Z nim jest inaczej, niż z nią

newsempire24.com 1 tydzień temu

To co to takiego?

Kto to jest?

Telefon Dariusza leżał na kuchennym stole ekranem do góry, a Jadwiga zdążyła przeczytać pojawiającą się wiadomość, zanim zorientowała się, co robi. Tęsknię za Tobą, kochanie. Serduszko. Buziak. I nieznane imię Ola.

Dariusz odwrócił się gwałtownie od ekspresu do kawy, a w jego oczach zamigotało coś nie strach, a irytacja, szybka i skryta pod maską zwykłego zdenerwowania.

Przeglądasz mój telefon?
Sama się włączył. Jadwiga podniosła telefon, odblokowała ekran charakterystycznym ruchem. Znała ich hasła. Kto to jest Ola?

Dariusz odwrócił się, nacisnął przycisk przy ekspresie.

Koleżanka.
Koleżanka pisze Ci tęsknię, kochanie?

Jadwiga przewijała konwersację, a palce stawały się coraz zimniejsze z każdym kolejnym komunikatem. Zdjęcia. Wiadomości głosowe. Plany weekendowe, które Dariusz rzekomo spędzał na konferencji w Warszawie. Żarty zrozumiałe tylko dla nich. Najwcześniejsza wiadomość z marca, a teraz jest wrzesień. Pół roku. Sześć miesięcy. Stu osiemdziesiąt dni, przez które gotowała mu śniadania, czekała po pracy, planowała wakacje i wierzyła, iż są szczęśliwi.

Dario, to już pół roku korespondencji.

Ekspres przestał mruczeć. Dariusz wziął filiżankę, wziął łyk, a Jadwiga zauważyła z pewną obojętnością, iż mąż jest całkowicie spokojny.

Jadź, nie zaczynaj.
Nie zaczynać? spojrzała na Dariusza, szukając w znajomej twarzy choćby cień skruchy lub zakłopotania.
Nic. Tylko zmęczenie człowieka, którego odciągnięto od porannej kawy.

Przez pół roku mnie zdradzasz, a ja mam milczeć?

Dariusz położył filiżankę, przejechał dłonią po twarzy.

Słuchaj, trudno to wytłumaczyć. Porozmawiamy wieczorem, spóźniam się.

Odszedł. Wziął torbę, lekko uderzył ją w policzek zwykłym gestem i wyszedł. Drzwi zamknęły się miękko z cichym trzaskiem, a Jadwiga stała pośrodku kuchni.

Wciąż przeglądała wiadomości, szukając w nich jakiejś logiki. Może to żart? Może coś źle zrozumiała? Fotografie nie kłamały Dariusz i nieznajoma blondynka w restauracji, przy nabrzeżu, w czyimś mieszkaniu. Selfie z takimi samymi uśmiechami i splecionymi palcami.

Jadwiga próbowała przypomnieć sobie, kiedy wszystko się popsuło. Ich poranne rozmowy, wspólne kolacje, plany kupna większego mieszkania, może psa. Nic nie zapowiadało kłopotów. Absolutnie nic.

Albo po prostu nie chciała tego zauważać?

Zofia pojawiła się czterdzieści minut po telefonie. Wpadła do mieszkania, podniosła w dłonie torbę z rogalikami i usiadła naprzeciwko na podłokietniku kanapy.

Opowiadaj.

Jadwiga zaczęła. Nierówno, przeskakując od szczegółów do emocji i z powrotem. Zofia słuchała w ciszy, a jej twarz stawała się coraz poważniejsza.

Nie rozumiem Jadwiga po raz dziesiąty przeczesywała palcami włosy. Wszystko było w porządku. Byliśmy szczęśliwi. Skąd to się wzięło?

Zofia zachowała milczenie, po czym zapytała ostrożnie:

Jadź, naprawdę nic nie zauważyłaś? W ogóle nic?

Co miałabym zauważyć? Wracał do domu, jedliśmy razem, w weekendy jedliśmy za miastem. Normalna rodzina!

Dobrze. Zofia wzięła głęboki oddech, a Jadwiga zobaczyła w jej twarzy nadchodzący ból. Pamiętasz, jak się poznaliście?

Jadwiga mrugnęła.

Co to ma wspólnego?

