Wychodzisz z więzienia i wracasz do domu swojej babci… a tam spotykasz małą dziewczynkę, która skrywa niebezpieczną tajemnicę.

polregion.pl 1 tydzień temu

Wychodzisz wreszcie z więzienia i, jakby nigdy nic, kierujesz się do domu swojej babci w małej wsi pod Chełmem I co znajdujesz? Pod stołem siedzi mała dziewczynka, a jej oczy skrywają tajemnicę, która mogłaby wywołać niemałe zamieszanie na całym Powiślu.

Wtem do środka wpadają trzech facetów glany uwalane błotem, drzwi już dawno nie do uratowania. Tuż za twoimi plecami słychać przerażony oddech Hani.

Lider tej bandy pijaczków tylko się uśmiecha, widząc twoje pomarańczowe ubranie, w którym wyglądasz bardziej jak mandarynka niż strażnik: Co, nowy pies na straży? ironizuje.

Ale ty stoisz twardo, choćby powieka ci nie drgnie: To nie wasz dom. Spadajcie, zanim się rozmyślę.

Błyskawica rozświetla dachówki. Facet ani myśli się wynieść. Za to jeden z jego kompanów tak przestraszył Hanię, iż ta aż pisnęła.

Wyprowadźcie małą syczy lider jej matka jest nam winna.

W głowie nagle dźwięczą ci słowa babci: Ze strachu jeszcze nikt zupa nie ugotował!. Kiedy ten typ rusza na ciebie, podłoga na szczęście śliska pomaga ci cisnąć go w stół kuchenny niczym worek ziemniaków.

Jeden próbuje cię capnąć od tyłu łokieć w bok, szybkie pchnięcie. Hania, biegnij! szepczesz w jej stronę. Dziewczynka znika w korytarzu.

Lider wyciąga scyzoryk. Zręcznie go przechwytujesz, przyciskasz nadgarstek do blatu, nóż ląduje na podłodze. Trochę krwi miesza się z deszczem zaglądającym przez wybite okno. Cała banda wypada na zewnątrz, podciągając go po kałużach.

Odnajdujesz Hanię pod starym jabłonią i wracacie do domu. Oni wrócą mówi, wycierając nos rękawem.

Pewnie, iż wrócą, ale tym razem to my będziemy gotowi odparowujesz.

Zabarykadowaliście drzwi kredensem, a ty przysięgasz jej, iż jej już nikt nie skrzywdzi.

Tego samego wieczoru odnajdujesz pod obluzowaną deską podłogi stalową puszkę a w niej listy, trochę odłożonych złotych i dowody, iż jakiś Artur Salata groził babci, żeby oddała ziemię.

Hania natychmiast rozpoznaje tego typa to przecież ten sam patron z czarnej terenówki.

Sąsiadka potwierdza: Salata zabrał babcię parę miesięcy temu. Mówi, iż wszyscy się bali odezwać.

Proboszcz, ksiądz Tomasz, wręcza ci dokumenty świadczące o przekrętach Salaty i sugeruje, by zgłosić się do zaprzyjaźnionej dziennikarki w Lublinie.

W czwórkę wsiadacie do rozklekotanego passata i gnacie przez pola. Kiedy ruszacie, czarne terenówki ruszają w pościg, ale wy jakimś cudem umykacie im na obwodnicy.

W mieście kontaktujesz się z Lucyną przegląda papiery i ostrzega, iż sprawa jest gruba, a ludzie Salaty potrafią być bezwzględni.

Hania spisuje kolejne nazwiska: ziemia, handel ludźmi wszystko prowadzi do Salaty.

Lucyna decyduje: nie ma czasu do stracenia, uderzamy, zanim on cokolwiek zorientuje.

Nocą, wraz z Lucyną i fotografem z lokalnej gazety, podchodzicie pod magazyn na peryferiach. Hania zostaje pod opieką księdza.

Centralne Biuro Śledcze wpada od frontu. Ty razem z Lucyną wykradasz się bocznymi drzwiami, uwalniacie babcię Emilię i przypadkiem wpadają na samego Salatę.

Wybucha zamieszanie, latają jakieś papiery i przecinaki do krat. Ale policjanci są szybsi zakuwają go w kajdanki, babcia i Hania są wreszcie bezpieczne.

Na komisariacie dowiadujesz się, iż całą sprawę swego czasu rozkręciła właśnie siatka ludzi Salaty wrabiając ciebie w te rozboje.

Mijają tygodnie. Lucyna publikuje śledztwo, sieć się sypie. Wracacie do wsi, która już nie szepcze za plecami. Marzena się odnalazła, Julian trafił za kraty.

Hania prosi, by mogła zostać, a Emilia przygarnia ją bez słowa.

Minęło parę miesięcy. Dom i sad powoli odzyskują dawny blask. Pewnego wieczoru Emilia mówi:

Straconych lat nikt ci nie odda, ale możesz zacząć od nowa.

Patrzysz na odnowiony dom i odpowiadasz z przekąsem i dumą:

Już żadnej ciszy i żadnych zapomnianych dzieci.

I naprawdę, chyba pierwszy raz w życiu, zaczynasz żyć na własnych zasadach.

Idź do oryginalnego materiału