Mama przekazała mi pierścionek od babci Genowefy. I to nie był żaden klejnot z epoki, tylko coś, co śmiało mogłoby wystąpić w konkursie na najbardziej kontrowersyjną ozdobę roku. Wielki, ciężki, a przy tym wzór tak lichy, iż choćby panowie z lombardu kręcą nosem. No więc, co miałam zrobić? Wzięłam sprawy w swoje ręce: wpadłam do jubilera na ul. Marszałkowskiej, dorzuciłam parę stówek i zamieniłam to cudo na coś, co naprawdę mnie cieszy.
Cała w skowronkach zadzwoniłam do mamy, żeby się pochwalić nową zdobyczą. I tu nastąpił klasyczny dramat rodzinny w trzech aktach. Jak ty mogłaś to zrobić?! usłyszałam już w pierwszej minucie rozmowy. Przecież to był pierścionek rodzinny! Pamiątka, nie zabawka!
Argumentowałam, iż skoro pierścionek jest już mój, to mogę z nim zrobić, co chcę no i logicznie przecież. Ale mama była tak wzburzona, iż choćby nie słuchała. Rozmowa zakończyła się szybciej niż kolejna kolejka do kasy w Biedronce. Potem jeszcze zadzwoniła, ale byłam naburmuszona strasznie, więc odebrałam tylko SMS: To nie był prezent, tylko dostałaś go na przechowanie! Czyli ni to oddała, ni to nie oddała Szczerze mówiąc, nie wierzę, iż babcia Genowefa przejmowałaby się tym pierścionkiem jej sprawa z mamą, moja z nią, zawiłe jak biurokracja w urzędzie miejskim. Co to za pamiątka zapytam szczerze?
Cała historia tak mnie rozbawiła, iż aż musiałam wrzucić komentarz na Facebooku, gdzie znalazłam ten opis. Kto wyrzuca rodzinne pamiątki? Ja osobiście trzymam choćby wyblakłe zdjęcie pradziadka w serwantce, choć nikt nie wie, kto to ten pan z sumiastym wąsem. Owszem, pierścionek może być kiczowaty, ale to kawałek naszej historii. Prędzej czy później każdy taki drobiazg wraca do łask moda obraca się szybciej niż kolejka do mieszkania komunalnego. Może dla mnie to wspomnienie o mamie, a dla wnuczki po mnie o babci. Choćby nikt nigdy nie założył tego złotka.
A nasza bohaterka zamieniła pierścionek na nowoczesny świecidełko. Co prawda jakość tego nowego złota pozostawia wiele do życzenia połowa to tombak, ba, jubiler pewnie był w szoku, iż ktoś naprawdę chciał wymienić rodową ozdobę. W ostateczności można przecież oddać pierścionek do przeróbki zachować sentyment, a ozdoba prezentuje się lepiej niż w muzeum. I jest szansa, iż nie wyląduje w szufladzie na zawsze!
Serio, jak już chcesz modną biżuterię, to kup sobie sama, a pamiątkę zostaw na inną okazję, może kiedyś docenisz.
Osobiście staję po stronie matki ja bym się wściekała, gdyby ktoś potraktował rodzinny prezent jak zestaw do wymiany w sklepie. Przecież choćby pierścionek z tuzinem cyrkonii to coś więcej niż kawałek metalu choćby najzwyklejszego prezentu nie wypada oddawać czy sprzedawać, a co dopiero rodzinnego skarbu!
Ale z drugiej strony, może nasza bohaterka Kinga nie jest typem sentymentalnym. Może nie lubi chomikować pamiątek, woli rzeczy praktyczne, które nie leżą odłogiem. Na każdym bazarku pełno jest takich niechcianych skarbów, pamiątek sprzedawanych przez wnuki, którym są one obojętne. Może lepiej cieszyć się chwilą, bez obciążeń z przeszłości? jeżeli ktoś nie czuje potrzeby trzymania rodzinnych relikwii, to czy rzeczywiście powinniśmy go za to krytykować? Może faktycznie matka nie przekazała jej tej polskiej tradycji szacunku dla rodowych drobiazgówW końcu, zanim zgasło światło w mojej kuchni, napisałam mamie krótką wiadomość: Może kiedyś ten nowy pierścionek stanie się naszą pamiątką? Odpisała dopiero po kilku dniach, krótkim Zobaczymy., ale to zupełnie wystarczyło. Bo rodzinna historia wcale nie musi być zamknięta w jednym kawałku złota czasem wystarczy jeden gest, wspólny śmiech, czy choćby miniaturowy kryzys z happy endem. A ten pierścionek, niezależnie od formy, zawsze będzie przypominał o pokoleniowej wymianie: starych ozdób, starych zasad na nowe wspomnienia.
I tak, z błyszczącym palcem i nieco lżejszym sercem, doszłam do wniosku, iż tradycja nie musi być kulą u nogi. Może czasem warto wymienić ją na coś, co naprawdę nas cieszy a rodzinne skarby to nie tylko pierścionki, ale przede wszystkim więzi. Niech ta historia zaświeci innym jak pierścionek po renowacji trochę odmieniona, ale wciąż złota.












