Żadnej magii Sylwester zbliżał się jak pędzący ekspres. Lena czuła się tak, jakby stała na peronie bez biletu – bez szans na szczęście, bez świątecznego nastroju. Po co w ogóle zapraszała gości? Kto chciałby spędzać Nowy Rok z nieudacznicą? 31 grudnia zaczął się katastrofą: pralka, wierna od dziesięciu lat, wywołała powódź w łazience. Poszukiwania hydraulika na dzień przed Sylwestrem okazały się przeszkodą nie do przeskoczenia, ale w końcu się udało. Do tego rudzielec Bazyl, kot o wyrafinowanych gustach, zjadł całą kiełbasę na sałatkę jarzynową, a potem, polując na sikorkę przy otwartym oknie, zwalił wielkiego fikusa prosto na choinkę i ulubioną, starą lampki Leny. Ozdoby z dzieciństwa i fragmenty doniczki wymieszały się z ziemią – Lena sprzątała, ledwo powstrzymując łzy. Potem jeszcze rozbity dzbanek, przypalony kurczak, i ta ostatnia kropla: brak tortu, kiedy goście już schodzili się do mieszkania. Telefon do siostry, szykowanie się do awaryjnej wyprawy po ciasto… Pod blokiem już czekała Katia z mężem i przyjaciółką, a także ciocia Gienia z miską galarety („na wszelki wypadek, po was to się wszystkiego można spodziewać!”). Przygotowania do wieczoru przebiegały w wirze zamieszania: Masha rozwieszała serpentyny, w które natychmiast zamotał się Bazyl. Pomagał choćby mąż Katii, Igor, który filozofował o prawdziwym sensie sałatki jarzynowej. Wśród szaleństwa na podłodze znalazła się tajemnicza paczka z napisem „Szczęśliwego Nowego Roku! Otworzyć o północy. Babcia Weronika”. Wszyscy z niecierpliwością czekali na moment otwarcia. Nadszedł północny dzwon – Lena oficjalnie przekazała pakunek Igorowi. W środku nie było ani pieniędzy, ani zdjęć, ale dziesiątki malutkich, kolorowych bilecików z imionami. W każdej – wzruszająca wiadomość od babci, która idealnie zgadywała potrzeby i sekrety każdego z nich. Były rady, żarty i ciepłe słowa. Mimo wszystkich poprzednich katastrof, śmiech nie cichł do rana. Gdy zadzwoniły do Babci Weroniki przez Skype’a, usłyszeli: „Żadnej magii, kochani! To po prostu miłość i znajomość was wszystkich!” Następnego dnia Lena zebrała liściki do ozdobnego słoika – bo prawdziwy przepis na szczęście zapisała jej babcia: śmiej się z niepowodzeń, doceniaj bliskich, i nie zapominaj, iż prawdziwą magią jest mieć kogoś, kto cię kocha i rozumie. Zawsze.

naszkraj.online 3 godzin temu
Żadnej magii Nowy Rok zbliżał się do mnie niczym rozpędzony pociąg i parł z taką mocą, iż aż brakowało mi tchu. Czułam się jakbym stała na peronie bez biletu, wiedząc, iż nic z tego nie będzie: szczęścia nie ma, nastroju świątecznego też nie i nigdy już nie będzie. Po co ja w ogóle kogokolwiek zaprosiłam? […]
Idź do oryginalnego materiału