Tegoroczna edycja Żagli przejdzie do historii jako jedna z najgorętszych. Wielotysięczna publiczność zapamięta ją także z rzeźbienia nowego galionu dla obchodzącej stulecie Baltic Beauty, postawionych w porcie żagli Iskry i interesującego pokazu dronów.
Krzysztof Romański, 17.08.2026 r.
Wiedząc, iż w tym roku większość dużych jednostek szkolnych płynie do USA, by wziąć udział w letniej serii zlotów z okazji 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych, sympatycy żaglowców obawiali się trochę o atmosferę na imprezach organizowanych w Europie. Jednak podczas Żagli 2026 w Szczecinie ani na brak żaglowcowego klimatu, ani na frekwencję nie można było narzekać. U stóp Wałów Chrobrego zacumowała flota licząca ponad 30 jednostek. Największą z nich była holenderska Minerva, której długość całkowita to 50,5 m. Trzymasztowy szkuner z Scheveningen odwiedzał stolicę Pomorza Zachodniego po raz pierwszy w swoich 91-letnich dziejach. Jednostka wyróżniała się nie tylko rozmiarami, ale też iluminacją – sznur światełek rozciągał się od bukszprytu przez topy masztów po rufę.
Minerva / fot. Krzysztof RomańskiDebiut na Żaglach zaliczył również Albert Johannes, który przypłynął z Kilonii. To jedyny żaglowiec z całej tegorocznej floty, wyposażony w charakterystyczne boczne miecze. Były one popularne u jednostek towarowych z Holandii i Niemiec. Rozwiązanie to służyło głównie do ograniczania dryfu i poprawy sterowności w żegludze na wiatr, ponieważ tradycyjne kadłuby o płaskim dnie nie miały głębokiego kilu stabilizującego kurs.
Zdecydowanie najwięcej entuzjazmu wśród odwiedzających imprezę wzbudzała Iskra. Szkolna barkentyna Marynarki Wojennej zaraz po zacumowaniu… postawiła żagle rejowe, których nie sprzątała do końca swojego postoju w Szczecinie.
Pogoda była sprzyjająca, więc chcieliśmy się Szczecinianom ładnie zaprezentować – tłumaczył kmdr ppor. Jakub Przygodzki, dowódca żaglowca.
Dwa z czterech żagli miały okolicznościowe nadruki. Na marslu dolnym od 2018 roku widnieje wizerunek admirała Józefa Unruga, zaś marsel górny to ukłon w stronę portu macierzystego Iskry – Gdyni, która świętuje stulecie.
Honorowym gościem zlotu był gdański szkuner Baltic Beauty, który również obchodzi w tym roku swoje setne urodziny. Właściciel – Dom Armatorski POLSail – na miejsce celebracji wybrał właśnie Szczecin.
To dla nas zaszczyt – mówił Piotr Krzystek, prezydent miasta, podczas spotkania kapitanów na pokładzie historycznego lodołamacza Stettin, na którym zaserwowano specjalny tort stulecia przygotowany przez organizatorów.
Kulminacja urodzinowego świętowania przypadła na sobotę, 15 sierpnia. Zwiedzający Baltic Beauty mogli w tym dniu posłuchać DJ-skiego setu prosto z dachu sterówki i szant wykonywanych na śródokręciu, a także skosztować specjałów kulinarnych – fasolki po bretońsku, gofrów i ciast. Nie lada gratką okazała się możliwość oglądania przy pracy rzeźbiarki Aleksandry Kuc, która przez 4 dni przygotowywała nowy galion dla jubilatki.
Rzeźbiarka Aleksandra Kuc / fot. Krzysztof RomańskiRzeźba przedstawia kobietę o wydatnych kształtach – syrenę, która obejmowana jest przez węgorza. To nawiązanie do historii statku, który kiedyś przewoził żywe węgorze. Najpierw przygotowałam model z plasteliny, a teraz pracuję „na czysto” w drewnie. To dębina, która wcześniej była wielokrotnie moczona i suszona, żeby się „wypracowała”, tak by już umieszczona na statku nie pękała. Myślę, iż przy odpowiedniej konserwacji, będzie mogła posłużyć co najmniej 50 lat – opowiada Aleksandra Kuc.
Rzeźba opuści Szczecin na pokładzie Baltic Beauty. Zanim trafi pod bukszpryt, zostanie jeszcze pomalowana i odpowiednio zabezpieczona. Można więc zakładać, iż w „roli” zadebiutuje na początku przyszłego sezonu.
Za tym wyjątkowym wydarzeniem stały miesiące rozmów, ustaleń, przygotowań i pracy Centrum Żeglarskiego oraz naszych partnerów. To dzięki naszym staraniom Baltic Beauty mogła świętować swoje 100-lecie właśnie w Szczecinie i otrzymać oprawę godną takiego jubileuszu. Wiemy, ile pracy kosztowało dopięcie tego wszystkiego. I dlatego tym bardziej cieszymy się, iż wyszło idealnie. 100 lat zobowiązuje. Szczecin też – kwituje Kamil Szykołowski, koordynujący Żagle z ramienia Centrum Żeglarskiego.
I dodaje: Dziękujemy wszystkim armatorom, kapitanom i załogom za zaufanie i obecność. Dziękujemy naszym Oficerom Łącznikowym, partnerom, współpracownikom i całemu zespołowi. Do zobaczenia za rok!
Żagle w Szczecinie to nie tylko spotkanie żaglowców, ale również wydarzenie promujące morską kulturę. W tym zakresie celuje scena szantowo-folkowa, funkcjonująca na Łasztowni. Kuratorką koncertów jak zwykle jest redaktorka Radia Szczecin, Katarzyna Wolnik-Sayna, która tym razem do występów namówiła, m.in. zespół Klang, EKT Gdynia, Ryczące Dwudziestki, Queen Anne’s Revenge, The Nierobbers, Cztery Refy czy Banana Boat. Co ciekawe, niedzielne koncerty odbywały się na głównej scenie, co nadało wyjątkową oprawę pożegnalnej paradzie żaglowców. Szczególny był też sobotni występ Męskiego Chóru Szantowego Zawisza Czarny. W zastępstwie ich macierzystej jednostki, panowie skorzystali z gościnności pokładu Kapitana Borchardta zacumowanego obok Morskiego Centrum Nauki. To był niezapomniany weekend w Szczecinie, co – mamy nadzieję – oddają też nasze zdjęcia.
Zobacz naszą relację fotograficzną.


























































































































































































