W chłodny listopadowy poranek 1941 roku wiatr smagał gołe gałęzie drzew, szarpiąc je i wyciągając ostatnie resztki ciepła z zamarzniętej ziemi. Błotnista wiejska droga ledwo ulegała zużytym kołom starego wozu, które raz po raz grzęzły w głębokich koleinach wypełnionych lodowatą wodą. Do szpitala nie dojedziemy, co za paskudna droga! łkała Józefa Stępień, ocierając łzy ze […]