Z urlopu Wiktor nie wrócił Co, twój się nie odzywa ani listem, ani telefonem? Nie, Weroniko, ani po dziewięciu dniach, ani po czterdziestu nikt nie dał żadnego znaku życia żartowała Ludwika, wygładzając fartuch na szerokich biodrach. No to widocznie gdzieś przepadł, albo coś… współczująco przytakiwała sąsiadka. Czekaj, czekaj. A policja powiedziała coś na twoje zgłoszenie? […]