Fioletowe pola przebijają między drzewami, a po opuszczeniu szyby w samochodzie od razu czuję, iż dotarłam na miejsce. Gorące, letnie powietrze gęstnieje od słodkiego, ziołowego aromatu. W drewnianej bramie wita mnie Basia, właścicielka Lawendowej Osady. To właśnie tu, wśród rzędów lawendy, wraz z mężem Bartkiem odnalazła swoją przystań.