Wiejska perła architektury

szaryburek.pl 22 godzin temu

W niewielkich Lizakach tuż obok Kościerzyny kryje się niezwykły skarb historii — mały, drewniany kościółek św. Judy Tadeusza. Choć dziś wygląda jak spokojna wiejska świątynia, jego dzieje sięgają XVIII w., a pierwotnie stał w Tyłowie, w sercu Kaszub. Dzięki pieczołowitej odbudowie zyskał drugie życie, zachowując autentyczny styl, polichromie i zabytkowy wystrój, a obok przypomina o dawnych tradycjach kaszubskich zabytkowy krzyż sprzed ponad 150 lat.

Będąc jakiś czas temu w Kościerzynie, w województwie pomorskim, postanowiłem podjechać do niewielkiej miejscowości Lizaki, położonej tuż obok tego miasta. Moją uwagę przyciągnął znajdujący się tam niepozorny, ale niezwykle interesujący obiekt, mały kościółek pod wezwaniem św. Judy Tadeusza.

Świątynia ta ma wyjątkową historię. Pierwotnie została wzniesiona w 1755 r. w małej wsi kaszubskiej o nazwie Tyłowo. Fundatorem budowy był Antoni Przebendowski, chorąży pomorski i generał lejtnant wojsk polskich. Z biegiem lat obiekt popadł jednak w poważną ruinę, dopiero w 1994 r. zdecydowano się ocalić ją od zapomnienia. Kościół przeniesiono do Lizaków, gdzie został pieczołowicie zrekonstruowany i zyskał drugie życie.

Wystrój kościoła tworzą głównie autentyczne elementy pochodzące z XVIII i XIX w., przejęte wraz z budowlą, w tym ambona oraz zabytkowy strop ozdobiony polichromią. Kościół w Tyłowie miał konstrukcję szkieletową, wykonaną z drewna dębowego i sosnowego, z wypełnieniem muru z cegły. Ten sam styl zachowano w odbudowanej świątyni w Lizakach.

Zaraz obok kościoła stoi przeniesiony w nowe miejsce, zabytkowy drewniany krzyż, na którym znajduje się tabliczka: „Ten krzyż stał przeszło 150 lat nad starym traktem prowadzącym z Kościerzyny na Wdzydzkie Jeziora, tam, gdzie schodzą się drogi z Grzybowa, Lizaków i Sycowej Huty. Na znak ciągłości tradycji naszych pradziadów, którzy stawiali krzyże na kaszubskiej ziemi przeniesiony w 2009 roku na teren kościoła w Lizakach”.

Moją pasją są podróże i fotografowanie miejsc mniej znanych, zapomnianych, niedostępnych i opuszczonych. Staram się wyszukiwać miejsca, według mnie warte uwagi, mające swój klimat i urok. Myślę, iż stworzyła się wokół tego co robię jakaś mała, fajna społeczność. Nigdy nie myślałem, iż to zrobię, ale doszedłem do wniosku, iż stworzę swój Patronite. Wspierając mnie na nim, sprawisz, iż będę mógł rozwinąć mojego bloga, wyjeżdżać częściej i dalej i z tego tworzyć fajne relacje. W ten sposób także Wam podpowiadać jakieś interesujące miejsce na wyprawy. Kto wie, może to kiedyś przerodzi się w moją jedyną pracę… Bardzo dziękuję Krzysztofowi, Kamili, Andrzejowi, Patrycji, Tadeuszowi, Pawłowi, Karolinie, Magdalenie, Małgorzacie, Władysławowi, Alexowi i Magdzie, którzy wsparli moje działania i zostali moimi pierwszymi patronami.

Idź do oryginalnego materiału