Właśnie o to chodzi. Spotkaliście się trzy lata temu na firmowym spotkaniu jego firmy. Ty wtedy pracowałaś w ich księgowości na zlecenie.
I co?
Że Dariusz był wtedy żonaty. Z Mariną. Dwa lata, Jadź. Dwa lata spotykaliście się, kiedy był żonaty. Potem się rozwiódł i poślubił Ciebie.

Jadwiga otworzyła usta, zamknęła je. W głowie zadrżało, a rogaliki nagle pachnące przemijały w nieodpowiedni sposób.

To coś innego w końcu wykrzyknęła. Kochaliśmy się. Z Mariną to już dawno skończyło się, sam mówił. Tylko rozwód się przedłużał.

Zofia spojrzała na nią przenikliwie.

Jadź, zdradzał żonę dwa lata. Z Tobą. Dlaczego myślałaś, iż z Tobą będzie inny?
Bo z Tobą wszystko było inaczej! Jadwiga podskoczyła, obejmując się ramionami. Bo wybrał mnie. Dario się zmienił, Zosiu. Kiedy się pobraliśmy, naprawdę się zmienił.

Zofia pokręciła głową.

Nie zmienił się, Jadź. On po prostu taki jest. Rozumiesz? Dario to człowiek, który kocha siebie. Tylko siebie. Wszystko inne to scenografia: żona, kochanka, praca. Bierze to, co chce, kiedy chce. Wierność dla niego to nuda. Ograniczenia to rzecz dla innych.
Ty go nie znasz.
Znam takich jak on. Zofia sięgnęła po Jadwigę, wzięła ją za rękę. Pamiętasz, jak marzyłaś, iż odejdzie od Mariny? Jak czekałaś na jego telefon? Jak przekonywałaś siebie, iż niedługo będziecie naprawdę razem?

Jadwiga milczała. Oczywiście, pamiętała. Każdą bezsenną noc, każde odwołane na ostatnią chwilę spotkanie, każde kłamstwo, którym maskowała ich randki przed przyjaciółkami. Dwa lata w roli kochanki upokarzające, bolesne, ale wytrzymywała. Czekała. Wierzyła.

Osiągnęłaś to, kontynuowała Zofia łagodnie, ale bezlitośnie. Rozwiódł się. Poślubił Cię. I wiesz, co się stało? Zniknęła rola kochanki. Dario tego nie zniosł. Potrzebuje adrenaliny. Czegoś zakazanego, tajnego. Stałaś się żoną i stałaś się nudna.
Nie jestem nudna!

Jadwiga opadła na kanapę. Zofia mówiła straszne rzeczy, ale gdzieś w środku przyjmowała tę prawdę.

Podróże służbowe. Dario od kwietnia jeździł w delegacje co dwa tygodnie, czasem częściej. Nie myślała nic złego praca to praca. Spotkania do późna, negocjacje przeciągające się, firmowe eventy, na które żonom nie wolno.

A w łóżku. Jadwiga boleśnie przypominała sobie ostatnie miesiące. Dario wracał zmęczony. Całował w czoło. Odwracał się od ściany. Ona tłumaczyła to stresem, wiekiem, czymkolwiek, by nie patrzeć prawdzie w oczy.

Muszę to zobaczyć własnymi oczami wydęła Jadwiga. Muszę zobaczyć ich razem.

Śledzenie własnego męża okazało się upokarzające i technicznie proste. Jadwiga wzięła zwolnienie i przez trzy dni po pracy czuwała przy Dario. Drugiego dnia miał szczęście.

Wyszedł z biura o siódmej wieczorem. Wsiadł do samochodu, ale nie pojechał do domu. Jadwiga podążyła taksówką, czując się jak bohaterka kiepskiego kryminału. Dario zaparkował przed kawiarnią w centrum, a po pięciu minutach do niego podjechała dziewczyna. Młoda, około dwadzieścia pięć, może dwadzieścia sześć lat. Blondynka z modną fryzurą i pewnym uśmiechem. To właśnie Ola Jadwiga poznała ją po zdjęciach.

Dario wziął Olę za rękę, przyłożył do ust. Coś powiedział, a dziewczyna roześmiała się, przechylając głowę. Znany gest Jadwiga sam kiedyś używał go trzy lata temu. Ten sam restauracyjny lokal. Jadwiga rozpoznała szyld. Dario zaprowadził ją tam na pierwszą randkę. Mówił, iż to ich miejsce.

