Na Połoninie Wetlińskiej, na grzbiecie między Tarnicą a Haliczem, na Smereku, zdecydowanie brakuje cienia. W Tatrach jest kosodrzewina, w Beskidach gęsty las niemal do samego szczytu. W Bieszczadach las kończy się nagle i zaczyna otwarta, trawiasta przestrzeń, która ciągnie się przez kilka godzin marszu w pełnym słońcu. To jedna z cech, która czyni Bieszczady wyjątkowym pasmem w Polsce i jednocześnie sprawia, iż plecak turysty wyjeżdżającego z Sanoka w kierunku Wetliny czy Wołosatego powinien być skompletowany trochę inaczej, niż do typowej góralskiej wycieczki.
Co sprawia, iż Bieszczady są wyjątkowym wyzwaniem dla skóry
Osobliwość Bieszczadów, pod względem botanicznym i geograficznym, polega na tym, iż brak tu typowej strefy kosodrzewiny. W innych polskich pasmach karpackich granica lasu kończy się najpierw reglem górnym, potem kosodrzewiną, która daje choć częściowy cień na podejściu. W Bieszczadach las przechodzi bezpośrednio w połoniny – rozległe, trawiaste łąki wysokogórskie, które rozciągają się na kilka godzin marszu bez jednego drzewa w zasięgu wzroku.
To jeden z powodów, dla których widok na bieszczadzkich szlakach jest tak piękny. Panorama z Tarnicy, którą widzi się jednocześnie po polskiej, ukraińskiej i słowackiej stronie, jest jednym z najbardziej spektakularnych widoków w polskich górach. Taka wyprawa to jednak wyzwanie zarówno fizyczne, jak i dla naszej skóry. Na każde 1000 metrów wysokości natężenie UV rośnie o ok. 10–12 procent. Połoniny bieszczadzkie leżą powyżej 1100–1200 m n.p.m. i nie oferują żadnej ochrony drzewostanu. W praktyce oznacza to, iż turysta na grzbiecie między Tarnicą a Haliczem otrzymuje dawkę kilku godzin pełnego, południowego słońca, często wzmocnionego odbiciem od nagrzanych traw i łysych szczytów, bez żadnej przerwy i bez żadnej osłony. Czerwcowe i lipcowe słońce na bieszczadzkich grzbietach potrafi być niezwykle dokuczliwe, bez odpowiedniego przygotowania nietrudno o oparzenia i podrażnienia.
Dlatego właśnie, partner dzisiejszego artykułu, sieć drogerii Super-Pharm przygotowała dla wszystkich turystów kompletną listę wyposażenia, na letnią wędrówkę w Bieszczady.
Krem z filtrem nie tylko nad morze
Pierwsza rzecz, która powinna trafić do plecaka to krem do twarzy z filtrem. Codzienna aplikacja SPF 30 lub 50, w bieszczadzkim sezonie powinna być częścią porannej rutyny każdego, kto wyjeżdża na szlak.
Rekomendacje dermatologiczne mówią jednoznacznie, iż krem powinno się nakładać pół godziny przed wyjściem na szlak, w odpowiedniej ilości (ok. 1,1 g samej twarzy — czyli zdecydowanie więcej, niż większość osób intuicyjnie stosuje). Reaplikuje się go co 2–3 godziny ekspozycji oraz po każdym wytarciu twarzy ręcznikiem, po intensywnym poceniu na podejściu i bezwzględnie po przeprawie przez Przełęcz pod Tarnicą albo przez siodło między Połoniną Caryńską, a Wetlińską, gdzie poza intensywnym słońcem, mamy też do czynienia z porywistym wiatrem.
Na bieszczadzki szlak najlepiej sprawdzają się lekkie, niekomedogenne fluidy z filtrem mineralnym (tlenek cynku, dwutlenek tytanu), bo nie blokują porów przy intensywnym wysiłku i nie brudzą w połączeniu z potem i górskim wiatrem. Dla cery mieszanej i tłustej dostępne są formuły matujące, które nie spływają w trakcie podejścia. Dla cery wrażliwej i naczynkowej, zalecamy formuły bez alkoholu i bez substancji drażniących, szczególnie istotne dla osób, które na górskim słońcu łatwo się czerwienią.
