W poniedziałek przed południem odpadów rozrzuconych dookoła pojemników było mnóstwo. Niektóre rzeczy, z pękniętych worków wysypywały się na drogę, prowadzącą do marketu.
- Można powiedzieć, iż mieszkańcy wywozili tutaj wszelkeigo rodzaju śmieci, nie tylko odzież. Powstało nielegalne wysypisko. Znaleźliśmy lekarstwa, wkładki laktacyjne, zabawki, styropian, baterie, a także bezużyteczne, zniszczone buty i szmaty. Większość z odzieży nie nadaje się do użytku. Osoby, które tutaj zostawiały worki z odpadami, świadomie chciały pozbyć się śmieci z domu, niezależnie od tego, do której frakcji się zaliczały. Po prostu im przeszkadzały – stwierdzili pracownicy, którzy zajmowali się sprzątaniem terenu.
Bałagan wyglądał niechlujnie i od lat szpecił teren. Znalezione wśród tekstyliów odpady innego rodzaju swiadczą o tym, iż mieszkańcy, którzy podrzucali tam śmieci za nic mają przepisy dotyczące utrzymania porządku czy te, zawarte w ustawie o odpadach, ktore nakazują segregację komunalnych śmieci.
Hałda rozrzuconych śmieci nie wystawiała też dobrego świadectwa służbom, dbającym o porządek w mieście, co nie znaczy, iż straż miejska czy pracownicy ZGKiM w Gostyniu nie interesowali się tematem.
- Zależało nam na tym, żeby to jak najszybciej uprzątnąć. Teren, na którym stały kontenery na odzież graniczy z drogą dojazdową do marketu. Śmieci wychodziły na drogę. Po drugie – przy takiej ilości różnego rodzaju odpadów moglibyśmy mieć do czynienia z problemem epidemiologiczno-sanitarnym. Pogoda nam sprzyja, stwierdziliśmy, iż zrobimy porzadki, kiedy jeszcze panuje mróz – powiedział Dominik Gorynia, komendant straży miejskiej.
Przy porządkowaniu terenu pracownicy ZGKiM oraz skazani, których kurator skierował do straży miejskiej na prace społecznie użyteczne, by w ten sposób odrobiły wyrok ograniczenia wolności lub zastępczą karę za nieopłaconą grzywnę.













