Od razu poczułam, iż coś jest nie tak. Nie przywitał się jak zwykle, nie zapytał, jak minął mi dzień. Zdjął kurtkę powoli, jakby ważył każde słowo, które zaraz miał wypowiedzieć.
Nasza córka spała już w swoim pokoju.
— Byłem u mamy — powiedział w końcu.
Skinęłam głową. Jego wizyty u matki zawsze kończyły się dziwną atmosferą w domu. Nigdy nie ukrywała, iż mnie nie lubi. Według niej „nie byłam dla niego odpowiednia”.
Usiadł przy stole i przez chwilę milczał.
— Musimy zrobić Ani test DNA.
Najpierw pomyślałam, iż to jakiś absurdalny żart.
— Co? — zapytałam.
Podniósł na mnie wzrok, ale nie wyglądał na zakłopotanego. Bardziej na… zdeterminowanego.
— Chcę zrobić test DNA — powtórzył. — Chcę mieć pewność.
Poczułam, jak coś ściska mnie w środku.
— Pewność czego?
— Że Ania jest moją córką.
W kuchni zapadła cisza tak gęsta, iż aż bolały uszy. Patrzyłam na człowieka, z którym spędziłam piętnaście lat życia. Człowieka, który był przy porodzie, który pierwszy trzymał Anię na rękach.
— Skąd w ogóle taki pomysł? — zapytałam cicho.
Nie musiał odpowiadać.
Już wiedziałam.
— Twoja matka? — powiedziałam.
Westchnął.
— Ona tylko… zwróciła uwagę na pewne rzeczy.
Serce zaczęło mi walić.
— Jakie rzeczy?
— Że Ania w ogóle nie jest do mnie podobna. Że ma inne oczy. Inny kolor włosów. I że… — zawahał się — iż w tamtym czasie często wychodziłaś z pracy później.
Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę.
Jedno popołudnie spędzone u jego matki wystarczyło, żeby piętnaście lat naszego życia zaczęło się chwiać.
— Naprawdę w to wierzysz? — zapytałam.
Nie odpowiedział od razu. To milczenie zabolało bardziej niż wszystkie słowa.
— Chcę tylko wiedzieć prawdę — powiedział w końcu.
Spojrzałam na drzwi pokoju naszej córki. Za nimi spało dziecko, które kochaliśmy od dnia narodzin.
Dziecko, które nagle zostało sprowadzone do wyniku badania laboratoryjnego.
Wstałam powoli.
— A jeżeli test pokaże, iż to twoja córka? — zapytałam spokojnie.
— To wszystko będzie jak dawniej.
Pokręciłam głową.
— Nie — odpowiedziałam cicho. — Już nigdy nie będzie jak dawniej.
Bo w tamtej chwili zrozumiałam coś bardzo bolesnego.
Największym problemem nie był test DNA.
Największym problemem było to, iż mój mąż naprawdę wątpił.










