Włączają kamery i zjadają przysmaki dla koni. Eksperci spojrzeli i nie mają wątpliwości

gazeta.pl 1 dzień temu
Twierdzą, iż są głodne, a lodówka świeci pustkami. Cudownie materializują się jednak przed nimi przysmaki dla konia. Żeby zwiększyć zasięgi, celebrytki jedzą je przed kamerami. O ten szokujący trend zapytaliśmy dietetyczki kliniczne - Monikę Kroenke i Milenę Nosek, doktora dietetyki Michała Wrzoska oraz psycholożkę Magdalenę Chorzewską.
Na TikToku co jakiś czas pojawiają się kolejne trendy, które służą influencerom do podnoszenia zasięgów. Im "wyzwanie" jest bardziej szokujące i kontrowersyjne, tym budzi większe zainteresowanie odbiorców. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż z badania Mediapanelu z 2025 roku wynika, iż w Polsce 2 mln 50 tys. użytkowników TikToka to dzieci w wieku od 7 do 14 lat. Po tym, jak Jelly Frucik zjadał na oczach swoich obserwatorów tabletkę do zmywarki i pił odżywkę do włosów (to najmniej kontrowersyjne zachowania patocelebryty), całe na biało wjechały Lexy Chaplin i Martirenti, które postanowiły skosztować... smakołyków dla koni.


REKLAMA


Zobacz wideo Czy Chiny nas śledzą? Raport estońskiego wywiadu dotyczący TikToka


Celebrytki zjadają końskie przysmaki. Wszystko dla zasięgów
Trend, by przed kamerami zjadać przysmaki dla koni, zaczął się za oceanem i dotarł do Polski. Uległy mu już m.in. takie celebrytki jak youtuberka i freak fighterka Lexy Chaplin czy zawodniczka Fame MMA, która zaistniała w trzeciej edycji "Love Never Lies" - Martirenti.
Pierwsza z wymienionych 11 grudnia nagrała na TikToku filmik, w którym przekonuje, iż o 2.00 w nocy zrobiła się głodna, a jej lodówka świeciła pustkami. Co za przypadek - Lexy znalazła jednak w kuchni przekąski dla koni, które postanowiła zjeść. Wykrzywiając się i rżąc, podgryzała dwie z zamówionych przez siebie przekąsek. Nie kryła przy tym, iż te jej nie smakują (szok - kto by pomyślał, iż jedzenie dla zwierząt nie jest dostosowane dla ludzi?!).


Na tym jednak nie koniec, bo kilka tygodni później Chaplin powtórzyła internautom historyjkę o tym, iż jest 2.00 w nocy, a ona jest głodna i ma przysmaki dla konia. Tym razem postanowiła przy okazji sprankować ojca (To w 2026 roku robi się jeszcze pranki?! Przypomnijmy, iż prank to "żart", który ma na celu kogoś zaskoczyć i/lub ośmieszyć). Lexy wmówiła ojcu, iż częstuje go polskim przysmakiem bożonarodzeniowym. - To tak capi, iż on się zorientuje, iż coś jest nie tak - mówiła z uśmiechem na ustach. Sama też spróbowała końskiej przekąski, by z obrzydzeniem ją wypluć.


Za to Martirenti, która również postanowiła zaistnieć dzięki viralowi, przekonywała obserwatorów, iż lizawka dla koni o smaku jabłka bardzo jej smakuje i przypomina jej pudrowe cukierki, które znała z dzieciństwa. - Trochę mnie zdziwiło, iż człowiek to może jeść… ale pachnie zachęcająco - oceniła i dodała, iż "ma duże oczekiwania". Później oceniła, iż lizawka jej smakuje. - Pycha. To jest takie pyszne. Dla mnie 10/10 - mówiła rozmarzona, zagryzając kolejne kawałki. Trudno nie odnieść wrażenia, iż w ten sposób chciała sprowokować liczne komentarze pod nagraniem. Swój cel zresztą osiągnęła.


