Już za chwilę miał nadejść Nowy Rok, a dla Magdy to wszystko działo się jak w zwolnionym tempie a jednocześnie przyspieszało, jak pociąg ekspresowy.
Stałam na tym życiowym peronie i wiedziałam: nie mam biletu, nie będzie fajnie, szczęścia nie będzie, a o klimacie świątecznym mogę sobie pomarzyć.
I po co ja w ogóle zapraszałam gości? Kto chciałby spędzać Sylwestra z takim pechowcem?
***
31 grudnia zaczęło się prawdziwym dramatem: po dziesięciu latach wiernej służby pralka Magdy postanowiła odpocząć na zawsze, zalewając całą łazienkę.
Znaleźć hydraulika w sylwestra to wyższa szkoła jazdy! Po niezłych nerwach i bombardowaniu telefonu Magda w końcu ogarnęła temat i miała nadzieję, iż już wystarczy problemów na dziś.
Nic bardziej mylnego.
W środku dnia jej rudzielec kot Stefan, samozwańczy smakosz spałaszował całą szynkę przygotowaną do sałatki jarzynowej, zostawiając Magdzie tylko groszek i kiszone ogórki.
Mało mu było! Jak przystało na łowcę, postanowił zapolować na sikorkę, która usiadła sobie na otwartej w kuchni lufciku
Ogromna monstera runęła z parapetu, zabierając przy okazji choinkę i tym samym definitywnie gasząc ostatnią ulubioną, starą lampki choinkowe Magdy.
Odłamki doniczki i bombek, które miała jeszcze z dzieciństwa, mieszały się w ziemi na parkiecie
Sprzątając ten rozgardiasz, Magda miała łzy w oczach.
A potem? Rozbity dzbanek, przypalony kurczak I wisienka na torcie: w ostatniej chwili przypomniała sobie, iż NA ŚMIERĆ zapomniała kupić ciasto. Wpadła w lekką panikę i wykonała dramatyczny telefon do siostry:
Asia! Proszę, ratuj! Nie mam ciasta!
Spokojnie! usłyszała wyćwiczony w bojach głos jestem pod blokiem. Zejdź na dół, zaraz wszystko załatwimy.
Serio? Już jesteś?
Stoimy z ekipą pod klatką, rusz się wreszcie!
Schodząc, Magda zobaczyła prawdziwe arcydzieło: przy aucie Asi kręciła się najlepsza przyjaciółka Zosia z wielką siatką, a tuż obok ciocia Halina z misą galarety!
Skąd pomysł na galarety aż cały garnek? wybuchła Magda.
Na wszelki wypadek! z powagą oświadczyła ciotka, która kochała wtrącać się w gotowanie i rozdawać złote rady, choćby jeżeli nikt ich nie chciał. Mam nadzieję, iż chociaż jarzynowa jest?
Magda tylko wzruszyła ramionami
Zanim wróciły z ciastem, Zosia rozwieszała serpentyny, które gwałtownie owinął sobie wokół karku Stefan, robiąc z siebie międzygalaktycznego kota.
Ratować pupila musiał mąż Asi Tomek. Wpadł prosto z pracy i całe szczęście, bo czas naglił.
Stefan, o dziwo, nie marudził, dopóki nie zobaczył Magdy. Wtedy ruszył w jej stronę z taką ekspresją, iż zostawił Tomkowi na ręce czerwony ślad.
Dali sobie radę z opatrunkiem, a Tomek uosobienie bohaterstwa dołączył do dziewczyn w kuchni. No dobrze, głównie filozofował nad tym, iż sałatka to nie tylko składniki, to stan ducha. Magdzie i Asi w zupełności to wystarczało.
Magda, co to za pudełko? dobiegł głos Zosi z salonu. Napisane: Szczęśliwego Nowego Roku!. O, i adnotacja: Otworzyć w nocy. Babcia Wanda.
Szybko przybiegły z kuchni.
Zapomniałam! Asia! Babcia przed wyjazdem zostawiła to dla nas, mieliśmy otworzyć w noworoczną noc, niby koło drugiej. Mówiła, iż będzie niespodzianka.
To co tam jest? Asia wyraźnie nie mogła się doczekać. Może już teraz sprawdzimy?
