Wierny Do Końca — Historia Miłości i Straty Fiodora, Ziny i Ich Rodziny w Polskiej Wsi. Tajemnice, P…

newsempire24.com 2 dni temu

JEDYNA MIŁOŚĆ

W dniu pogrzebu żony, Stanisław nie uronił ani jednej łzy.
Widzisz, mówiłam ci Tereniu, on nigdy tak naprawdę nie kochał tej Zosi szeptała Zofia do sąsiadki przez płot.
Cicho bądź, teraz i tak nie ma to znaczenia. Dzieci zostały sierotami z takim ojcem odpowiedziała Teresa.
Zobaczysz, on to na pewno z Kaśką się ożeni zapewniała Zofia.
Czemu akurat Kaśka? Co ona mu? To przecież Janina była jego prawdziwą miłością, czyś zapomniała, jak pałętali się razem po stodole? Kaśka nie pójdzie z nim, ma rodzinę, dawno chyba już o nim zapomniała.
A ty niby wszystko wiesz?
Oczywiście. Kaśka ma męża, Piotra świetny chłop, po co by jej Stanisław z bandą dzieciaków? Ona rozsądna kobieta. A ta Janka to się męczy ze swoim Mietkiem, jeszcze się znowu w Stacha zapatrzy, zobaczysz uznała Teresa.

Zofię pochowano. Dzieci trzymały się mocno za ręce.

Michałek i Pola mieli po osiem lat. Zosia wyszła za Staszka z wielkiej miłości. Ale czy Stach kochał ją tego Zosia nie była pewna, jak i cała wieś.
Gadali, iż Zosia zaszła w ciążę i Staszek nie miał wyjścia, musiał się z nią ożenić. Klamka rzeczywiście przyszła na świat przedwcześnie i gwałtownie umarła, potem długo nie mieli dzieci.
Stanisław zawsze chodził pochmurny, małomówny. Ludzie po cichu zwali go Wilkiem taka ksywka się do niego przykleiła. Oszczędny był w słowach, a i czułości nie okazywał nigdy, czego jak czego, ale tego Zosia doświadczyła do bólu.

Jednak Bóg się nad nią zlitował. Wie tylko On sam, ile modlitw odmawiała ta kobieta. I podarował Zosi bliźniaki.
Polinka i Michałek byli jak dzień do nocy. Michał całą duszą podobny do matki, czuły, serdeczny chłopiec, zaś Pola jak ojciec: zamknięta w sobie, słowa z niej nie wydobędziesz, skryta i tajemnicza. I właśnie do ojca ciągnęło ją najbardziej.

Często Staszek strugał albo piłował coś w szopie, a Pola uwijała się przy nim. Chętnie słuchała jego opowieści, co i raz próbował dawać jej życiowe wskazówki.
Za to Michałek trzymał się matki. Pomagał ile mógł, zamiótł podłogę, przyniósł wodę małym wiaderkiem był zawsze obok.
Zosia kochała oboje dzieci, z Polą jednak się nie rozumiała, zaś do Michałka przyrosła na zawsze sercem.
Kiedy umierała, powiedziała synowi tak:
Michałku, długo już nie pożyję. Ty będziesz głową, pamiętaj, żeby Polę chronić, nie dokuczać. Jesteś chłopcem, musisz dbać o siostrę ona jest słabsza, potrzebuje twojej ochrony.
A tata? zapytał Michał.
Co takiego?
Czy tata będzie nas bronił?
Nie wiem, synku. Czas pokaże.
To nie umieraj, mamo. Jak damy sobie radę bez ciebie? płakał chłopiec.
Ach, synku, gdyby to wszystko ode mnie zależało powiedziała cicho Zosia. I odeszła o świcie.

Stanisław do końca siedział przy jej łóżku, trzymał ją za dłoń. Bez słowa, bez łez, cały się jakby skurczył i pociemniał. I to wszystko.

Życie powoli wracało do codzienności. Pola przejęła obowiązki gospodyni próbowała gotować, sprzątać po swojemu, choć wciąż była dziewczynką. Pomagała im jednak siostra Staszka Natalia, która uczyła Polę domowej roboty.
Ciociu Natalko zagadnęła pewnego dnia a tata będzie miał nową żonę?
Któż to wie, córciu. Czy on mi się zwierza?
Natalia miała swoje dzieci i męża, Władka. Ich rodzina była zżyta i pogodna.
A jakby co, zabrałabyś nas do siebie?
Nie gadaj głupstw! Twój tata was kocha, nie odda was nikomu uspokoiła Natalia.

A po wsi aż huczało od plotek, iż stara miłość Staszka i Janki znowu rozkwitła
Ta Janka to chyba rozum postradała narzekała Zofia kiedyś znowu zaczęła się zadawać z tym Stachem, a o swojej rodzinie zapomniała.
Ależ nierozsądna kobieta! powtarzały inne we wsi.
Gromadkę rozgonił w końcu przewodniczący spółdzielni, pan Marian Leonowicz:
Dość już tych plotek, nie znacie życia swoich sąsiadów, a ludziom kości obgadujecie powiedział w obronie Stacha.

