Weronika oprowadzała klientów po mieszkaniu i wszystko szło zgodnie z planem, aż do momentu, gdy pojawiły się kłopoty z podłogami.

newsempire24.com 1 tydzień temu

Podczas kolacji z moją przyjaciółką Martą, która pracuje jako agentka nieruchomości w Warszawie, opowiadała mi o swoich ostatnich przeżyciach zawodowych. Ostatnio przechodziła trudniejszy okres trudno jej było znaleźć nowych klientów. Mimo wszystko była pełna nadziei, bo ostatnie tygodnie przyniosły jej kilka małych sukcesów. Godzenie roli mamy dwójki dzieci z opieką nad starzejącą się mamą tylko potęgowało wyzwania.

Pewnego ranka właściciele mieszkania zażyczyli sobie prezentacji o 7:45 rano, bo tylko wtedy mogli przyjść ze względu na swoje godziny pracy w urzędzie. Marta nie była zachwycona, ale nie chciała stracić szansy, więc zgodziła się. Przyjechała na miejsce przed czasem, niecierpliwie czekając na klientów. Ci dotarli w końcu spóźnieni i z lekkim zdenerwowaniem tłumaczyli korkiem na Puławskiej.

Chociaż atmosfera była napięta, Marta postanowiła zrobić dobre wrażenie. W windzie dopytywali o numer piętra i mieszkania. Odpowiedziała pewnie: Szóste piętro, mieszkanie numer sześćdziesiąt sześć. Starała się odczarować ich niepokój związany z tym numerem, ale widziała, iż wcale ich to nie uspokoiło.

Dotarli na piętro i podeszli do otwartych drzwi mieszkania. Marta, przekonana, iż to właściciel czeka w środku, przedstawiła się i przeprosiła klientów za zamieszanie. Ku jej zdziwieniu, w środku była starsza pani w szlafroku, która zupełnie nie wiedziała o prezentacji. Marta poczuła rozczarowanie taki brak odpowiedzialności ze strony właścicieli mocno ją zirytował.

Jednak nie chciała się poddawać. Skorzystała z okazji i pokazała klientom mieszkanie, które wyglądało znacznie lepiej niż na zdjęciach. Klienci byli zaskoczeni i wyraźnie zainteresowani. Gdy jednak mieli już wychodzić, Marta zauważyła, iż w korytarzu jest inna numeracja niż w ogłoszeniu.

Wtedy uświadomiła sobie, iż przez pomyłkę wysiedli na piątym piętrze, a powinni być na szóstym. Próbowała od razu dodzwonić się do prawdziwych właścicieli, ale jej numer został zablokowany. Klienci byli rozczarowani, a Marta myślała, iż już wszystko stracone. Nagle jednak właściciel mieszkania, w którym byli przez przypadek, zaskoczył wszystkich propozycją.

Powiedział, iż wraz z żoną rozważali przeprowadzkę bliżej swoich rodziców w Poznaniu i ta pomyłka uznali za znak. Złożyli klientom spontaniczną ofertę mogli kupić mieszkanie za cenę kilka tysięcy złotych wyższą niż ich dotychczasowe, z pełnym wyposażeniem.

Klienci byli zachwyceni i przystali na tę ofertę. Ta niespodziewana sytuacja rozwiązała problemy wszystkich: właściciele sprzedali gwałtownie swoje mieszkanie i przeprowadzili się do rodziców, klienci kupili fantastyczne mieszkanie za wyjątkową cenę, a Marta otrzymała prowizję, dzięki której poradziła sobie z finansowymi trudnościami. Życie czasem naprawdę potrafi zaskoczyć i z pozornie beznadziejnych okoliczności wyciągnąć coś dobrego dla wszystkich.

Idź do oryginalnego materiału