Siedzieli przy tym samym stoliku przy oknie. Dario zamawiał Jadwiga zauważyła znajome gesty, choć nie słyszała słów. Pewnie zamówił kaczkę z żurawiną i deser Anna Pavlova. Pewnie opowiadał o dzieciństwie w Łodzi i marzeniach objechać świat. Pewnie patrzył Olę tym samym, głodnym, obiecującym spojrzeniem.

Historia powtarzała się w najdrobniejszych szczegółach. Dario nie marnował energii na wymyślanie nowego scenariusza. Po co, skoro stary działa?

Jadwiga wróciła do domu i czekała na męża.

Przyszedł o jedenastej. Pachniał obcymi perfumami słodkimi, kwiatowymi, zupełnie innymi niż jej.

Musimy porozmawiać powiedziała.

Dario westchnął. Zsunął marynarkę, zawiesił ją na oparciu krzesła.

Co znowu, Jadź? Jestem zmęczony
Widziałam was dziś.

Dario zatrzymał się na sekundę, potem wzruszył ramionami.

Podglądałaś, więc.
Odpowiedz.
Tak, spotykałem się z Olą. usiadł w fotelu, skrzyżował nogi. To nic nie znaczy, Jadź. Posłuchaj. Dario pochylił się do przodu, a na jego twarzy pojawiło się to samo wyrażenie szczere, przekonujące, pewne. To samo, w co wierzyła przez trzy lata. Kocham cię. Jesteś moją żoną. A Ola to po prostu przygoda. Nie zmienia to nas.

Marinie kłamałeś tak samo?

Dario się zamyślił.

To inna sprawa.
Naprawdę? Jadź usiadła naprzeciw. Zdradziłeś ją ze mną. Teraz zdradzasz mnie z nią. Jaka jest różnica?
Zmieniłem się, Jadź. Po ślubie naprawdę chciałem być wierny. Ale rozłożył ręce. Tak się stało. Kończę to z Olą. Obiecuję. Od dziś tylko ty.

Obietnica brzmiała gładko, wyćwiczona. Jadwiga patrzyła na męża i widziała to, czego nie chciała dostrzegać przez lata pustkę za pięknymi słowami. Nawyk kłamania, stały się drugą naturą. Egoizm ukryty w czarującym uśmiechu. Dario nie potrafił kochać nikogo oprócz siebie. Nie umiał, nie chciał się uczyć.

Nie.
Co nie?
Nie potrzebuję twoich obietnic.

Dario zmarszczył brwi.

Jadź, nie dramatyzuj. Każda para przez to przechodzi. Damy radę.
Jadwiga potrząsnęła głową. W środku było pusto i zimno, ale po raz pierwszy od dawna było jasno.

Nie zmienisz się. Nigdy. Dla ciebie to nie problem, to norma. Żona w domu, kochanka z boku. Wygodne.

Mówisz bzdury.
Mówię prawdę. Jadź wstała. Trzy lata temu wierzyłam, iż jestem wyjątkowa. Że dla mnie staniesz się inny. A ja tylko zajęłam miejsce Mariny!

Jadwiga poszła do Zofii tego samego wieczoru.

Rozwód trwał trzy miesiące.

Dario nie stawiał oporu. Do listopada formalnie zamieszkał z Olą Jadwiga dowiedziała się o tym od wspólnych znajomych. Nowa para wyglądała na szczęśliwą. Ola promieniała. Publikowała zdjęcia z hashtagami o miłości i przeznaczeniu. Planiowała ślub.

Zofia pokazała Jadwiga jeden z postów.

Patrz. Mówi, iż jestem wyjątkowa. Że nigdy nie kochał tak jak teraz.

Jadwiga odłożyła telefon.

Nie chcę patrzeć.
Złaś się?
Nie. To była prawda. Współczuję jej. Za dwa lata będzie siedziała z przyjaciółką i płakała tak, jak ja.

Zofia przytuliła ją.

Lepiej?

Jadwiga pomyślała. Łatwiej nie. Ale coś w środku w końcu przestało trzymać się za myśl o mirazach. O człowieku, którego wymyśliła i pokochała.

Wiesz, co jest najgłupsze? Jadź uśmiechnęła się nieco kwaśno. Wiedziałam od samego początku, iż taki jest. Byłam jego kochanką. Widziałam, jak kłamie żonie. SłysTeraz, zamiast szukać zmian w innych, postanowiła budować własne szczęście, wierząc, iż prawdziwa miłość zaczyna się od miłości do samej siebie.

Idź do oryginalnego materiału