Wychodzisz z więzienia i idziesz do domu swojej babci w małym podkrakowskim miasteczku A tymczasem w salonie, obok kredensu, znajdujesz dziewczynkę o polskim imieniu, która najwyraźniej coś ukrywa.
Mężczyźni wpadają przez wyważone drzwi, a błoto z ich butów zostaje na stylowych, aczkolwiek sfatygowanych panelach. Zza twoich pleców słychać cichy jęk przerażonej Jagódki.
Szef bandy, z oczu nieźle już wstawiony, uśmiecha się lekceważąco, widząc twoje pomarańczowe ubranie: Nowy stróż, co? rzuca złośliwie, akcentując stróż.
Stoisz pewnie, nie robiąc kroku w tył: To nie wasz dom. Wynocha.
Błyskawica trzaska gdzieś nad dachami. Szef bandy choćby nie drgnął. Jeden z jego ludzi próbuje postraszyć Jagódkę.
Wyprowadźcie ją burczy szef. Jej matka jest nam winna.
Przypomina Ci się babcine powiedzonko o odwadze. Gdy szef podchodzi za blisko, wykorzystujesz śliski chodnik i rzucasz nim o stół.
Drugi napastnik rzuca się na ciebie z gracją stricte podwórkową przewracasz go na drzwi. Biegnij! szepczesz do Jagódki, a ona zmyka szybciej niż poczta w poniedziałek.
Szef wyjmuje nóż. W sekundę wykręcasz mu rękę, broń ląduje w rogu pokoju. Krew miesza się z deszczem wpadającym przez otwarte drzwi. Przestępcy zwijają się błyskawicznie, wlokąc Szefa w ciemną noc.
Znajdujesz Jagódkę schowaną pod jabłonią i prowadzisz ją z powrotem do domu. Wrócą szepcze dziewczynka.
Pewnie tak odpowiadasz. Ale już nie będą mieli tak łatwo.
Zabarykadowaliście dom. Teraz jesteś jej tarczą.
Później jeden z rozklekotanych parkietów okazuje się skrytką w niej metalowa puszka, a w środku listy, plik stuzłotówek i dowody, iż niejaki Artur Słomka szantażował babcię, chcąc przejąć jej ziemię.
Jagódka momentalnie rozpoznaje Słomkę to ten facet co przyjeżdżał błyszczącym, czarnym SUV-em.
Sąsiadka, pani Jadwiga, potwierdza, iż Słomka kilka miesięcy temu porwał waszą babcię.
Proboszcz, ksiądz Tomasz, oddaje ci papierzyska, które jasno pokazują przekręty Słomki i radzi zgłosić się do reportera Gazety Krakowskiej.
Jagódka, ciągle przy Twoim boku, razem opuszczacie wieś starym oplem-busikiem. Czarne SUV-y śmigają za wami przez wiejskie drogi, ale udaje wam się ich zgubić gdzieś przy skręcie na Wieliczkę.
W mieście kontaktujesz się z Lucyną. Ta gwałtownie weryfikuje papiery i ostrzega: sprawa śmierdzi i to grubo.
Jagódka wypisuje na kartce nazwiska zamieszanych. Okazuje się, iż Słomka łapę trzymał nie tylko na gruntach, ale i handlu ludźmi.
Lucyna decyduje się działać póki sprawa świeża, zanim zaczną zacierać ślady.
Nocą, razem z Lucyną i fotografem Sławkiem, idziecie na stary magazyn, Jagódka chowa się w samochodzie. Zaraz potem wpada policja, poważna jak zawsze.
Zakradacie się do środka. Uwalniacie babcię panią Eleonorę oraz stajecie oko w oko ze Słomką.
Zaczyna się wrzawa, dobiegają mundurowi i w końcu Słomka zostaje skuty jak torebka na zakupy.
Babcia Eleonora i Jagódka w końcu są bezpieczne. Na komisariacie policjant mówi, iż kiedyś wsadziła cię za kratki właśnie ta sama banda.
Parę tygodni później, śledztwo Lucyny rozbija całą siatkę przestępczą.
W końcu wracacie do wioski, już bez strachu. Marzena została znaleziona, Julian zatrzymany. Jagódka chce zostać, babcia Eleonora przygarnia ją bez wahania.
Mijają miesiące. Ogród zarasta lawendą, dom kwitnie życiem. I pewnego dnia babcia siada przy kuchennym stole i mówi:
Nie odzyskasz straconych lat, ale możesz wybrać, co będzie dalej.
Patrzysz na odnowiony dom i odpowiadasz:
Tu już nie będzie cicho i żadnego zapomnianego dziecka też nie będzie.
I zaczynasz naprawdę żyć.








