożyła ręce na piersiach i patrzyła na ojca z pogardą.
Zuzanno, kochanie, wybacz mi, proszę! był rozpaczony.
Zapomnij, iż miałeś córkę! Zuzanna wróciła do swojego pokoju.
Powtórzyć? drwiłam z byłego męża.
Sławek odszedł.

Znajomi opowiedzieli mi, iż ówczesna kochanka odebrała mu cały biznes, więc został z niczym. Dlatego przychodził do nas, licząc, iż może zostaniemy mu wybaczyć i przyjąć go z powrotem.

Trzy lata później.
Zuzanna studiowała na uniwersytecie, ja pracowałem w dużej firmie. Było nam spokojnie, bez namiętności i rozterek, czysta równina.

Znowu snułem nieosiągalne plany. Marzyłem, iż Zuzanna wyjdzie za dobrego chłopaka, a ja spokojnie będę czekał na emeryturę. Myślałem o kupnie kotka albo psa, by troszczyć się o zwierzak. Co jeszcze potrzebuję do szczęścia? Miałem wtedy trzydzieści siedem lat.

Los uśmiechnął się do mnie.
Do naszej firmy często przyjeżdżały delegacje z Turcji. Jeden z tureckich przedstawicieli, Fatih, zaczął dawać mi jednoznaczne sygnały. Oplatał mnie troską, rzucał komplementami, stawał się przy mnie jak zielona trawa. Wciągnął mnie swój urok. Był inteligentny, przystojny, uprzejmy. niedługo pobralem się z nim.

Fatih zachwycił moich rodziców. Mama i tata najpierw byli zszokowani zięciemobcokrajowcem, ale Fatih serwował im tureckie potrawy, żartował trafnie i zaprosił nas do Ankyra, więc rodzice pobłogosławili nasz związek.

Dla mnie ważne było błogosławieństwo córki. Przeprowadzałem się więc do męża w jego ojczyźnie. Zuzanna, patrząc na mnie szczęśliwą, wyraziła zgodę.
Mamo i Fatih, bądźcie szczęśliwi na zawsze!

Z czasem Zuzanna wybaczyła nieodpowiedzialnego ojca i choćby zaprosiła go na własny ślub.

Idź do oryginalnego materiału