Ekspertki o szkodliwym trendzie. "Człowiek może zareagować nieprzewidywalnie"
Większość lizawek dla koni w składzie ma zboża, melasę, glukozę i sacharozę oraz aromaty smakowe. Mimo iż ludzie również mają w swojej diecie takie składniki jak zboża czy cukry, nie oznacza to, iż lizawki są dla nich bezpieczne. Przekąski dla koni, jak sama nazwa wskazuje, są bowiem DLA KONI i nie spełniają norm żywnościowych wymaganych od produktów spożywczych dla ludzi. Można też domyślać się, iż są produkowane w innych warunkach sanitarnych. Uwagę zwróciła na to w rozmowie z nami dietetyczka kliniczna Monika Kroenke.
Jedzenie dla zwierząt, w tym przysmaki dla koni, nie spełniają tych samych wymagań co żywności dla ludzi, a więc nie podlegają nadzorowi głównego inspektoratu sanitarnego, ani nie stosują się do ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia.
- Mogą więc zawierać substancje niedopuszczane do spożycia przez ludzi i/lub zawierać skażenia fizyczne lub biologiczne (np. bakterie). Ryzykownym jest spożywanie żywności dla zwierząt, biorąc pod uwagę ich niepewny skład i jakość używanych surowców - oceniła.
Ekspertka widzi także inny problem. - Kolejnym aspektem jest dostosowywanie preparatów dla zwierząt pod ich zapotrzebowanie, a nie pod zapotrzebowanie ludzi. Rozbieżności w tym aspekcie mogą prowadzić do hiperwitaminozy u ludzi z objawami takimi jak: wymioty, bóle głowy, zaburzenia neurologiczne czy dysfunkcje nerek i wątroby.


Milena Nosek, która jest dietetyczką kliniczną i psychodietetyczką, także zwraca uwagę na szkodliwy wymiar tego trendu. - Zjedzenie przysmaku dla koni przez zdrową osobę w ramach spróbowania, doznań, zaspokojenia ciekawości, czyli okazjonalnie, nie jest niebezpieczne. Jednak co dla konia - dla jego masy, układu trawiennego w tym uzębienia, to nie dla człowieka - zaznaczyła specjalistka. Nosek również zwróciła uwagę na to, iż spożywając przysmak dla konia, łatwo można przedawkować niektóre składniki. Takie wyznanie może zakończyć się też problemami jelitowymi.


Oprócz smaku, aromatu w przekąskach znajdują się także witaminy w konkretnych dawkach, jak np. lizawki. jeżeli ktoś przyjmuje suplementy diety, może nieopatrznie przedawkować dane składniki.
- Taki cukierek czy lizak dla konia to najczęściej głównie pszenica, wyciągi z roślin, błonnik, fruktoza, co dla człowieka w wysokim spożyciu jest niekorzystne, szczególnie dla osób z problemami jelitowymi czy chorobami dotyczącymi gospodarki węglowodanowej - usłyszeliśmy. Na tym nie koniec zagrożeń. - W niektórych przysmakach znajdują się też dawki ziół, np. uspokajających, na które człowiek może zareagować nieprzewidywalnie. Mamy na rynku wiele ciekawych, odżywczych i zdrowszych przekąsek, zatem nie ma sensu i powodu sięgać po te dla koni - podsumowała psychodietetyczka.
W podobnym tonie wypowiedział się również doktor dietetyki Michał Wrzosek, który zwrócił uwagę nie tylko na to, iż produkty te są projektowane pod kątem potrzeb fizjologicznych zwierząt, a nie ludzi, ale też na fakt, iż są w nich substancje, których powinniśmy unikać w diecie.
Lizawki te zawierają też znaczne ilości cukrów prostych i soli, które w codziennej diecie powinniśmy ograniczać. Zdecydowanie zalecałbym wybierać produkty spożywcze przeznaczone wyłącznie dla ludzi i unikać powielania tego typu szkodliwych trendów
- ocenił.
Psycholożka o trendzie na jedzenie końskich przysmaków
Powyższe wypowiedzi dietetyków nie pozostawiają żadnych wątpliwości, iż osoby, które próbują smakołyków dla koni, mogą zaszkodzić swojemu zdrowiu. Czy jednak powielany przez nich trend może mieć szersze konsekwencje społeczne? O to zapytaliśmy psycholożkę Magdalenę Chorzewską. Słowa ekspertki nie pozostawiają w tej kwestii żadnych wątpliwości. - Z psychologicznego punktu widzenia takie trendy działają na zasadzie naśladowania - im bardziej coś jest nietypowe i pokazane przez osobę znaną, tym większa szansa, iż zostanie powielone - podkreśliła Magdalena Chorzewska


- Choć może się wydawać nieszkodliwe, normalizuje to zachowania robione wyłącznie "dla zasięgu" i przesuwa granice tego, co uznajemy za akceptowalne. Szczególnie młodsi odbiorcy mogą odbierać takie treści jako zachętę do ryzykownych lub bezsensownych eksperymentów - podsumowała psycholożka.
Jak widać, doczekaliśmy czasów, w których trzeba wyjaśniać ludziom, iż jedzenie dla zwierząt jest wyłącznie dla zwierząt.
Idź do oryginalnego materiału