Wywalczyłam rozwód syna, a potem tego gorzko pożałowałam… – Historia Ludmiły, która przez lata krytykowała synową za różnicę wieku, by w końcu pogodzić się z losem u boku dużo starszej synowej z dwójką dzieci. Czy szczęście jest możliwe, gdy to kobieta jest starsza?

twojacena.pl 5 godzin temu

– Wczoraj znowu synowa przyprowadziła mi wnuczkę na weekend żaliła mi się sąsiadka Helena, gdy spotkałyśmy się na klatce schodowej. Nie mogę jej niczym nakarmić! Mama mówiła mi, iż księżniczki za dużo nie jedzą! odpowiada, zje dwie łyżki i koniec! A bidulka taka chuda, aż się świeci od niedożywienia!

Helena od samego początku nie polubiła żony swojego syna Piotra Agnieszki. Wystarczyło, iż była od niego starsza o całe siedem lat. Piotr był wtedy jeszcze chłopakiem ledwo co maturę zdał.

Przecież on nie widział świata, zanim ją poznał! oburzała się Helena. Nic dziwnego, iż tak się nią zauroczył! Oczarowała go swoim doświadczeniem, i już!

Agnieszka była bardzo atrakcyjną kobietą zawsze zadbana, szczupła, stylowo ubrana, robiła karierę. Wcale nie dziwiłam się, iż Piotra do niej ciągnęło. Facetom przecież często najpierw w oko coś wpadnie, a ona to potrafiła wykorzystać.

Agnieszka pilnowała diety i dbała o zdrowe odżywianie, uczyła też tego swoją córkę: jeść z umiarem, uważać na zdrowie i figurę.

Po kilku miesiącach ich znajomości Agnieszka zaszła w ciążę. Czy chciała na złość przyszłej teściowej, która robiła wszystko, by ich rozdzielić, czy po prostu bardzo chciała wyjść za mąż trudno powiedzieć, może to zwykły przypadek, a to przecież już bez znaczenia. Piotr był zdecydowany postanowił się z Agnieszką ożenić, choć miał dopiero 18 lat, a ona 25.

Po maturze Piotr zaczął studia na politechnice, łączył naukę z pracą razem z młodą żoną zamieszkali osobno, więc trzeba było jakoś utrzymać rodzinę. Najpierw wynajęli kawalerkę, potem kupili mały pokój w starym akademiku.

Byli razem szczęśliwi, ale Helena nie dawała za wygraną czepiała się synowej o wszystko. Źle gotuje, nie prasuje mu koszul, dziecko nieodpowiednio ubiera. Według teściowej Agnieszka nie miała żadnych zalet, same wady i niedoskonałości. Ciągle ją kąsała, Piotrowi też dogadywała…

Z czasem Agnieszka ograniczyła kontakty z Heleną do minimum. Sama zaprowadzała córkę do przedszkola, na gimnastykę, do klubu szachowego. Po pracy biegła po córkę, potem na zajęcia, później jeszcze siłownia, czasem fryzjer albo kosmetyczka… W domu była rzadko i krótko.

Piotr wracał cisza: córka na treningu, żona zajęta. Wtedy, pewnego wieczoru, zapukała do niego sąsiadka, Marta wdowa, 38 lat, wychowująca samotnie dwóch nastolatków. W ich wspólnej kuchni w akademiku zaczęła cieknąć bateria. Poprosiła Piotra o pomoc, nim zaleją sąsiadów poniżej.

Złota rączka Piotr gwałtownie naprawił usterkę. Marta gotowała właśnie kolację makaron z kotletem. W ramach wdzięczności nałożyła mu porcję. Piotr zjadł ze smakiem. Agnieszka dawno nie robiła kotletów, na domowe obiady nie miała ostatnio czasu.

Od tego dnia piotr bywał u Marty coraz częściej gdy nie było żony i córki, spędzał z nią wieczory przy kuchennym stole, rozmawiali przy pierogach, ciastach Marty. Po pewnym czasie, sami nie wiedzieli kiedy, stali się sobie bardzo bliscy.

W akademiku wszystko jest na widoku. Ktoś z sąsiadów doniósł Agnieszce, iż mąż regularnie bywa u Marty z pewnością nie po to, by czytać książki.

Wywołało to prawdziwy skandal cały korytarz huczał od plotek. Agnieszka, zawsze dumna, wyrzuciła męża z domu, wrzuciła mu rzeczy do korytarza.

Było już późno, rodzicom nie chciał się narzucać, więc poszedł do Marty, która chętnie go przyjęła.

Wtedy ich córka miała sześć lat. Piotr miał 25, Agnieszka 32, Marta 39.

Helena, słysząc, iż syn rozstał się z żoną, wpadła w euforię zwycięstwo! Ale gdy dowiedziała się, iż Piotr przeszedł do Marty, sporo starszej, z dwójką dzieci nagle zamilkła…

Byłam zdziwiona jej zmianą. Tyle lat uprzykrzała Agnieszce życie tylko za to, iż była starsza od Piotra, a tu cisza, zero wyrzutów. Może dotarło do niej, jak dziwnie się zachowywała?

To wszystko wydarzyło się piętnaście lat temu. Przez ten czas Piotr i Marta są razem. Nie mają wspólnych dzieci, ale żyją zgodnie szczęśliwi, pomimo różnicy wieku. Dziś Piotr ma 40 lat, Marta 54. Helena ich akceptuje, wszystko układa się cicho, spokojnie, jak w bajce. Widać, iż Piotrowi dobrze tak, jak jest.

Czy można być szczęśliwym w związku, gdy kobieta jest starsza? Ja myślę, iż życie potrafi naprawdę zaskakiwać.

Idź do oryginalnego materiału