Magda przecząco pokręciła głową:
Oszalałaś? Babcia wszystko potem sprawdzi! Jeszcze jakieś zabezpieczenie wymyśliła A nuż zamek na kod? Bądźmy grzeczne i poczekajmy, aż będzie druga. Tak, jak mówiła.
Od tej chwili wszyscy byli spragnieni odkrycia tajemnicy. choćby ciocia Halina przysiadła bliżej, ciągle patrząc na to pudło.
***
A potem był przemówienie prezydenta, szampan, nikt nie podejrzewał, co się wydarzy, na stole kocia jarzynowa, dużo śmiechu i kłótni o pierdoły. I nagle
Już druga? upewniła się Magda. Najwyższy czas! uroczyście podniosła pudełko. Uwaga, niespodzianka od babci Wandy!
Otwarcie powierzono jedynemu chłopakowi.
Tomek chwilę się z tym bawił i w końcu podniósł wieczko.
W środku na watce leżały nie pieniądze, nie zdjęcia, ale kilkadziesiąt maleńkich, zrolowanych karteczek, przewiązanych kolorowymi wstążeczkami. Każda z naklejką z imieniem.
Co to do licha jest? zdziwił się Tomek.
Magda rozwinęła pierwszą z brzegu, z naklejką Magda, i zaczęła głośno czytać:
Madziu, kochana wnuczko! Znów coś poszło nie tak? Pralka padła? Kot zjadł sałatę? Nic nie szkodzi! Pamiętaj, każdy problem to sygnał, żeby zamówić pizzę i odpalić ulubiony serial. Ciasto można ogarnąć jutro z rana. Najważniejsze, iż masz przy sobie tych, którzy mogą ją z tobą zjeść. Kocham cię do księżyca i z powrotem! Twoja babcia Wanda.
Przez sekundę w pokoju zapadła cisza, a po niej śmiech do łez.
Skąd babcia wiedziała?! Magda łapała się za brzuch.
To prawdziwa magia szepnęła ciocia Halina.
Dla mnie, dla mnie też! wyciągnęła rękę Asia.
Asia rozwija swoją:
Asieńko, kochana. Przestań się z Tomkiem kłócić o bzdury. Przytul go lepiej, masz fantastycznego męża choćby jeżeli filozofuje. Jak znowu zacznie pocałuj go, to najlepsze lekarstwo na męską logikę. Ściskam was mocno!
Tomek aż się zarumienił i od razu wstał, pocałował Asię, a wszyscy im mieli z tego niezły ubaw.
Zosia czytając swoją zaczęła chichotać:
Zosiu, ślicznotko! Miłości nie szukaj w pubach, tylko w bibliotece albo warzywniaku pod domem. Tam znajdziesz normalnych ludzi takich jak ty. Tylko nie mają obcisłych spodni. I przestań farbować włosy na fioletowo, naturalny kolor jest sto razy ładniejszy!
Skąd ona wie o tych włosach? wykrzyknęła Zosia Farbowałam dwa dni temu!
Na koniec ciocia Halina. Drżały jej ręce, otwierając karteczkę jakby tam był szyfr kodeksowy.
Halinka, kochana. Wiem, iż jesteś najmądrzejsza w rodzinie, zawsze wiesz wszystko pierwsza. Ale mam jeden sekret: mądrość i dobre rady są super, ale czasem lepiej zamilczeć i zjeść kawałek ciasta. Ściskam mocno!
Ciocia Halina zaczerwieniła się na twarzy, coś tam mamrotała, wzięła sobie porządny kawał ciasta i po raz pierwszy od lat nie dała nikomu rady tej nocy!
***
Wspólny śmiech i rozmowy trwały do białego rana.
Jeszcze zadzwoniły do babci Wandy na wideorozmowie babcia w fotelu, w innym mieście, uśmiechnięta mówiła: Moje kochane! Ale się cieszę, iż niespodzianka wyszła! Żadnej magii! Po prostu bardzo dobrze was znam. I bardzo mocno kocham!.
Rano Magda, sprzątając po nocy, wsadziła wszystkie karteczki do słoika i postawiła na widoku. To nie były zwykłe życzenia. To był przepis na szczęście od babci: nie bój się bałaganu, śmiej się z wpadek, doceniaj swoich ludzi i jedz to, na co masz ochotę tylko nie przesadzaj. I pamiętaj: najważniejszy prezent to świadomość, iż ktoś cię zna i kocha. Zawsze.









