Wielkie opakowanie prezerwatyw i dryfujący balon. Sejmowa akcja bielskiego posła | WIDEO

beskidzka24.pl 1 godzina temu

Podczas posiedzenia Sejmu doszło do happeningu z udziałem posła z Bielska-Białej. Bronisław Foltyn, ironizując z mównicy o największej aferze na południu Polski, stanął w obronie mieszkańca miasta, który kupił prezerwatywy na kancelarię premiera. Na sali plenarnej pojawiło się opakowanie… prezerwatyw z wizerunkiem Donalda Tuska, a finałem wystąpienia był balon dryfujący pod samym sufitem sejmowej sali.

Foltyn zabrał głos podczas wtorkowego posiedzenia Sejmu. – Chciałem opowiedzieć o pewnej aferze, ale nie o aferze senatora Lenta ani aferze Giertycha, który był oskarżony o przywłaszczenie wielu milionów złotych, a sprawę umorzono, ale największej aferze na południu Polski. Akta sprawy liczą 100 stron, przesłuchano kilkanaście osób, w zaledwie dwa miesiące postawiono akt oskarżenia groźnemu przestępcy – ironizował.

– Człowiek nazywa się Tomasz Sidorczuk, jest z mojego miasta, Bielska-Białej. Bandyta numer jeden kupił prezerwatywy na Donalda Tuska. W jakim świecie my żyjemy, pół Krajowej Administracji Skarbowej w Katowicach rzuciło się na niego, a nie rozliczacie o wiele poważniejszych afer – grzmiał z mównicy.

W pewnym momencie wziął do ręki wielkie opakowanie prezerwatyw z podobizną premiera Donalda Tuska i napisem „Dura Lex”, co jest nawiązaniem do nazwy popularnego producenta prezerwatyw, ale też rzymskiej zasady prawa. – Państwo nie może być silne wobec słabych i słabe wobec silnych – dodał parlamentarzysta z Bielska-Białej i puścił na sali plenarnej balon wypełniony helem, który uniósł się wysoko pod sufit.

– Będzie pan za to odpowiadał. Rozumiem, iż trzeba zaszokować, ale proszę powiedzieć, kto to ściągnie? – pytała wicemarszałek Dorota Niedziela. – Pan myśli, iż pracownicy Kancelarii Sejmu będą to ściągać? Mógł pan mieć pudełko, a teraz będzie ktoś narażał swoje bezpieczeństwo, a pan pójdzie spać – mówiła.

BARTŁOMIEJ KAWALEC

Idź do oryginalnego materiału