Trzecia, często pomijana kwestia: balsam ochronny do ust z SPF 30 lub 50. Na połoninie wieje suchy wiatr, a podczas wysiłku bierzemy częstsze i głębsze oddechy. Bez dodatkowej ochrony usta pękają i pieką już po kilku godzinach. Balsam to produkt za kilkanaście złotych, który mieści się w kieszonce plecaka i starcza w zupełności na cały sezon.
Cała trasa bez potu
Drugi produkt, w który warto zaopatrzyć się przed wyprawą to dezodorant lub antyperspirant, a najlepiej oba. Standardowy dezodorant na osiem godzin, nałożony rano przed wyjazdem z Sanoka, nie dotrwa do wieczornego powrotu z Tarnicy. Siedem do dziewięciu godzin intensywnego wysiłku w pełnym słońcu, na otwartym grzbiecie, z plecakiem na plecach i bez cienia to warunki, w których niewłaściwie nałożony produkt może zacząć się rolować, przestać działać lub w najgorszym przypadku, podrażnić naszą skórę.
Jak stosować dezodorant i antyperspirant by zwiększyć jego skuteczność? Antyperspirant nakłada się wieczorem przed dniem wycieczki, na suchą skórę po prysznicu. Rano przed wyjazdem z domu dodaje się tylko lekki dezodorant odświeżający. Dzięki temu na szlaku utrzymamy komfort przez choćby 72h.
Dla mężczyzn aktywnych turystycznie dostępne są dziś formuły w sztyfcie i w sprayu dedykowane intensywnej aktywności fizycznej, z formułami testowanymi przy wysiłku sportowym (suche powietrze, wysoka temperatura, intensywne pocenie). Różnią się od klasycznych antyperspirantów stężeniem składnika aktywnego (najczęściej chlorowodorku glinu) i nośnikiem formuły. Dla osób z wrażliwą pachwiną, istnieją warianty z aloesem lub bez soli aluminium, w naturalnych formułach botanicznych, które regulują wydzielanie potu bez drażnienia skóry.
Mała checklista sanoczanina przed wyjazdem w Bieszczady
Dla mieszkańca Sanoka, który w sobotę rano pakuje plecak i wyjeżdża w kierunku Leska, Wetliny lub Wołosatego, praktyczna lista kontrolna wygląda mniej więcej tak.
Przed wyjazdem:
-
antyperspirant 72-godzinny: stosowany wieczorem przed wyjazdem, nie rano,
-
krem z filtrem SPF 30 lub 50 (nakładany pół godziny przed wyjściem na szlak).
Do plecaka:
-
balsam do ust z SPF,
-
mała butelka kremem z filtrem 30 ml do reaplikacji na szlaku,
-
woda mineralna (minimum 2 litry na osobę na całodniową trasę),
-
elektrolity w saszetce,
-
plastry hydrokoloidowe na pęcherze,
-
lekka kurtka przeciwdeszczowa (pogoda na połoninach zmienia się szybko, choćby w czerwcu),
-
czapka z daszkiem lub kapelusz z szerokim rondem.
Do samochodu (na powrót):
-
świeża koszulka na zmianę,
-
ręcznik,
-
mała butelka wody do umycia rąk.
Krem z filtrem warto trzymać w jednej z zewnętrznych kieszonek plecaka lub w spodniach, aby podczas postoju mieć do niego łatwy dostęp i częściej o nim pamiętać.
Nasza baza wypadowa w Bieszczady
Sanok od wielu lat jest znany jako baza wypadowa na Bieszczady. Trasa zajmuje średnio godzinę. Wetlina jest od Sanoka mniej więcej tak daleko, jak Poznań od Swarzędza albo Warszawa od Piaseczna. Ta bliskość to ogromny przywilej, ale niesie ze sobą tendencję do pakowania się “lżej”, bo wyprawa w góry nie wydaje się tak wymagająca, jak przy dalszych szczytach Tatr. Jest jednak kilka rzeczy, o których nie można zapomnieć.
Krem z filtrem, antyperspirant 72-godzinny to razem nie więcej niż 200 gramów i kilkanaście złotych na sezon. Jednocześnie pozwalają po wycieczce na powrót do Sanoka z uśmiechem, a nie z twarzą piekącą od słońca i mokrą od potu koszulką.
Artykuł Sponsorowany