Miłość kiedyś rzeczywiście ich połączyła Staszka i Jankę. Była taka silna, iż można by powieść napisać. Ale Staszek został oddelegowany do innej wsi, gdzie pomagał przy żniwach. Gdy wrócił po dwóch miesiącach, dowiedział się, iż Janka puściła się z Mietkiem Kwiatkowskim.
Staszek wymierzył tamtemu po pysku i z Janką przestał gadać.

Janka wyszła finalnie za Mietka, ale szczęścia w tym małżeństwie nie było Mietek do kobiet biegał, pił, a Janka żałowała, iż nie związała się na stałe ze Stachem.
Za to Staszek długo się nie oglądał za kobietami, aż któryś razu wieś zauważyła, iż zbliżył się do Zosi.

A Zosia długo była cicho zakochana w Staszku, ale trzymała to w sobie.
No i jak to bywa, los wszystko pomieszał pobrali się w urzędzie gminy po kilku spotkaniach.
Skromny był ślub ze strony Staszka tylko siostra Natalia, ze strony Zosi już wiekowa matka. Ta miała własne tajemnice, ale nikt o nich głośno nie mówił. Wiadomo tylko, iż przewodniczący Prokop był ojcem Zosi, choć nigdy oficjalnie jej nie uznał. Matka Zosi, Oksana, kobieta barwna, wesoła, całe życie była sama, nigdy chłopa przy sobie nie zatrzymała.
Zosię więc żal było ludziom, szczególnie gdy wyszła za niekochającego, jak się mówiło, Staszka.
Co z tego będzie? wzdychały kumoszki całe życie będzie się z nim męczyła.

Ku zaskoczeniu wielu, Stanisław okazał się wierny żonie. W końcu, co się może ukryć na wsi? Piętnaście lat przeżyli bez większych kłótni. Z czasem wszyscy się przyzwyczaili, iż może coś ich łączy. I tak było aż do ostatniej zimy, gdy Zosia zachorowała ciężko i już nie wstała z łóżka.

Pewnego dnia wracał Stanisław z roboty, gdy dogoniła go Janka.
Staszek, może wstąpię do ciebie na godzinkę, dzieciom drożdżówek napiekłam zagadnęła serdecznie.
Dziękuję, Janka, Natalka już wczoraj napiekła.
Ja też z serca, dla was.
I siostra też z serca.
Spotkajmy się wieczorem przy młynie, jak dawniej zaczęła Otwierać się Janka.
Po co?
Nie pamiętasz już, co było kiedyś między nami?
To, co było, porosło mchem. Kocham swoje dzieci. Kochałem Zosię.
Zosi już nie ma westchnęła Janka.
Ale miłość nie ginie odpowiedział cicho Staszek.
Nie kochałeś jej. Na złość mi się z nią ożeniłeś.
Janka, wracaj do domu powiedział tylko. Przyśpieszył kroku i odszedł w stronę dzieci.
Janka została sama pośród wiejskiej drogi.

Minęły lata. Dzieci podrosły. Ciocia Natalia wciąż odwiedzała rodzinę i z pewnością stwierdziła, iż jej brat to człowiek jednej miłości.
Pola, słyszałam, iż z Grześkiem Wrońskim się zadajesz rzuciła Natalia od progu.
A co? spytała dorosła już Pola.
Tak tylko pytam, uważaj na niego.
Czemu?
Sama wiesz. Danaś już nie jesteś dzieckiem odparła ciotka.
Ciociu, ja go kocham i to na całe życie.
Tak ci się tylko wydaje.
Nie wydaje! Jestem tego pewna.
Może i ty jesteś pewna, ale Grzesiek?
jeżeli mnie kiedyś zdradzi, nigdy nie pokocham już nikogo innego.
W to akurat wierzę powiedziała ciotka.

Wieczorem Michał i Pola czekali na ojca.
Tato coś długo dziś nie wraca odezwał się Michał.
Dziś przecież piątek.
No i co z tego?
A on zawsze w środę, piątek i niedzielę chodzi na grób mamusi.
A skąd wiesz? spytał Michał zdziwiony.
Ty, gapo, własnego ojca nie czujesz
Cicho przeszli na cmentarz, Pola prowadziła znaną tylko sobie ścieżką przez ogródki.
Zobacz szepnęła, pokazując skuloną sylwetkę ojca.

Michał nasłuchiwał. Usłyszał, jak ojciec miękko mówi:
No, Zosiu, takie sprawy u nas Niebawem Pola zamąż wychodzi. Przyszykowałem jej posag, Natalka pomagała. Powoli sobie dajemy radę. Przebacz, iż za życia tak rzadko mówiłem ci czułe słowa. Ale moje serce zawsze miało ich dla ciebie mnóstwo Tak umiem tylko sercem, nie językiem.

Stanisław powoli ruszył w kierunku bramy cmentarnej. Pola spojrzała na Michała. Brat miał łzy w oczach.

Życie nauczyło mnie, iż prawdziwa miłość nie potrzebuje wielkich słów ona trwa w sercu, choćby gdy świat wokół się zmienia.

Idź do oryginalnego materiału